Nie chca wymeldowac - kto bierze w lape?

  • Autor wątku Autor wątku patryk28
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

patryk28

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2009
Odpowiedzi
21
Witajcie,
W grudniu 2008 roku zlozylem wniosek o wymeldowanie siostry z urzedu z mieszkania po zmarlej matce w ktorym nie mieszka od ponad 20 lat. Na stale mieszka za granica. Jako tytul do lokalu przedlozylem kserokopie prawomocnego wyroku z 2006 roku na ktorym obydwoje jestesmy wspolwlascicielami po 1/2 czesci mieszkania po mamie. Sprawe sadową przeprowadzilem bez jej udzialu powolalem kuratora dla nieznanej z miejsca pobytu. W miedzy czasie przprowadzilem sprawe o dzial spadku. W kwietniu 2009 roku sedzia przyznal mi mieszkanie ze splatą na rzecz siostry, w terminie 3 miesiecy w razie opoznienia z odsetkami platne w terminie do 15 sierpnia, od niej zwrot polowy nakladow jakie ponioslem na utrzymanie mieszkania po mamie. W czerwcu 2009 roku otrzymalem pismo z urzedu miasta, po 6 miesiacach jakie urzad ma na zalatwienie takiej sprawy o takiej tresci: "Referat Ewidencji Ludnosci informuje, że prowadzone postepowanie na pana wniosek dot. wymeldowania z dotychczasowego miejsca pobytu stalego nie zostalo zakonczone. Przekroczenie obowiazujacego terminu wynikajace z przepisow Kodeksu Postepowanie Administracyjnego na zalatwienie sprawy zwizane jest z zbieraniem materialu dowodowego polegajcego na ustaleniu faktu, czy strona postepowania opuscila miejsca pobytu stalego dobrowolnie i na stale. O zakonczeniu prowadzonego postepowanie zostanie Pan powiadomiony odrebnym pismem do dnia 17 sierpnia 2008 roku"

Kiedy bylem to zalatwic porozmawiac z kobietami z urzedu. Pani byla na urlopie. Poczekalem az wroci. Gdy ją zastalem. Ta sprawą zajela sie kierowniczka urzedu. Gdy przyszedlem odnioslem wrazenie ze te kobiety jakby wiedzialy ze ja w koncu do nich przyjde. Uslyszalem od kierowniczki ze ona prowadzi postepowanie ktore sie przeciagnie, bo to jeszcze potrwa, az siostra w koncu odpisze, powiedziala ze pisala do ambasady, ze ma potwierdzenie, pytala mnie czy juz przeprowadzilem sprawe o dzial spadku, sugerowala że ona opuscila lokal bo moze ktos sie nad nią znecal, i ze ona moze tu wroci, miala na mysli to że na stałe, filtrowala mnie deliktanie,

Wczesniej byl policjant, stwierdzil że siostra nie przebywa, prawdopodobnie przesluchal sasiadow, pismo z policji poszlo do urzedu

Urzedniczka powiedziala ze to troche potrwa, zanim siostra odpisze, bo musi czekac az ona odpisze. Jej adres jest w glowym urzedzie meldunkowym w urzedzie miasta. Prawdopodobnie po to żeby ktos ją poinformowal jesli do czegos dojdzie.

Urzedniczka ma dowody na to ze siostra nie mieszka, protokol z policji, dane adresowe z ambasady, sugerowala ze to moze sie skonczyc tym że zalozą sprawe w sądzie na kuratora i bedą przesluchiwani swiadkowie hmmm

I czy ja sie myle?

Ja musze splacic siostre w terminie do dnia ... do polowy sierpnia. Urzednicy przecigają sprawe. Nie moge sprzedac mieszkania z zameldowaną siostrą. Ktos mi utrudnia. Kierowniczka urzedu gra na zwłoke wymyślając mojej siostrze najrozniejsze furtki aby mi opoznic zalatwienie spraw.

Gdzie mam sie z tym udac? Do kogo sie zglosic?

Po smierci mamy udalo mi sie zabrnąc tak daleko, a teraz na sam koniec znow ktos mi rzuca klody pod nogi, siostra chciala mnie wpedzic w tarapaty finansowe po smierci mamy bym z tego nie wyszedl, jestem mlodą osobą, dopiero skonczylem studia. Czy to nie jest podejrzane? Termin odpowiedzi z urzedu pokrywa sie z terminem splaty majątku na rzecz siostry?
 
Ostatnia edycja:
Jesli chodzi o urzedniczke. Odnioslem wrazenie ze weszla w pewnego rodzaju dialog z moją siostrą i stara sie czegos dowiedziec ode mnie anizeli zalatwic sprawe jak nalezy.

Czy moge to zglosic na policje? Czy to jest sprawa dla policji? Na moje słowa, "przeciez był policjant, widział że nie mieszka" urzedniczka odwracała głowe, na nie miłe pytania nie znała odpowiedzi. Milczała. Co jest grane? W momencie gdy powiedzialem że widzialem ją w wakacje, że przyszla i naszla mnie i mojego tate, przed drzwiami wyrzadzala burdy i krzyki, druga urzedniczka odparła "przeciez pan powiedzial że ją widzial czyli mieszka...." zupelnie jakby wymeldowanie jej było im nie na reke...... ????

Siostra nie mieszka w lokalu od ponad 20 lat. Nie wiem czy tu chodzi o jej obywatlestwo, czy w momencie utraty zameldowania utraci obywatelstwo, skad inad wiem ze chce je miec, okej, ale czemu urzedniczka utrudnia mi sprzedaz mieszkania? Wniosek o wymeldowanie zglaszalem od urzedu miasta, zupelnie jakby dostały przyzwolenie albo nakaz! na takie potraktowanie sprawy, odgornie, tak sie czulem, wine miały narysowaną na twarzy ale ja....... ja sie nie znam na przepisach, wiem że urzad ma na to 6 miesiecy, po co mi pisac skargi i do kogo? jak to potrwa milion lat jak to moze poszło odgórnie? w koncu "tam wyzej" skladalem wniosek. Czuje sie bezradny.
 
Powrót
Góra