Nierzetelni biegli sądowi w sprawie o rentę

  • Autor wątku Autor wątku KrzysiekCM
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

KrzysiekCM

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2020
Odpowiedzi
21
Hej!
Taka sytuacja: sprawa ciągnie się piąty rok w pierwszej instancji. Wiedziałem, że nasze sądy powoli działają, ale myślałem, że tak 3 lata to z apelacją...

Choruję na migrenę przewlekłą. Biegli neurolodzy próbują mnie naciągnąć na choroby psychosomatyczne, gdzie nie mam takiego rozpoznania. Biegły psycholog i psychiatra nie stwierdzili żadnych chorób psychicznych.

Początkowo myślałem, że pierwsza neurolog wykazała się niekompetencją, gdyż nie wiedziała, że istnieje coś takiego jak migrena przewlekła, a i tak wydała opinię. Sąd powołał drugiego neurologa, który dosłownie skopiował poprzednią opinię, wycinając fragment podważony przez psychologa i psychiatrę. Sam nic nowego od siebie dodał.

Może być gorzej? Otóż tak. Biegła medycyny postanowiła ich przebić. Cała wizyta trwała 5 minut, w tym spisanie danych, wywiad oraz badania które można streścić tak: układ krążeniowy sprawny, mogę się ruszać, więc wszystko ok.
Opinia była do d... niczego, więc sąd wezwał biegłą do uzupełnienia opinii, także w związku z zadanymi przeze mnie pytaniami.

Odpowiedź przyszła wczoraj. W niej biegła stwierdza, że nie ma kompetencji by określić wpływ mojej migreny na zarobki, gdyż nie jest ekonomistą. Dla zobrazowania sytuacji - obecnie osiągam najwyższy przychód w okresie ostatnich 5 lat, pracując zdalnie jako programista, zarabiając ok. 1000zł miesięcznie.
Jest tego więcej w tej opinii, jednak mam nadzieję, że udało mi się zobrazować jej jakość.

Na moją korzyść jest to, że sędzia zauważa problem z jakością opinii przez biegłych. Na moją niekorzyść, że w tym tempie zdąży przejść na emeryturę.

Sytuacja jest kiepska, bo wniosek ze wszystkich opinii można odczytać jako 5x zdolny do pracy. Dopiero po wejściu w szczegóły wychodzi niespójność tych opinii oraz ocena zdolności do pracy w zakresie schorzenia, które u mnie nie występuje...

To jest normalne? Co robić w takiej sytuacji?
 
KrzysiekCM napisał:
To jest normalne? Co robić w takiej sytuacji?

1. Nie praca i organizacja sądownictwa w Polsce nie jest normalna

2. Dalej pracować i cieszyć się tym zdrowiem, które jeszcze masz.

Mogę ci tylko napisać, że migrena z perspektywy np. Skandynawii, ale i USA nigdy nie dała by podstaw do orzekania o trwałej, choćby częściowej niezdolności do pracy.
To ze względu na postęp w leczeniu tej jednostki. Pierwsze pytanie jaki stawia sobie biegły w takiej sprawie - czy wykorzystano już wszelkie możliwości lecznicze. A jest ich sporo.
Brak możliwości finansowych pacjenta na zakup leków nie jest argumentem.
Zakładam, że podobna doktryna jest w Polsce.

Nie widzę podstaw aby było inaczej bo algorytmy leczenia obowiązują te same.

Natomiast patologia w polskich sądach i niebywała przewlekłość spraw to temat powszechnie znany i chyba nie do rozwiązania.
 
1. Czy to jest normalne jak na nasze polskie warunki? :) Zastanawiam się, czy mogę w razie czego zmienić sąd okręgowy z Poznania do jakiegoś innego miasta. Dłużej nie będzie...
2. To staram się robić, dzięki :) Przez te kilka lat udało mi się nauczyć programowania i zdobyć pracę, gdzie całe wszyscy najbliżsi mówili, że to niemożliwe, żebym wybił sobie z głowy.

