K
KrzysiekCM
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2020
- Odpowiedzi
- 21
Hej!
Taka sytuacja: sprawa ciągnie się piąty rok w pierwszej instancji. Wiedziałem, że nasze sądy powoli działają, ale myślałem, że tak 3 lata to z apelacją...
Choruję na migrenę przewlekłą. Biegli neurolodzy próbują mnie naciągnąć na choroby psychosomatyczne, gdzie nie mam takiego rozpoznania. Biegły psycholog i psychiatra nie stwierdzili żadnych chorób psychicznych.
Początkowo myślałem, że pierwsza neurolog wykazała się niekompetencją, gdyż nie wiedziała, że istnieje coś takiego jak migrena przewlekła, a i tak wydała opinię. Sąd powołał drugiego neurologa, który dosłownie skopiował poprzednią opinię, wycinając fragment podważony przez psychologa i psychiatrę. Sam nic nowego od siebie dodał.
Może być gorzej? Otóż tak. Biegła medycyny postanowiła ich przebić. Cała wizyta trwała 5 minut, w tym spisanie danych, wywiad oraz badania które można streścić tak: układ krążeniowy sprawny, mogę się ruszać, więc wszystko ok.
Opinia była do d... niczego, więc sąd wezwał biegłą do uzupełnienia opinii, także w związku z zadanymi przeze mnie pytaniami.
Odpowiedź przyszła wczoraj. W niej biegła stwierdza, że nie ma kompetencji by określić wpływ mojej migreny na zarobki, gdyż nie jest ekonomistą. Dla zobrazowania sytuacji - obecnie osiągam najwyższy przychód w okresie ostatnich 5 lat, pracując zdalnie jako programista, zarabiając ok. 1000zł miesięcznie.
Jest tego więcej w tej opinii, jednak mam nadzieję, że udało mi się zobrazować jej jakość.
Na moją korzyść jest to, że sędzia zauważa problem z jakością opinii przez biegłych. Na moją niekorzyść, że w tym tempie zdąży przejść na emeryturę.
Sytuacja jest kiepska, bo wniosek ze wszystkich opinii można odczytać jako 5x zdolny do pracy. Dopiero po wejściu w szczegóły wychodzi niespójność tych opinii oraz ocena zdolności do pracy w zakresie schorzenia, które u mnie nie występuje...
To jest normalne? Co robić w takiej sytuacji?
Taka sytuacja: sprawa ciągnie się piąty rok w pierwszej instancji. Wiedziałem, że nasze sądy powoli działają, ale myślałem, że tak 3 lata to z apelacją...
Choruję na migrenę przewlekłą. Biegli neurolodzy próbują mnie naciągnąć na choroby psychosomatyczne, gdzie nie mam takiego rozpoznania. Biegły psycholog i psychiatra nie stwierdzili żadnych chorób psychicznych.
Początkowo myślałem, że pierwsza neurolog wykazała się niekompetencją, gdyż nie wiedziała, że istnieje coś takiego jak migrena przewlekła, a i tak wydała opinię. Sąd powołał drugiego neurologa, który dosłownie skopiował poprzednią opinię, wycinając fragment podważony przez psychologa i psychiatrę. Sam nic nowego od siebie dodał.
Może być gorzej? Otóż tak. Biegła medycyny postanowiła ich przebić. Cała wizyta trwała 5 minut, w tym spisanie danych, wywiad oraz badania które można streścić tak: układ krążeniowy sprawny, mogę się ruszać, więc wszystko ok.
Opinia była do d... niczego, więc sąd wezwał biegłą do uzupełnienia opinii, także w związku z zadanymi przeze mnie pytaniami.
Odpowiedź przyszła wczoraj. W niej biegła stwierdza, że nie ma kompetencji by określić wpływ mojej migreny na zarobki, gdyż nie jest ekonomistą. Dla zobrazowania sytuacji - obecnie osiągam najwyższy przychód w okresie ostatnich 5 lat, pracując zdalnie jako programista, zarabiając ok. 1000zł miesięcznie.
Jest tego więcej w tej opinii, jednak mam nadzieję, że udało mi się zobrazować jej jakość.
Na moją korzyść jest to, że sędzia zauważa problem z jakością opinii przez biegłych. Na moją niekorzyść, że w tym tempie zdąży przejść na emeryturę.
Sytuacja jest kiepska, bo wniosek ze wszystkich opinii można odczytać jako 5x zdolny do pracy. Dopiero po wejściu w szczegóły wychodzi niespójność tych opinii oraz ocena zdolności do pracy w zakresie schorzenia, które u mnie nie występuje...
To jest normalne? Co robić w takiej sytuacji?