Niepodjęcie studiów a opłaty

  • Autor wątku Autor wątku wojtek629
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

wojtek629

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2018
Odpowiedzi
1
Dzień dobry. Chciałbym się zwrócić o pomoc ws. żądań zapłaty od uczelni, na której "studiowałem".

Sprawa wygląda tak, że na studia niestacjonarne zapisałem się w listopadzie 2017r. Zapłaciłem opłatę rekrutacyjną, zaniosłem papiery na uczelnię i podpisałem regulamin studiów oraz umowę o płatnościach. Na miejscu pani w biurze rekrutacji powiedziała, że aby dokończyć procedurę rekrutacyjną muszę dokonać wpłat rat za miesiące: wrzesień, październik oraz listopad. Wtedy dostanę potwierdzenie przyjęcia na studia. Ostatecznie postanowiłem tego nie robić - opłaty tych nie dokonałem, nie dostałem również potwierdzenia przyjęcia na studia - ani osobiście, ani pocztą, ani w żaden inny sposób. Dodatkowo nie byłem na ani jednych zajęciach, nie odebrałem legitymacji, indeksu, nie przeszedłem także ślubowania/immartykulacji (raczej nie było to możliwe, skoro na uczelni nie byłem). Wg. regulaminu skreślenie z powodu niepodjęcia jest obowiązkowe, natomiast samo niepodjęcie studiów jest tam zdefiniowane jako niepodpisanie umowy o płatnościach lub niezłożenie ślubowania.

Ponadto, w styczniu 2018r. wysłali mi pismo wzywające do płatności, na co odpisałem im mailowo iż ze studiów rezygnuję - trochę się przestraszyłem tego długu i natychmiast zareagowałem w taki sposób, aby uniknąć dalszego naliczania opłat.

Dodatkowo, w umowie o odpłatnościach jest zapis, iż student może się ubiegać o ponowne przyjęcie tylko po uregulowaniu zaległych opłat - ja na powyższej uczelni studiowałem również rok wcześniej, jednak zrezygnowałem po jednym semestrze - nie zaliczyłem sesji. Miałem z tamtego roku istniejący dług za jeden miesiąc oraz jakieś zaświadczenia. Czy taki zapis może świadczyć na moją korzyść?

Niedawno także wysłałem im pismo z prośbą o umorzenie płatności z ww. powodów, na co oczywiście uczelnia wysłała mi odpowiedź negatywną.

Czy mam jakieś szanse aby nie płacić? To jest spora kwota, prawie 3 tys. a ja niestety takiej nie posiadam, jako że jestem osobą niepracującą :(

Starałem się w wyszukiwarce orzeczeń poszukać podobnych spraw i w niektórych sąd ustalał stan faktyczny (tj. czy student rzeczywiście uczęszczał na zajęcia, czy korzystał z przywilejów studenckich, legitymacji itp.), czy to ewentualnie może świadczyć na moją korzyść przy ewentualnym wytoczeniu sprawy sądowej przez uczelnię?

Czy miał tutaj ktoś podobną sprawę, lub o podobnej słyszał? Starałem się szukać podobnych tematów, jednak każdy przypadek jest nieco inny...

Bardzo proszę o pomoc i dziękuję za odpowiedzi.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra