Nieodpłatne przekazanie drogi prywatnej do gminy...

  • Autor wątku Autor wątku zygfrydłakomy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zygfrydłakomy

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2007
Odpowiedzi
7
Witam wszystkich.

Zwracam się do Was z prośbą o pomoc.
Podpowiedzcie jak ma wyglądać procedura nieodpłatnego przekazania drogi prywatnej do gminy...

Już piszę jak to wygląda.

Mój dziadek który miał trochę ziemi podzielił ją na działki i wydzielił drogę którą można dojechać do wspomnianych działek.
Dziadek zmarł, w testamencie przepisał działki swoim dzieciom (3 synów + 1 córka).
Droga razem z działkami została przekazana spadkobiercom.
Aktualnie padł pomysł, aby drogę tą przekazać gminie (droga łączy się z drogą publiczną).
Jak to zrobić?
Nadmienię, że córka dziadka sprzedała swoją nieruchomość.
Czy w związku z tym nowi właściciele także muszą wnieść do gminy o przejęcie drogi, czy tylko osoby ujęte w dziadka testamencie?
Gdzieś komuś się obiło o uszy, że należy założyć sprawę w Sądzie, o zrzeczenie się tej drogi na rzecz gminy.. Czy to prawda?
Do wspomnianej drogi prywatnej są już zameldowane 4 rodziny.


proszę o podpowiedź jak to zacząć załatwiać..
z góry dziękuję za pomoc
pozdr.
 
Na przekazanie muszą wyrazić zgodę wszyscy aktualni właściciele drogi.
Na pewno niczego nie trzeba robić w sądzie.
Procedury proponuję rozpocząć od zapytania w gminie czy chcą drogę przejąć, jeśli tak to już oni wam wszystko wytłumaczą.
A w ogóle to dobrze sobie przemyślcie czy na pewno chcecie oddawać drogę, zwłaszcza jeśli gmina jasno i na piśmie nie obiecuje, ze droga będzie publiczna a nie tylko wewnętrzna gminna. Znam sytuacje gdy dziadkowie oddali drogę nieodpłatnie, gmina przyjęła w swojej łaskawości a parę lat później okazało się, ze wnuki dawnych właścicieli chcąc się pobudować muszą gminie zapłacić za służebność na drodze należącej kiedyś do ich dziadków. Samo oddanie drogi gminie nie rozwiązuje żadnych problemów a może przysporzyć nowych.
 
Właściciele są zgodni co do oddania drogi.

W tym przypadku jest trochę inaczej: dookoła drogi stoją już domy, więc nie miejsca na dostawianie nowych. Może to zaoszczędzi walki z gminą w temacie służebności.
 
Właściciele są zgodni co do oddania drogi.

Jaki cel wydaje im się że tym przekazaniem osiągną? Jeśli myślą, ze po przejęciu gmina będzie musiała utwardzić drogę czy odśnieżać, to mogą się rozczarować.

W tym przypadku jest trochę inaczej: dookoła drogi stoją już domy, więc nie miejsca na dostawianie nowych. Może to zaoszczędzi walki z gminą w temacie służebności.

Niekoniecznie. Każda przebudowa wymagająca pozwolenia budowlanego (czyli choćby budowa ganka, tarasu itp) wymaga udowodnienia dostępu do drogi publicznej. Jeżeli sprezentowana droga ma nie być publiczna to trzeba przynajmniej zażądać by gmina swoim kosztem i staraniem wpisała służebność dla wszystkich darczyńców.
 
honefoss napisał:
Jaki cel wydaje im się że tym przekazaniem osiągną? Jeśli myślą, ze po przejęciu gmina będzie musiała utwardzić drogę czy odśnieżać, to mogą się rozczarować.

Celem, który kiedyś chciałoby się osiągnąć jest utwardzenie drogi...
W razie problemów zaprosi się lokalne media i "rozdmucha" temat ;)
 
zygfrydłakomy napisał:
Celem, który kiedyś chciałoby się osiągnąć jest utwardzenie drogi...
W razie problemów zaprosi się lokalne media i "rozdmucha" temat ;)

No to powodzenia. Pamiętaj tylko o powiedzeniu "z próżnego i Salomon nie naleje". Z "rozdmuchanego" przez media raczej też nie... Gdyby to było takie proste, to w Polsce wszystkie drogi publiczne byłyby piękne i proste a niestety parę milionów Polaków (w tym ja) zaświadczy, ze tak niestety nie jest...
No i pamiętaj, ze wszelkie żądania o utwardzenie możesz zgłaszać tylko gdy droga będzie publiczna, jeśli będzie wewnętrzna gminna to nic z tego.
 
Chciałbym odkopać temat.
Sprawa przybrała trochę inny wymiar..
Jedna z osób do których należy część tej drogi (córka spadkobiercy, która sprzedała swoją nieruchomość leżącą przy omawianej drodze) nadal jest właścicielem części drogi.
Jednak po sprzedaży domu przy tej drodze wyprowadziła się nie wiadomo gdzie, jest z nią tylko zdawkowy kontakt telefoniczny i za nic nie chce się spotkać w celu ustalenia konkretów.
Tłumaczenie jej jest trywialne: "Nie, bo nie!"
Tłumaczy, że można w Gminie zgłosić, że ona już tu nie mieszka, że nie będzie przyjeżdżać i jej ta droga nie interesuje...
Co robić? Jak to ugryźć?
 
Zrzec się drogi można tylko wtedy gdy zgadzają się na to wszyscy współwłaściciele i sam obdarowywany czyli gmina. Jeśli jeden z współwłaścicieli nie wyraża zgody, to nic się z tym nie da zrobić.
 
Powrót
Góra