Niepełnoletni student a skreślenie z uczelni

  • Autor wątku Autor wątku 49.wojewodztwo
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
4

49.wojewodztwo

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2020
Odpowiedzi
5
Sprawa wygląda następująco:

Niepełnoletni student może zostać skreślony ze względu na brak postępów w nauce, co jest przesłanką fakultatywną do skreślenia ze studiów. Dziekan mówi, że jednak to skreślenie odbywa się obowiązkowo i automatycznie, twierdzi też, że uczelnię ani studenta Prawo oświatowe nie obowiązuje.

W Prawie oświatowym napisane jest wprost, że osoby do 18. roku życia mają obowiązek nauki. Jeśli osoba zostaje skreślona po pierwszym semestrze, to na moment dostania informacji (koniec lutego/początek marca) nie ma gdzie bardzo się rekrutować, a co za tym idzie, nie ma bardzo jak spełniać swojego obowiązku, gdyż w odróżnieniu od szkoły, na studiach już są wymagania co do matur, których mogę nie spełniać.

Czy z tego wynika, że decyzja o skreśleniu ze studiów przeczy Prawu oświatowemu? Przecież nie iść po raz drugi do liceum, mając przy sobie świadectwo jego ukończenia, ani do technikum, do którego od razu do czwartej klasy nie wpuszczą?

Żeby nie szukać po aktach prawnych:

Prawo oświatowe

Art. 35.
1. Nauka jest obowiązkowa do ukończenia 18. roku życia.
[...]
Art. 36
[...]
12. Uczeń, który ukończył szkołę ponadpodstawową przed ukończeniem 18. roku życia, może również spełniać obowiązek nauki przez uczęszczanie do szkoły wyższej lub na kwalifikacyjne kursy zawodowe.
 
Przeciez to nie szkoła/uczelnia ma dbać oto by uczeń/studen spełnił wymogi wynikające z ustawy.
To nie ich problem jak uczeń się wywiąże ze swoich zobowiązań.
 
Nie ma sprawy. Ale prawo nie jest skonstruowane na zasadzie, że czyjąś decyzją osoba skazana jest na nieprzestrzeganie prawa, nikt nie może być zmuszony do jego naruszenia. Oczywiście, na koniec roku nie ma z tym kłopotu, bo to zawsze można pójść na inną uczelnię bądź po prostu na pierwszy rok. Kluczem jest, że nie ma możliwości gdzie indziej w połowie roku, gdy rekrutacje na moment wydania decyzji są zamknięte.

Przykładowo w przypadku szkoły prowadzonej przez samorząd dla obwodu właściwego ze względu na miejsce zamieszkania ucznia jest obowiązek przyjęcia ucznia niepełnoletniego, zaś w przypadku innych szkół trzeba powiadomić ten zakład oświatowy, który znajduje się w tym obwodzie. Uczelnia od tego obowiązku jest zwolniona, ale student od obowiązku nauki nie.

Sytuacja ponadto się komplikuje w przypadku cudzoziemców, gdyż prawa innych krajów np. mogą nie przewidywać takiego rejonowania szkół (. W takim razie po skreśleniu znowu, nie ma kto jak tej osoby przejąć, a pisanie podań o przyjęcie pośrodku semestru zazwyczaj kończy się odmową. Czy może więc dziekan zmusić osobę niepełnoletnią (i jej opiekunów) do zapłaty grzywny za niespełnianie obowiązku nauki, kiedy to nie ma możliwości jej spełniania?
 
Ale to przecież nie decyzją dziekana student nie robił postępów w nauce a decyzją studenta.
 
Przede wszystkim tutaj błędnie utożsamiany jest obowiązek nauki z obowiązkiem szkolnym (uczęszczania do jakiejś placówki). Może zrozumienie istoty tego błędu pomoże zrozumieć poprzednie odpowiedzi.
 
Dobrze, ale na czym polega różnica?

https://reformaedukacji.men.gov.pl/...ja-obowiazku-nauki-i-obowiazku-szkolnego.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obowiązek_nauki

Z przytoczonych dwóch artykułów nie wynika, by była jakakolwiek różnica poza tą, że szkolny dotyczy niepełnoletnich uczniów w podstawówce, a nauki - w szkołach ponadpodstawowych/ponadgimnazjalnych, ale też niepełnoletnich, którzy już ukończyli liceum/zawodówkę (o technikum w tym przypadku trudno mówić).

Żeby nie było, wezwanie z urzędu gminy do wyjaśnienia, gdzie się ta osoba uczy, rodzice dostali. Niepodjęcie nauki wiązałoby się z zapłaceniem grzywny, a niepodjęcie nauki na uczelni to nie do końca, jak sami zresztą wiecie, tylko pomyślna rekrutacja, to także uczestniczenie na obowiązkowe zajęcia (w przypadku praktyk zawodowych to samo), właściwie pod tym względem niczym nie różni się to od szkoły, bo wystarczy, że osoba nie chodzi na ponad połowę zajęć w ciągu miesiąca gdziekolwiek, gdzie się pobiera naukę, i równie dobrze tej osoby może nie być. A to jest sytuacja to powodująca.

Proszę więc o pomoc w rozwianiu tych wątpliwości.

PS. @DodoWP nie jest do końca tak, że jakikolwiek brak postępów w nauce jest winą studenta. Student mógł:
- umrzeć, bo jakiś idiota potrącił/zatruł/budynek się zawalił/zatrucie czadem...
- zachorować psychicznie, https://www.rp.pl/artykul/1194410-M...-studentow-osobe-leczaca-sie-psychicznie.html. Pomimo łudzącego tytułu ton artykułu jest taki, że gdyby zostało wszystko zapłacone na czas, osoba powinna była pozostać studentem.
- mieć spore bariery integracyjne/językowe, jeśli jest studentem z zagranicy, wtedy oprócz poznania materiału trzeba jeszcze tłumaczyć to sobie na inny język, a to dodatkowo obciąża studenta. Za komentarze z rodzaju, kto przecież prosił się kierować na studia w Polsce, z góry dziękuję.
 
Powrót
Góra