Jeżeli chodzi o USA, to migrena przewlekła lekooporna jak najbardziej daje podstawę do orzekania nawet całkowitej niezdolności do pracy, chociaż u mnie pewnie to by było trudne ze względu na wiek. Dotkliwość jest zupełnie inna niż w przypadku migreny epizodycznej i wpływa przede wszystkim na pracę. Z tego co słuchałem prawników, to już jak są 2 dni w miesiącu, gdzie nie ma możliwości pracy i kilka gdzie te wydajność w pracy jest niższa, to już jest szansa na częściową niezdolność (tzw. częsta migrena epizodyczna). Nie mam pojęcia jak w Skandynawii.

W zeszłym roku pojawiło się kilka dodatkowych opcji leczenia, które mają niewielką szansę coś poprawić. Jednak ich stosowanie w Polsce nie ma ekonomicznego sensu, o ile nie będzie bardzo dużej poprawy - mowa o 4000zł miesięcznie. To są terapie, gdzie po odstawieniu leku problem wraca. Pozostałe już próbowałem. Więc z jednej strony żaden neurolog nie powiedział, że wyczerpałem już wszystkie opcje, z drugiej też nic nie wspomina się w zakresie migreny poza tym, że mogę iść na L4. ZERO słowa jak często u mnie ta migrena występuje, chociaż chyba w każdym piśmie proszę o określenie. Po prostu mówią, że to psychika, a że stan psychiczny jest w porządku, to wszystko jest ok.

To wszystko jeszcze mogę jakoś zrozumieć. Jeżeli udało by mi się wygrać sprawę, to chyba tworzy to swego rodzaju precedens. Więc raz, że może im zależeć, abym sprawy nie wygrał, dwa neurolodzy naprawdę nie wiedzieli, że jest coś takiego jak migrena przewlekła. Pierwsza neurolog została wezwana na rozprawę, przed postanowiła poczytać na ten temat, co przyznała na rozprawie.
Chyba też liczą na to, że mi minie, albo że się poddam. Albo że nie dożyję. Za 10 lat, kto wie...

Jednak jednej rzeczy nie mogę zrozumieć. Aby określić w miarę mój stan, potrzebna jest specjalistyczna wiedza. Sąd jej nie posiada, ja jestem stroną, więc z założenia jestem nieobiektywny.
Ale wiedza specjalistyczna nie jest potrzebna, żeby określić co należy do obowiązków lekarza medycyny pracy. Więc jak może napisać, że nie jest ekonomistą i nie jest w stanie stwierdzic, czy migrena wpłynęła na zarobki?
 
KrzysiekCM napisał:
Jednak jednej rzeczy nie mogę zrozumieć. Aby określić w miarę mój stan, potrzebna jest specjalistyczna wiedza. Sąd jej nie posiada, ja jestem stroną, więc z założenia jestem nieobiektywny.
Ale wiedza specjalistyczna nie jest potrzebna, żeby określić co należy do obowiązków lekarza medycyny pracy. ...

Może należy zwrócić się do jakiejś jednostki nadrzędnej, np. w Polsce jest to instytut neurologii, placówka wyższej rangi niż akademicka i wziąć jakiegoś profesora, najlepiej tzw. "konsultanta krajowego w dziedzinie neurologii".
Zakładam, że taki autorytet jest tylko jeden na cały kraj to będzie miał zdanie rozstrzygające. Ale to będzie chyba tzw. opinia prywatna o ile nie jest na liście biegłych, zatem nie wiążąca dla sądu.
Z tego co pamiętam to Ziobro w swoich sprawach posuwał się nawet do opinii zagranicznych, więc możesz spróbować kogoś z https://myana.org/
o ile tylko Ci budżet na to pozwoli :lol:
 
Byłem u takiego leczony, przez ponad rok - prof. Kozubski. Opinię wystawiał do ZUSu, kiedy ubiegałem się o rentę. Opisał w niej problem, nie wiem czy coś jeszcze tutaj by mógł zrobić.
Ostatnio chodzę do dr Anny Gryglas-Dworak. Ona uczyła się w klinice w Arizonie specjalizującej się w migrenach. Też wystawiła opinię, chociaż to bardziej dla lekarza rodzinnego. Tak czy inaczej pisze w niej, że migrena 30 dni w miesiącu, utrudnia lub uniemożliwia pracę. Nie wiem czy coś jeszcze mogę zrobić. Tak jak piszesz, dla sądu podstawą są opinie biegłych...
 
KrzysiekCM napisał:
Nie wiem czy coś jeszcze mogę zrobić...

Trzeba zacząć od zrozumienia o co w tym wszystkim chodzi. System skonstruowany jest tak, żeby Ci ani komuś innemu tej renty nie przyznać. I to nie tylko w Polsce.
Szczególnie, że po 2020 mają "nacisk" na szukanie oszczędności za wszelką [w sensie dosłownym] cenę.
Jeśli kalectwo nie jest uderzająco oczywiste to zrobią wszystko aby odrzucić. Oczywiście, że można spędzić resztę życia w sądach.
Pytanie czy warto? Czy nie wydasz na to więcej niż ewentualne korzyści z renty?
 
Czy warto?
Jak to neurolog w sądzie stwierdziła, w Polsce nie ma wyroku o tym, że sama migrena jest powodem do renty. Była jedynie używana jako argument dodatkowy, jak np. ktoś miał problemy psychiczne. Także byłbym pierwszy.
Warto!

Inna sprawa, że poza czasem nic za to nie płacę. I tak słuchałem po części rozprawy Rittenhouse oraz Deppa, a tutaj mam sprawę z dziedziny, w której się specjalizuję - migrenie. Byłbym głupi, jakbym nie chciał przeznaczyć na to czasu, bo to może też pomóc innym. Wiadomo, że brakuje mi doświadczenia prawniczego, ale też jest duża różnica pomiędzy tym jak pisałem do sądu w 2019/2020 a jak dzisiaj. Także jest to też dla mnie sposób na rozwój, co w tej chwili jest najistotniejsze - aby starać się coś robić, pracować nad skupieniem, pomimo migreny.

"System skonstruowany jest tak, żeby Ci ani komuś innemu tej renty nie przyznać."
To tylko zwiększa motywację - jaka by była satysfakcja, jakby jednak się udało.
 
Ludzie kombinują jak tylko mogą także trzeba wszystko 2 razy sprawdzać
 
Dokładnie macie rację ludzie to kombinuja jak tylko mogą
 
Update:
Sąd nakazał mi przygotować pytania, które zostaną przedstawione drugiej biegłej neurolog. To był czerwiec. Napisałem więc chyba 5 grup pytań, w każdej liczmy po 5-10 krótkich pytań, tak aby można było potwierdzić lub zaprzeczyć.

Nie wiem, czy to za dużo - zamiast przedstawienia pytań neurologowi właśnie dostałem informację o zamknięciu sprawy na posiedzeniu niejawnym (art. 224 par. 3 k.p.c.). Czyli jak rozumiem sędzia musi coś zrobić ze sprawą, bo zaraz 5 lat mija i zamiast ją rozwiązać, to zamknie, zapewne na moją niekorzyść?
 
KrzysiekCM napisał:
Update:
Sąd nakazał mi przygotować pytania, które zostaną przedstawione drugiej biegłej neurolog. To był czerwiec. Napisałem więc chyba 5 grup pytań, w każdej liczmy po 5-10 krótkich pytań, tak aby można było potwierdzić lub zaprzeczyć.

Nie wiem, czy to za dużo - zamiast przedstawienia pytań neurologowi właśnie dostałem informację o zamknięciu sprawy na posiedzeniu niejawnym (art. 224 par. 3 k.p.c.). Czyli jak rozumiem sędzia musi coś zrobić ze sprawą, bo zaraz 5 lat mija i zamiast ją rozwiązać, to zamknie, zapewne na moją niekorzyść?


