F
flowerpower9
Użytkownik
- Dołączył
- 01.2007
- Odpowiedzi
- 60
Osoba z rodziny miała uraz nogi, pojechała na izbę przyjęć, nie mogła tą nogą ruszać, ani na nią stanąć, na izbie przyjęć lekarz (niech będzie oznaczony A) stwierdził, że jest to tylko powierzchowna rana, przecięcie i założył szwy oraz dał skierowanie do ortopedy do dalszego leczenia. Na nasz wniosek o wykonanie precyzyjniejszej diagnozy np. rezonansu magnetycznego lekarz stwierdził, że nie ma takiej potrzeby, gdyż ścięgno nie jest uszkodzone, a stwierdził to na podstawie odsunięcia patyczkiem skóry na tej ranie nogi i stwierdzeniu, że tylko skóra jest przecięta. Następnie już w przychodni za kilka dni już inny lekarz "B", niczego nie badał, tylko opatrunek do zmiany i wypisał zwolnienie lekarskie, kolejna wizyta za 2 tygodnie i kolejna wizyta u lekarza "B", który przekazał, że rozmawiał z lekarzem "A" z izby przyjęć i ten mu powiedział, że tam było uszkodzone ścięgno na nodze, ale lekarz "B" nie zlecił żadnych dodatkowych badań, tylko wypisał zwolnienie lekarskie i przekazał, że kolejna wizyta za 2 tygodnie, w okienku się okazało, że lekarz "B" już noe będzie dostępny za 2 tygodnie, bo dziś jest ostatni dzień, więc zapisanie ja wizytę do lekarza "C", gdzie na tej wizycie lekarz badał nogę, wykonał usg niczego nie stwierdzając, dał skierowanie pilne na rezonans magnetyczny i fizjoterapię i kolejne L4 i wizyta za kilka tygodni, na której na podstawie wykonanego badania rezonansu magnetycznego okazało się, że stan nogi po przebyciu uszkodzenia więzadła achillesa częściowo zagojone, uszkodzenie wiązadeł i mięśnia. Lekarz wypisał kolejne L4, była fizjoterapia, gdzie w opisie po jej zakończeniu jest, że niewiele ona dała, stan bez poprawy wyraźnej, zalecana kolejna fizjoterapia, następnie lekarz "C" wypisał leczenie zakończone, powrót do pracy, ale medycyna pracy nie wyraziła zgody na powrót do pracy, znów do lekarza "C", kolejne L4, i potem za kilka tygodni powrót do pracy. Noga puchnie, boli, osoba kuleje.
Wydaje się, i tu chyba sprawa jest jasna, że, gdyby lekarz "A" na izbie przyjęć od razu zlecił badania w celu precyzyjnej diagnozy, to może w przypadku uszkodzenia ścięgna Achillesa i więzadeł i mięśnia można by od razu podjąć konkretne decyzje, w celu wykorzystania wszelkich możliwości, aby noga była sprawna, a nie zamiatać sprawy pod dywan.
Czy ktoś może doradzić co można w tej kwestii zrobić, po pierwsze, żeby wyleczyć nogę jeśli się jeszcze da, po drugie rozważyć możliwości prawne ?
Na pewno do rzecznika praw pacjenta, ale może coś jeszcze?
Wydaje się, i tu chyba sprawa jest jasna, że, gdyby lekarz "A" na izbie przyjęć od razu zlecił badania w celu precyzyjnej diagnozy, to może w przypadku uszkodzenia ścięgna Achillesa i więzadeł i mięśnia można by od razu podjąć konkretne decyzje, w celu wykorzystania wszelkich możliwości, aby noga była sprawna, a nie zamiatać sprawy pod dywan.
Czy ktoś może doradzić co można w tej kwestii zrobić, po pierwsze, żeby wyleczyć nogę jeśli się jeszcze da, po drugie rozważyć możliwości prawne ?
Na pewno do rzecznika praw pacjenta, ale może coś jeszcze?
Ostatnia edycja: