Nieformalna spółka i projekt z sukcesem

  • Autor wątku Autor wątku funkyr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

funkyr

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2012
Odpowiedzi
15
Dzień dobry,
chciałbym opisać pokrótce sytuację jaka mnie dotknęła w ostatnim czasie i dowiedzieć się czy mam w ogóle szansę w walce o swoje...

Rok temu dwóch współpracowników pod wpływem inspiracji rzuciło pomysł na event, bardzo ogólny, po prostu rodzaj i target.
Zostałem włączony na tym etapie w pomysł gdzie stworzyłem wizję, szkielet, nazwę, rozwinąłem go o dodatkowe elementy, cały wizerunek stworzyłem z którym chodziliśmy w poszukiwaniu partnerów, sponsorów.

Wyjechałem za granicę, ale utrzymywaliśmy kontakt w powyższej sprawie by kontynuować po powrocie. Zostaliśmy finansowani przez firmę X i po powrocie dostawaliśmy od niej wynagrodzenie za pracę na rzecz eventu.
Firma się wycofała z braku środków i podjęliśmy decyzję o tym, że mimo pozostaniu na bruku niemalże poświęcamy czas, umiejętności, rezygnujemy z innych możliwości zarobku i po prostu pracujemy na rzecz powodzenia przedsięwzięcia z nadzieją, że kiedyś przyniesie zysk i ustaliliśmy, że jesteśmy wspólnikami i to nasze wspólne przedsięwzięcie, którego efektami dzielimy się równo.

Nie włożyliśmy prywatnych środków, wszystkie wydatki finansowaliśmy ze środków sponsorów, a osobowość prawną zapewniła nam pewna spółka.
Nikt z nas nie zarobił przez pół roku nic. Żyliśmy z oszczędności.

Włożyliśmy ogrom pracy i wydarzenie się odbyło z bardzo dużym sukcesem i możliwością kontynuowania na większą skalę.

Niestety gdy przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem i pojawiły się nowe perspektywy okazało się, że chcą mnie moi wspólnicy wykolegować po dogadaniu się ze spółką która użyczyła nam osobowości prawnej.

Wszędzie wcześniej, tzn. na spotkaniach biznesowych, w wywiadach, publikacjach medialnych widniejemy razem jako twórcy i koordynatorzy, a także organizatorzy realizacji pomysłu.
Posiadam pliki, archiwizowane rozmowy świadczące o tym, że miałem duży wkład w ostateczny kształt wydarzenia.

Niestety nie mamy spisanej umowy o równym podziale praw do marki, oni również nie mają takiej umowy chociaż nie wiem czy nie stworzą takiej wstecznej pomiędzy nimi dwoma i spółką z którą chcą stworzyć kolejną spółkę mającą być formalnie właścicielem wszystkiego co związane z przedsięwzięciem.
Chcą ze mną podpisać umowę o dzieło której podpisanie wydaje mi się równoznaczne ze sprzedaniem swojej pracy na rzecz stworzenia marki i wydarzenia i sformalizowanie, że nie byłem wspólnikiem a tylko wykonawcą zlecenia.

Czy ktoś z Państwa mógłby mi doradzić co w sytuacji gdy nie uda nam się porozumieć? Chciałbym się przygotować na różne scenariusze.

Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
Stąpasz po cieńkim lodzie o czym zapewne już wiesz.

Bez dobrego prawnika się nie obejdzie. Tylko takiego...zaangażowanego w Twoją sprawę.
 
Takiego znajdę jeśli dojdzie do takiej konieczności.
A co dokładnie masz na myśli mówiąc ,,stąpasz po cienkim lodzie" ? Nie chciałbym czegoś zrozumieć inaczej.
 
Zazwyczaj sprawę chce się załatwić samemu. Niestety można łatwo popełnić błąd który może mieć fatalne skutki.

Dlatego w pewnym momencie należy powierzyć prowadzenie sprawy osobie która ma doświadczenie w tego typu sprawach.

Sam się kiedyś ostro przejechałem na podobnej sprawie.
 
funkyr napisał:
... Niestety nie mamy spisanej umowy o równym podziale praw do marki, oni również nie mają takiej umowy ...
Na początek poczytaj o współautorstwie.
 
Powrót
Góra