(nie)porzucenie psa w schronisku

  • Autor wątku Autor wątku schronisko
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

schronisko

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2012
Odpowiedzi
4
Mam pytanie dotyczące pewnej sytuacji. Do miejskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt pewien człowiek przyprowadził swojego psa i oświadczył, że już go nie chce. Schronisko odmówiło przyjecia psa na co ów człowiek odparł, że to go nie obchodzi, przywiazał psa do klamki i odjechał. Pies był zaczipowany wiec można było ustalić dane właściciela. Wezwano policję i przekazano jej te dane wraz z opisem całego zajścia. Sprawa trafiła do prokuratury z oskarżeniem o porzucenie zwierzęcia. Prokuratura jednak odmówiła wszczęcia dochodzenia ponieważ, jak wyjaśniono, właściciel psa zostawiając go przy drzwiach schroniska miał prawo sądzić, że ktoś się tym psem zaopiekuje a zatem nie porzucił go. (W rozmowie telefonicznej przedstawiciel prokuratury zgodził się nawet co do tego, że jeżeli ktoś podrzuci psa np. na prywatną posesje pracownika schroniska to również będzie miał prawo sądzić, że ktoś się psem zajmie czyli pozbywając się psa w ten sposób nie porzuca go). Pies przebywa w przepełnionym schronisku już miesiąc utrzymywany z pieniędzy podatników. Czy zatem ten człowiek popełnił jakieś przestępstwo, wykroczenie? Co schronisko może zrobić w tej sytuacji?
 
od postanowienia prokuratora w temacie wszczęcia postępowania przysługuje zażalenie.
 
Skontaktuj się z przedstawicielem jakiejś dużej organizacji zajmującej się obroną zwierząt na Twoim terenie.
Podpowiedzą co i jak.
Wiem, że są wyroki skazujące za porzucenie psa przy schronisku np:
15.01 2010r.

WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ orzeczony przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie.

Oskarżona Lena K. została uznana winną zarzuconego czynu polegającego na porzuceniu psa stanowiącego jej własność w rejonie ul. Ciepłowniczej (obok schroniska). tj. o czyn z art. 35 ust 1 w zw. z art. 6 ust. 2 pkt.11

Ustawy o ochronie zwierząt. Sąd skazał ją na kare grzywny w wymiarze 20 stawek dziennych oraz zasadził na rzecz RSOZ nawiązkę w kwocie 500zł i na podstawie art. 627 kpk. Sąd zasądził również od oskarżonej na rzecz RSOZ kwotę 360 zł tytułem wydatków poniesionych w związku z ustanowieniem pełnomocnika w sprawie.

Ponadto Sąd zasądził od oskarżonej na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w kwocie 130zł. Łącznie oskarżona zapłaci 990zł za porzucenie swojego psa przy schronisku.

Koszty sądowe w wysokości 360zł.
To akurat jest z Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt.
 
Dziękuje za odpowiedzi. Co do zażalenia to nie wiem czy ma sens bo jeśli w polskim prawie porzucenie oznacza pozostawienie bez żadnej opieki to tutaj porzucenia nie było (co kłóci się z intuicyjnym rozumieniem tego słowa) tak jak nie ma mowy o porzuceniu dziecka w szpitalu. Jeżeli w tym przypadku można mówić o porzuceniu i ktoś coś więcej wie na temat porzucenia to prosiłbym o informacje. Co do sprawy z Rzeszowa to po weekendzie spróbuje się czegoś więcej dowiedzieć o tej sprawie bo jeśli ta kobieta, która porzuciła psa zrobiła to puszczając go wolno na ulicy (nawet w pobliżu schroniska) to naraziła go na niebezpieczeństwo (pies mógł oddalić się w miejsce gdzie nie znalazłby pomocy, mógł wpaść pod samochód itp.) a zatem porzuciła go. W sprawie przeze mnie opisywanej właściciel przywiązał psa do klamki i wyraźnie powiedział, że psem się zajmował nie będzie, co najwyraźniej (dla mnie paradoksalnie) oddala od niego zarzut porzucenia.
 
Okoliczności porzucenie psa w Rzeszowie były jednak inne niż te w Lublinie. Chciałem zadać takie oto pytania:
1. Czy takie rozumienie terminu porzucenie jakie przedstawiła prokuratura w Lublinie jest jedyne i ostateczne?
2. Czy jeżeli człowiek ten zostawił swojego psa - byt chroniony prawem, którego nie można np. wyrzucić - na terenie schroniska bez zgody administracji schroniska to popełnił, jeżeli nie było to porzucenie, jakieś przestępstwo albo wykroczenie?
 
W przypadku zwierząt domowych odnośnie spraw nieuregulowanych przepisami ustawy o ochronie zwierząt stosuje się przepisy dotyczące rzeczy.
Tak więc, zostawienie psa z zamiarem pozbycia się jego prawa własności według kodeksu cywilnego art. 180 jest uznawane za porzucenie.
Art. 180. Właściciel może wyzbyć się własności rzeczy ruchomej przez to, że w tym zamiarze rzecz porzuci.
Art. 181. Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne.

Więc sam fakt, że właściciel zostawił psa chcąc się go pozbyć jest równoznaczne z porzuceniem.
Porzucenie zwierzęcia (niezależnie od intencji, o czym mówi wyrok SN V KK 187/09 w sprawie znęcania się nad zwierzętami) jako przykład znęcania się nad zwierzęciem (art. 6 ust. 1a pkt 11 porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź
przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje) jest karalne na mocy ustawy o ochronie zwierząt.

Prokuratura popełniła więc błąd nie uznając porzucenia za porzucenie. Ale cóż, wszyscy znamy poziom polskiej prokuratury...
Proponuję spróbować jeszcze raz powołując się na powyższe przepisy.
 
Powrót
Góra