Jak to nie przesłał ???? A może przesłał biegłemu tylko omyłkowo Ci nie przesłano opinii uzupełniającej ? Ja bym na twoim miejscu dla pewności zadzwoniła do wydziału sadu który prowadzi sprawę i spróbowała dowiedzieć się co się stało z tymi pytaniami i opinia uzupełniająca. A w razie apelacji polecam jednak skorzystać z pomocy adwokata/radcy prawnego. W takich sprawach gdzie są opinie biegłych lekarzy bardzo ciężko jest wykazać błędy w postępowaniu. Sami prawnicy maja czasem problem z podważeniem opinii bo tu już wchodzi wiedza medyczna


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Dzięki za odpowiedź.
Dzwoniłem niecały miesiąc temu, na portalu poza tą ostatnią wiadomością nie ma żadnej dodatkowej informacji. Szybciej biegła zmarła niż odpowiedziała w przeciągu miesiąca... Ale będę dzwonił, może akurat coś nie trafiło do systemu...

Nie wiem, czy to jest teraz "opinia uzupelniająca". Wcześniej już zgłaszałem zastrzeżenia, że opinia jest do niczego - nie ma w niej nic o częstotliwości migreny i lekooporności, podważa występowanie migreny przewlekłej i nie uzasadnia tego, takie tam...
Jako odpowiedź dostałem, że w dokumentacji jest info, że tryptan pomaga i ona swoją opinię podtrzymuje, a ja mam hipochondrię.

Co do wykazania błędów:
- Biegli stwierdzili, że migrena musi być leczona w ramach L4, więc powoduje czasową niezdolność do pracy. Jednak według nich migrena występuje rzadko. Nie przedstawili nic na poparcie swojej tezy. Nie wiedzieli nawet, ze jest coś takiego jak migrena przewlekła.
- Opinie nie są spójne między sobą - pierwsza biegła neurolog stwierdziła "ciężką nieleczoną depresję", że to dlatego tak się zachowuję. Psycholog i psychiatra depresję wykluczyli, ani nie wskazali jakichkolwiek chorób psychicznych.
- Podczas pierwszej rozprawy była przesłuchiwana biegła neurolog. Wyszły ciekawe rzeczy. Np, podczas badania kontakt ze mną był trudny - nie słyszała mnie (nadwrażliwość na dźwięk, także wydawany przeze mnie), osoba starsza. Była przekonana, że nie mogę brać tryptanów, że nie próbowałem wielu leków, że jak się weźmie tryptan to "przerywa" on napad migrenowy. Jak powiedziałem, że byłem wtedy na tryptanie + kodeinie, dzięki czemu byłem w stanie w ogóle przybyć, to zonk. Jak przedstawiłem listę leków, którą z reguły daje lekarzom aby wiedzieli co próbowałem (te leki są w dokumentacji medycznej), to nie była w stanie podać leczenia czy leku, którego nie próbowałem.
- Opinia drugiej neurolog miała uzupełnić informację odnośnie częstotliwości migren, czasu trwania i lekooporności, a także wpływu migren na funkcjonowanie. Tymczasem była jedynie kalką opinii pierwszej neurolog. Z pominiętymi aspektami, które były poruszone podczas przesłuchania pierwszej biegłej podczas rozprawy, jak chociażby potwierdzenie rozpoznania migreny przewlekłej. Czyli znów niespójność.
- Pierwsza biegła oparła swoją opinię o rozpoznanie depresji. Jest to błędne, ale logiczne - migrena może zostać pomylona z depresją, u mnie wpływa depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy. Za to jak druga neurolog skopiowała opinię (powinna zostać pozwana za plagiat) i usunęła fragment o depresji, to sama opinia nie ma sensu...
- Byłem leczony przez wielu lekarzy, w tym z Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy. Wszyscy stwierdzili migrenę przewlekłą. Jak biegła podważa ich opinie, to wypadało by się chociaż odnieść, dlaczego jej opinia się różni.

Ja sam migreną musiałem się zainteresować, popsuła mi marzenia o karierze naukowej i jakoś próbuję z nią żyć. Także od strony medycznej raczej daję radę, nieco gorzej od strony prawnej... Nie ukrywając, brak prawnika to kwestia kosztu...

Także trzeba być ślepym, aby nie zobaczyć błędów biegłych. Dlatego napisałem pismo z prośbą o wskazanie możliwych rozwiązań. Sędzia te błędy także widzi, kazał mi przygotować pytania dla biegłej. I tu docieramy do dzisiejszego odkrycia o zamknięciu sprawy. Pytania były jakieś złe? Za dużo ich? Tak czytałem, że pytania powinny być w stylu tak/nie, np.
- czy potwierdza pani, że występuje u mnie migrena przewlekła?
- czy potwierdza pani, że objawy migrenowe występują cześciej niż 8 dni w miesiącu?
- czy potwierdza pani, że objawy migrenowe występują cześciej niż 15 dni w miesiącu?
- czy potwierdza pani, że występują stałe objawy migrenowe?
Oprócz tego w przypadku przeczenia prosiłem o uzasadnienie...
 
KrzysiekCM napisał:
Ale będę dzwonił, może akurat coś nie trafiło do systemu...

Polecam dzwonić bezpośrednio do wydziału, a nie na biuro obsługi interesanta. W wydziale maja akta fizycznie wiec mogą zajrzeć, w biurze jedynie zerkną w system.



KrzysiekCM napisał:
Ja sam migreną musiałem się zainteresować, popsuła mi marzenia o karierze naukowej i jakoś próbuję z nią żyć. Także od strony medycznej raczej daję radę, nieco gorzej od strony prawnej... Nie ukrywając, brak prawnika to kwestia kosztu...

Faktycznie od strony medycznej widzę, że jesteś dobrze przygotowany, ale właśnie w apelacji istotna będzie wiedza medyczna (gdzie są błędy w opiniach) w połączeniu z wiedzą prawną (jak prawidłowo skonstruować skuteczny zarzut). Złóż wniosek o przyznanie pełnomocnika z urzędu jeśli nie stać Cię na pełnomocnika z wyboru.


KrzysiekCM napisał:
Także trzeba być ślepym, aby nie zobaczyć błędów biegłych. Dlatego napisałem pismo z prośbą o wskazanie możliwych rozwiązań. Sędzia te błędy także widzi, kazał mi przygotować pytania dla biegłej. I tu docieramy do dzisiejszego odkrycia o zamknięciu sprawy. Pytania były jakieś złe? Za dużo ich? Tak czytałem, że pytania powinny być w stylu tak/nie, np.
- czy potwierdza pani, że występuje u mnie migrena przewlekła?
- czy potwierdza pani, że objawy migrenowe występują cześciej niż 8 dni w miesiącu?
- czy potwierdza pani, że objawy migrenowe występują cześciej niż 15 dni w miesiącu?
- czy potwierdza pani, że występują stałe objawy migrenowe?
Oprócz tego w przypadku przeczenia prosiłem o uzasadnienie...

Pytania były dobre, nie ma odgórnych zasad jak powinno się je konstruować. Pytania mają wskazywać które wnioski biegłego są wątpliwe i zmuszać biegłego do ich szerszego wyjaśnienia.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Ok, dzięki.
Właśnie dzwoniłem do biura interesanta. Sędzia na podstawie art. 235 postanowił pominąć dowód (moje pytania). Jak dojdzie do mnie to pismo, to dam znać czy jest tam coś jeszcze, jakie jest uzasadnienie.

"Pytania mają wskazywać które wnioski biegłego są wątpliwe"
Tutaj jest największy problem z tymi biegłymi. Przyznają, że migrena jest, "leczenie" wymaga L4, po czym stwierdzają, że migrena występuje rzadko (zawsze, niezależnie od przypadku) i nie jest powodem niezdolności do pracy - koniec tematu.

Stąd pytania o częstotliwość. Jeżeli poprzednia biegła przyznała migrenę przewlekłą, to już w sumie ich argumentacja jest do niczego - z definicji powyżej 8 dni w miesiącu, więc chyba każdy rozumny stwierdzi, że to znacząco wpływa na pracę. Jeżeli biegłe uznają, że nie powoduje to niezdolności do pracy, choćby częściowej, to wypada to uzasadnić...

