Jest to sprawa karna o oszustwo, z oskarżenia publicznego, tzn. prokurator wniósł akt oskarżenia do sądu, a sąd wyznaczył rozprawę, na której Ty będziesz zeznawał jako świadek (prawdopodobnie będzie więcej świadków, tzn. oszukanych, których wezwał sąd tak samo jak Ciebie). Oskarżycielem jest prokurator, a Ty jesteś świadkiem. To, że sam zostałeś oszukany i sam złożyłeś doniesienie na policji, nie czyni Cię oskarżycielem. Jesteś po prostu świadkiem, ponieważ jako świadek możesz potwierdzić Twoim zeznaniem, że oskarżony popełnił oszustwo; innymi słowy: Twoje zeznanie bądzie dowodem przeciwko oskarżonemu. Pytasz, czy tak jest zawsze; otóż w sprawach z oskarżenia publicznego, jest tak zawsze. Jeśli byłaby to sprawa z oskarżenia prywatnego (np. o pomówienie, o obrazę, o drobne naruszenie nietykalności cielesnej), to wówczas poszkodowany musiałby sam wnieść swój prywatny akt oskarżenia. Ale oszustwo jest przestępstwem z § 263 StGB (Strafgesetzbuch=niem. kodeks karny) i ściagane jest z urzędu, tzn. obojętnie, czy poszkodowany chce ukarania sprawcy, czy tego nie chce. I właśnie tak jest w tej sprawie, o której piszesz.