Nie doprowadzenie do zk

  • Autor wątku Autor wątku bodzio2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bodzio2

Stały bywalec
Dołączył
11.2011
Odpowiedzi
2 167
Axi93 napisał:
Z logicznego punktu widzenia, mąż powinien dostać odpowiedzieć zdecydowanie szybciej, aniżeli sąd wyda nakaz na doprowadzenie do zk.
Logicznie myśląc to mąż powinien się stawić w ZK 18.12.2020r, jeśli tego nie zrobił to tylko sobie pogorszył sytuację, sąd nie pójdzie na żadne ustępstwa i zachcianki złożone na 2 dni przed odbyciem kary.
 
bodzio2 napisał:
Logicznie myśląc to mąż powinien się stawić w ZK 18.12.2020r, jeśli tego nie zrobił to tylko sobie pogorszył sytuację, sąd nie pójdzie na żadne ustępstwa i zachcianki złożone na 2 dni przed odbyciem kary.






Witam, wiadomo, że powinien, jednak nikt z nas nie wiedział jak się to wszystko odbywa i kiedy przyszedł akt oskarżenia do domu, to każdy myślał, że podobnie przyjdzie wyrok nakazoey do domu, niestety, trzeba było albo stawić się na rozprawę (mimo że stawiennictwo może być nieobowiązkowe), bądź zadzwonić do sądu i pytać się jaki zapadł wyrok.
My tego nie zrobiliśmy i poprzez tę niewiedzę (nie było to zamierzone zaniechanie, zaniedbanie, olewanie), mąż odebrał awizo (chyba drugie czy trzecie), dużo pracował i nie miał możliwości odebrania czegokolwiek wcześniej i awizo to był tzw. bilet aby się stawić do dnia 18.12.2020, a było to jakoś 14.12.2020, tym samym mąż miał już na starcie związane ręce i dobrze wiedzieliśmy, że na dużo rzeczy jest za późno, zrobił co mógł, napisał te wnioski, złożył je osobiście w Biurze Podawczym, opłacił i tak czekamy... Wczoraj (28.12.2020) dzwonił do sądu, to Pani powiedziała, że sąd nie przychylił się do tego nie przymusowego doprowadzenia... Niestety, nie mamy kogo się poradzić, nie mamy prawnika, co można by zrobić jeszcze...? Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa aby tę karę odroczyć? Czy nie ma żadnej szansy? Inni ludzie także piszą wnioski na kilka dni przed stawieniem się do zk, bądź w tym samym dniu, a nawet i kilka dni po, bądź tydzień po... Inni ludzie może olewali temat, mąż ani ja, zwyczajnie nie wiedzieliśmy, że wyrok nakazowy do domu nie przyjdzie i po odebraniu tego awiza, jest istny dramat w domu... Mąż się nie stawił, bo jeszcze data przed samymi świętami, święta spędzamy jak co roku od 7 lat sami w domu, tylko we dwoje, poza tym, on jedynie pracuje, ja mam wiele przypadłości kobiecych, rzadko mogę pójść do pracy dorywczej, mamy długów w cholerę, mieszkanie zadłużone, trzeba się wyprowadzać, bo komornik już był w tej sprawie, na wyprowadzkę także trzeba mieć gotówkę jakąś... Nie jest kolowowo, ja niestety jestem bardzo słaba psychicznie, często miewam napady płaczu, agresji, mąż jest moim jedynym oparciem w życiu, nie wiem, pewnie dla sądu to nie jest w ogóle istotne, bo liczy się jedynie suchy fakt, iż mąż się nie stawił sam, bądź nie zareagował wcześniej...
 
bodzio2 napisał:
Logicznie myśląc to mąż powinien się stawić w ZK 18.12.2020r, jeśli tego nie zrobił to tylko sobie pogorszył sytuację, sąd nie pójdzie na żadne ustępstwa i zachcianki złożone na 2 dni przed odbyciem kary.



Witam, no w sumie mąż ma pretensje, bo cóż, popełnił kilka przestępstw z tego samego artykułu, jednak wszystkie akty oskarżenia, wyroki nakazowe przychodziły do domu poprzez listonosza, kary grzywny, prace społeczne, naprawienie szkody, itp.
W tym przypadku, dostaliśmy jedynie akt oskarżenia i jak gdyby nigdy nic, czekaliśmy aż przyjdzie do domu wyrok nakazowy i w razie jakby to było już pozbawienie wolności, to wtedy mąż może by zaskarżył ten wyrok, może by prosił o jakąś zmianę tego wyroku... A tu nic nie przyszło do domu, żadnego wyroku nakazowego, mąż prędzej czy później odbierał wszystkie listy i awiza. Gdzieś w okolicach 14.12.2020 odebrał awizo aby stawić się do zk do dnia 18.12.2020
No niestety, gdybyśmy wiedzieli, że w tym akurat przypadku taki wyrok nakazowy nie przyjdzie do nas do domu poprzez listonosza, to mąż pewnie by dzwonił w listopadzie jaki wyrok zapadł, a tak to, nie mamy takiego listu o wyroku nakazowym.
Mąż dzwonił niedawno do sądu, Pani powiedziała, że sąd nie przychylił się do wstrzymania kary, jest wyznaczona data rozprawy o rzekome odroczenie na 26.01.2021
Wczoraj dzwonił do nas w sumie zaprzyjaźniony dzielnicowy (zna mnie i męża, przesłuchiwał go w sprawie jego przestepstw), powiedział, że wie, że mąż się jeszcze nie stawił do zk, sprawdził tam u siebie i mąż ma status oczekujący czyli że zk oczekuje go już od 18.12.2020, natomiast nakazu jeszcze nie mają, powiedział, że jak będą mieli nakaz, no to niestety będzie się musiał zjawić po męża, dodatkowo powiedział, że poinformuje nas, że taki nakaz już mają.
Inna policjantka, która także przesłuchiwała męża w sprawie tych przestępstw, powiedziała nam jeszcze przed świętami, że wszystko to trwa jakieś 3-4 tygodnie, niekiedy dłużej, zanim policja będzie musiała doprowadzić daną osobę do zk.
Wczoraj także dzwoniła Pani kurator, (która wyznaczała mężowi miejsce prac społecznych) i niby umówiła się z mężem na 04.01.2021 w sprawie tego wyroku o odroczenie, bo ona musi sporządzić wniosek na ten temat, zapewne jej opinia będzie pozytywna, bo mąż zawsze był do dyspozycji policji, prokuratorów, odrabia wyznaczone prace społeczne, kiedy gdzieś nie mógł się zjawić, zawsze dzwonił, informował...
Niestety czekamy jak na szpilkach, bo sąd nawet nie dał mężowi szansy aby poczekać już do tego 26.01.2021 na tę sprawę o odroczenie i nie wstrzymał mu kary do tego czasu.
Mąż i tak zrobił wszystko co w jego mocy, od razu kiedy dowiedzieliśmy się z awiza-listu, że ma się stawić do zk do dnia 18.12.2020
 
Powrót
Góra