W
Wojtek1207
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2010
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
zacznę od początku. Urodziłem się chory na wodonercze. Dodatkowo mam krótszą żuchwę z jednej strony (przez co mam niesymetryczną twarz), oraz zniekształconą małżowinę prawego ucha. Co najgorsze, na to ucho nie słyszę prawie w ogóle. Badania wykazały, że praktycznie nie mam wykształconego strzemiączka. Cały ten rwetes jest spowodowany tym, że moja mama, kiedy byłem u niej w brzuchu, zachorowała na toksoplazmozę. Niestety, z tego, co wiem od rodziców, lekarze nie przeprowadzili wszystkich koniecznych badań ciążowych i choroba nie została wykryta. Podobno z moim życiem po narodzinach było bardzo krucho i tylko cudowi zawdzięczam to, że żyję. Niestety, mimo, że mam już 19 lat, wciąż na prawe ucho nie słyszę. Jest szansa na wszczepienie implantu (ponieważ podobno nie da rady odbudować kości ucha, której nie mam), jednak uważam, że to nie jest rozwiązanie, zwłaszcza, że wtedy będę musiał chodzić z przyczepionym za uchem procesorem wielkości dużego kciuka. W dzieciństwie miałem problemy w kontaktach z rówieśnikami, ponieważ na każdym kroku musiałem odpowiadać "dlaczego mam takie ucho". W podstawówce byłem nawet z tego powodu nękany i prześladowany przez starszych. Dla 9-latka to było bardzo trudne przeżycie.
I teraz, jeśli ktoś wytrwał do końca mojej opowieści, sedno sprawy. Moi rodzice boją się jak ognia wszelkiego rodzaju domagania się sprawiedliwości przed sądem, ponieważ uważają, że założenie sprawy i wynajęcie adwokata jest bardzo drogie, a i tak się przegra.
Jednak jestem już pełnoletni, mam trochę oszczędności, które zarobiłem i zastanawiam się nad podjęciem kroków prawnych. Chciałbym ubiegać się o odszkodowanie (chyba od państwa) za to, że z powodu zaniedbania lekarza jestem taki, jaki jestem, a nie normalnym człowiekiem. Niestety nie mam zielonego pojęcia, czy taka sprawa miałaby szanse na pomyślne zakończenie, ile by mnie to kosztowało (rozprawa + adwokat), jaki byłby czas takiego postępowania oraz ile (jeśli jakiekolwiek by było), powinno wynosić odszkodowanie.
Jeśli założyłem temat w złym dziale, to przepraszam. Nie mam zielonego pojęcia o sądownictwie i nie bardzo się orientuję w Waszym forum.
Pozdrawiam, Wojtek.
zacznę od początku. Urodziłem się chory na wodonercze. Dodatkowo mam krótszą żuchwę z jednej strony (przez co mam niesymetryczną twarz), oraz zniekształconą małżowinę prawego ucha. Co najgorsze, na to ucho nie słyszę prawie w ogóle. Badania wykazały, że praktycznie nie mam wykształconego strzemiączka. Cały ten rwetes jest spowodowany tym, że moja mama, kiedy byłem u niej w brzuchu, zachorowała na toksoplazmozę. Niestety, z tego, co wiem od rodziców, lekarze nie przeprowadzili wszystkich koniecznych badań ciążowych i choroba nie została wykryta. Podobno z moim życiem po narodzinach było bardzo krucho i tylko cudowi zawdzięczam to, że żyję. Niestety, mimo, że mam już 19 lat, wciąż na prawe ucho nie słyszę. Jest szansa na wszczepienie implantu (ponieważ podobno nie da rady odbudować kości ucha, której nie mam), jednak uważam, że to nie jest rozwiązanie, zwłaszcza, że wtedy będę musiał chodzić z przyczepionym za uchem procesorem wielkości dużego kciuka. W dzieciństwie miałem problemy w kontaktach z rówieśnikami, ponieważ na każdym kroku musiałem odpowiadać "dlaczego mam takie ucho". W podstawówce byłem nawet z tego powodu nękany i prześladowany przez starszych. Dla 9-latka to było bardzo trudne przeżycie.
I teraz, jeśli ktoś wytrwał do końca mojej opowieści, sedno sprawy. Moi rodzice boją się jak ognia wszelkiego rodzaju domagania się sprawiedliwości przed sądem, ponieważ uważają, że założenie sprawy i wynajęcie adwokata jest bardzo drogie, a i tak się przegra.
Jeśli założyłem temat w złym dziale, to przepraszam. Nie mam zielonego pojęcia o sądownictwie i nie bardzo się orientuję w Waszym forum.
Pozdrawiam, Wojtek.