Niepodjęcie pracy i koszt badań lekarskich

  • Autor wątku Autor wątku jkochman25
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

jkochman25

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
17
Niedoszły pracodawca zalecił mi badania lekarskie, które wykonałam i za nie zapłacił. Przypadek losowy sprawił, iż nie mogę podjąć tej pracy. Czy jestem zobowiązana do zwrotu kosztów badań lekarskich przed podpisaniem umowy? Dodam jeszcze, że badania lekarskie wykonywałam już miesiąc temu a niedoszły pracodawca stale przekładał termin zatrudniania. Bardzo proszę o wypowiedzenia się na ten temat.
 
Przepisy prawa pracy nie przewidują takiego obowiązku. Pracodawca nie ma podstawy prawnej dochodzenia zwrotu tych kosztów.
 
Całkowicie zgadzam się z megane .:)
Koszty badan profilaktycznych - zgodnie z przepisami - obciążają pracodawcę.
Badania wstępne SĄ takimi własnie badaniami a ryzyko związane z zatrudnieniem pracownika jest wkalkulowane w ryzyko działania przedsiębiorstwa i jest ryzykiem pracodawcy.
 
nie zgadzam się z moimi przedmówcami, jeżeli ktoś nie podjął pracy to nie został pracownikiem, zatem nie nawiązał się stosunek pracodawca-pracownik. W tej sytuacji niedoszły pracownik powinien zwrócić koszty badań. Nie można mówić o obowiązkach pracodawcy-skoro nie zawiązano umowy o pracę. Dopiero rzeczywisty pracodawca, który zawarł umowę o pracę , ponosi koszty badań. Vide - definicja pracodawcy w kp- osoba,podmiot ZATRUDNIAJĄCY pracowników- a zatem pracodawca to "ktoś" kto ma zawarte umowy o pracę z ludźmi.
Pozdrawiam.
 
rosemarie1 napisał:
nie zgadzam się z moimi przedmówcami, jeżeli ktoś nie podjął pracy to nie został pracownikiem, zatem nie nawiązał się stosunek pracodawca-pracownik. W tej sytuacji niedoszły pracownik powinien zwrócić koszty badań. Nie można mówić o obowiązkach pracodawcy-skoro nie zawiązano umowy o pracę. Dopiero rzeczywisty pracodawca, który zawarł umowę o pracę , ponosi koszty badań. Vide - definicja pracodawcy w kp- osoba,podmiot ZATRUDNIAJĄCY pracowników- a zatem pracodawca to "ktoś" kto ma zawarte umowy o pracę z ludźmi.
Pozdrawiam.

rosemarie1 - masz, oczywiscie, prawo nie zgadzać się ani z nami, ani z prawem - niemniej jednak - przepisów to nie zmieni.
Tak w ogóle, to, oczywiscie, masz rację, że: - osoba, ktora przyjmuje się do pracy (jest w toku załatwiania spraw z tym związanych, w tym i badan wstępnych) nie jest jeszcze pracownikiem a tym samym - nie ma jeszcze ta osoba pracodawcy.
Ale:
Zapoznaj się dokładnie z art. 229 par. 1. Dowiesz się z niego KTO podlega badaniom wstępnym.
Są tam m.in. "osoby przyjmowane do pracy" (a dopiero w dalszej części, czyli w ppkt.2) jest mowa o pracownikach roznego rodzaju).
Ustawodawca zapisał w art. 229 par. 1.1) "osoby", a nie "pracownicy".
Ustawodawca w tym samym artykule zawarł też par. 6. I też go przeczytaj dokładnie.
I mam nadzieję, że wtedy już się z prawem (i z nami też;-) ) zgodzisz.
Pozdrawiam serdecznie.
 
Ostatnia edycja:
Dodam, że pracodawca zgodnie z prawem zapłacił za badania wstępne, wobec tego są one jego własnością. Zresztą są nieprzydatne w innej firmie. :)
 
A mógłbyś mi wyjaśnić co dokładnie jest własnością pracodawcy?
Wiesz, bo mam właśnie taką sytuację. Pracodawca zapłacił za badania lekarskie (do książeczki zdrowia dla celów sanitarno-epidemiologicznych) i orzeczenie lekarskie do celów sanitarno-epidemiologicznych. Czy to znaczy, że muszę oddać mu książeczkę zdrowia do celów sanitarno-epidemiologicznych? Ta książeczka może mi się jeszcze przydać w innej firmie.
Dodam, że już tam nie pracuję, a pracodawca żąda zwrotu kasy albo książeczki.

pozdrawiam i z góry dzięki ;)
 
Książeczka "sanepidowska" nie jest badaniem profilaktycznym, które dopuszcza do pracy na danym stanowisku u danego pracodawcy.. Jest dokumentem dopuszczającym m.inn. do "pracy z żywnością". Jest własnością tego, na kogo została wystawiona. Nadmienię, że badanie na nosicielstwo wykonuje się raz w życiu.
 
No to super że jest moją własnością, ale czy pracodawca miał obowiązek płacenia za mnie za badania do książeczki sanepidowskiej?
Teraz może żądać ode mnie zwrot za te badania?

Jakie przepisy mi to gwarantują? Muszę jeszcze jakoś przekonać pracodawcę.

Dzięki Janusz ;)
 
Ostatnia edycja:
Znalazłem, mam nadzieje że komuś się też przyda ;)

"USTAWA
z dnia 5 grudnia 2008 r.
o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi1)
(Dz. U. z dnia 30 grudnia 2008 r.)

Rozdział 1
Przepisy ogólne

Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
1) badanie sanitarno-epidemiologiczne - badanie, w którego skład wchodzą badanie lekarskie, badania laboratoryjne oraz dodatkowe badania i konsultacje specjalistyczne, wykonywane w ramach nadzoru epidemiologicznego w celu wykrycia biologicznych czynników chorobotwórczych lub potwierdzenia rozpoznania choroby zakaźnej;


Rozdział 2
Badania sanitarno-epidemiologiczne

Art. 6. 1. Obowiązkowym badaniom sanitarno-epidemiologicznym, określonym na podstawie art. 10 ust. 2 pkt 2, podlegają:
5) osoby podejmujące lub wykonujące prace, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby.

Art. 8.
4. Koszty badań sanitarno-epidemiologicznych wykonywanych u osób, o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 5, są finansowane przez pracodawcę lub zlecającego wykonanie prac.

Art. 10.
2. Minister właściwy do spraw zdrowia określi, w drodze rozporządzenia:
2) rodzaje obowiązkowych badań sanitarno-epidemiologicznych oraz terminy przeprowadzania tych badań,"

Ustawę tą wziąłem z LEXa i jest ona aktualna.

pozdrawiam ;)
 
mam bardzo podobny problem do jkochman25. zrobiłam badania na które skierował mnie pracodawca ale nie mogę podjąć tej pracy gdyż dostałam propozycje lepszej pracy. pracodawca ma podpisaną umowę z przychodnią w której robiłam badania. czy jest taka możliwość aby żądał zwrotu pieniędzy za te badania?
 
ponawiam wątek... czy coś się zmieniło? czy jestem zobligowana zwrócić koszt badań lekarskich jeżeli nie podjęłam pracy??
Zacznę od początku i pokrótce opisze sytuację. Przed wakacjami pewne Stowarzyszenie przejęło szkołę i ogłosiło nabór na nauczycieli. W Urzędzie odbyły się rozmowy o pracę na których powiedziano o warunkach finansowych i pokrótce, ale to naprawdę pokrótce powiedziano co i jak... przez wakacje cisza i niedawno dopiero zaczął się cały szum... zbieranie papierów, wypełnianie kwestionariuszy i wszystkich innych rzeczy potrzebnych do podpisania umowy. Stowarzyszenie wysłało mnie na badania lekarskie i powiedzieli, że jedyny koszt jaki poniosę to będzie dojazd do Ośrodka Medycyny Pracy. Tydzień temu odbyło się pierwsze spotkanie w tejże szkole z Panią dyrektor (nie stowarzyszenia tylko szkoły). i wtedy wszystko się zaczęło. pół dnia układaliśmy plan pracy szkoły, konkursy, imprezy itp. Pani Dyrektor była pewna, że znamy warunki umowy a my wszyscy zdziwieni, bo nikt nic nie wiedział... okazało się, że są one inne niżeli te przedstawione nam na rozmowie. później okazało się, że nauczyciele, którzy odeszli z tej szkoły zabrali ze sobą prawie wszystko (dobrze że tablic nie wynieśli) łącznie z podręcznikami i materiałami dla nauczycieli. Zadzwoniliśmy więc do wydawnictw a ci oświadczyli nam, że nie wyślą nam kolejnych egzemplarzy, bo na tą szkołę już raz wysłali...
Po przemyśleniu wszystkiego, obliczeniu kosztów jakie musielibyśmy ponieść na samym początku (kupno książek, tablic edukacyjnych, literek itp) ja oraz pozostałe kobiety z nauczania początkowego po powrocie do domu zadzwoniłyśmy do pani dyrektor i zrezygnowałyśmy. powiedziała, że nas rozumie i że przekaże dalej do Stowarzyszenia...
dziś otrzymałam od nich pismo, że mam zwrócić koszta poniesione przez nich na moje badania lekarskie. inne kobiety też otrzymały to pismo.
czy oni mają prawo żądać od nas zwrotu tych pieniędzy? uważam, że jest to trochę niesprawiedliwe. nie znaliśmy warunków umowy, nie widzieliśmy w jakim stanie jest szkoła... oni chyba sami nie wiedzieli co w tej szkole się dzieje. poza tym jeździliśmy do nich zawozić formularze, na badania. też ponieśliśmy koszta. co dalej robić?
 
W reżimowej Polsce każą robić okropne badana, bezczelność, sam decyduje za siebie. Ustawa...jakaś kpina. Jeśli nie chce badań to nie i koniec. Wiec wole umowę zlecenie, bo na etacie szaleńcy chcą traktować nas jak idiotów i małe dzieci.
 
Też podbijam pytanie. Czy do dzisiaj nic się nie zmieniło w przepisach i jest tak, jak podane w drugim poście?
 
Powrót
Góra