R
RenataKoza
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2011
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
chciałam prosic kogoś doświadczonego o pomoc!!!!!!
Mam w spadku po rodzinie dom jednorodzinny, do tej pory niezamieszkały, stan surowy.Problem jest z nieodebranym przyłaczem wodociagowym.
W roku 1987 mój wujek wykonał projekt i wybudował przyłacze, ale jak sie okazało nigdy nie było one odebrane (niestety teraz juz nieżyje, a pracował kiedyś w tej firmie i przypuszczam ze czegos niedopilnował, albo było na tzw gębe załawiane lub na potem). Nikt z nas przez te lata nie pomyślał o tym, mimo że nie korzystało sie z wody, bo cała instalacja jest do poprawy, nie ma kibelków, kranów itp same rury wychodzą.
Chodzi o to ze poszlismy do wodociągów miejskich, by założyli nam wodomierz itp no i elegancko wszytsko sie odbyło, tylko ze nie chcą nam odebrać przyłącza. I tu nie mam pojęcia czy nie robią nas w konia. Bo chcieliśmy nawet wykonać od nowa przyłącze, by wszelkie formalności juz doprowadzic od poczatku do konca, ale pan powiedział ze teraz jest taki przepis, ze oni wcale nie muszą podpisywa odbioru, że jest ono naszą własnością i w razie awarii pokrywamy koszty.
Przyznam że dziwne to dla mnie i może nie rozumiem, ale czy chodzi o to że ja odpowiadam za rurę która biegnie od głównej wodnej, do mojego domu????
Wiadomo, zaczyna się ona na uliczce przed posesją jakieś 10 metrów, i potem normalnie za naszym płotem ciągnie się do domu .
Ale czy to naprawdę oznacza ze za ewentualna awarię fragmentu na miejskiej ulicy ja płacę???? Bo wychodzi na to że trzeba pokrywać koszty rozkopu,układania kostki itd.
Jeżeli bedzie ktos w stanie pomóc bardzo proszę..
chciałam prosic kogoś doświadczonego o pomoc!!!!!!
Mam w spadku po rodzinie dom jednorodzinny, do tej pory niezamieszkały, stan surowy.Problem jest z nieodebranym przyłaczem wodociagowym.
W roku 1987 mój wujek wykonał projekt i wybudował przyłacze, ale jak sie okazało nigdy nie było one odebrane (niestety teraz juz nieżyje, a pracował kiedyś w tej firmie i przypuszczam ze czegos niedopilnował, albo było na tzw gębe załawiane lub na potem). Nikt z nas przez te lata nie pomyślał o tym, mimo że nie korzystało sie z wody, bo cała instalacja jest do poprawy, nie ma kibelków, kranów itp same rury wychodzą.
Chodzi o to ze poszlismy do wodociągów miejskich, by założyli nam wodomierz itp no i elegancko wszytsko sie odbyło, tylko ze nie chcą nam odebrać przyłącza. I tu nie mam pojęcia czy nie robią nas w konia. Bo chcieliśmy nawet wykonać od nowa przyłącze, by wszelkie formalności juz doprowadzic od poczatku do konca, ale pan powiedział ze teraz jest taki przepis, ze oni wcale nie muszą podpisywa odbioru, że jest ono naszą własnością i w razie awarii pokrywamy koszty.
Przyznam że dziwne to dla mnie i może nie rozumiem, ale czy chodzi o to że ja odpowiadam za rurę która biegnie od głównej wodnej, do mojego domu????
Wiadomo, zaczyna się ona na uliczce przed posesją jakieś 10 metrów, i potem normalnie za naszym płotem ciągnie się do domu .
Ale czy to naprawdę oznacza ze za ewentualna awarię fragmentu na miejskiej ulicy ja płacę???? Bo wychodzi na to że trzeba pokrywać koszty rozkopu,układania kostki itd.
Jeżeli bedzie ktos w stanie pomóc bardzo proszę..