Co do pełnomocnika z urzędu - składałem wniosek, odrzucony. Prawdpodobnie problemem było, że miałem na siebie własną działalność - utrzymywałem się ze zwolnień lekarskich, trudniej o wykazanie mojego faktycznego dochodu, a także 5k oszczędności - wystarcza na prawnika...

Jeżeli chcesz pomóc, albo znasz kogoś, kto by chciał, to jestem chętny. Przy czym bardziej to bym widział w formie konsultacji a nie prowadzenia sprawy, kwestia ceny. Po prostu potrzebuję kogoś z wiedzą prawną i doświadczeniem, kto zorientuje się w mojej sprawie i za dwa czy pięć lat nadal będzie wiedział, o co chodzi...

Taka przykładowa sprawa:
Druga biegła neurolog wydała opinię, jak pisałem, nic w niej nie było co miało być. Aby pomóc jej zapoznać się z tematem migreny przewlekłej i aby mogła się do tego odnieść, podesłałem artykuły w tym temacie, w tym jedną wypowiedź lekarza na którego powoływała się pierwsza biegła (prof. Stępień).
Tak naprawdę najwięcej informacji w temacie wpływu migreny przewlekłej na pracę i jakość życia (QoL) zawiera angielskie badanie. Koszt tłumaczenia przysięgłego powiedzmy 2000zł. I to jest tylko jedno badanie, na które biegła może nawet nie spojrzeć. Nie zdecydowałem się...
Jednocześnie nie mam dostępu do polskiej literatury specjalistycznej - za paywallem, i też chyba trzeba być neurologiem...
Nie wiem, czy coś da się tutaj zrobić? Czy ograniczenie do kilku artykułów lekarzy, którzy są autorytetami od migreny w Polsce, plus rządowe opracowanie o wpływie ekonomicznym migreny przewlekłej na pracę, jest wystarczające? Tak czy inaczej to biegli powinni przedstawiać dowody tego typu, ja jestem stroną - z założenia stronniczy.
 
Update:
Pominięcie dowodu na podstawie art. 235 ( 2 ) par. 1 pkt 5 k.p.c.
Czyli jak rozumiem, to moja wina, że postępowanie ciągnie się 5 lat...

Cóż... napiszę, że dwa czy trzy lata temu składałem wniosek o przyspieszenie rozpoznawania sprawy i nie jest moją winą, że biegła nie potrafi rozpoznać migreny przewlekłej, którą potwierdziła poprzednia biegła neurolog.
 
Aktualizacja: Sąd wydał wyrok, oczywiście niekorzystny. Mam już uzasadnienie.

1. Wydaje się, że Sąd pomieszał choroby - przewlekłe bóle głowy i rzadko występująca migrena to nie jest migrena przewlekła. Tym samym uznał opinie biegłych neurologów za zbieżne.
Przy czym:
- migrenę przewlekłą potwierdziła pierwsza neurolog, bez podawania dokładnej częstotliwości migren
- wg. definicji migrena przewlekła oznacza objawy migrenowę minimum 8 dni w miesiącu
- druga neurolog uznała, że migrena występuje rzadko, a rozpoznanie to chyba przewlekłe mieszane bóle głowy...
- biegłe neurolog przyznają, że w czasie wystąpienia migreny należy brać L4

2. W uzasadnieniu nie ma nic odnośnie lekooporności czy częstotliwości migren, co było kluczowymi rzeczami do ustalenia, szczególnie po pierwszej rozprawie, na której zeznawała biegła neurolog.

3. Sąd uznał opinię za wnikliwe i rzetelne, pomijając np. że biegła neurolog na rozprawie nie wiedziała w ogóle jakie leki brałem, żadna biegła neurolog nie odniosła się w żaden sposób do opinii moich lekarzy neurologów, czy chociaż do artykułów naukowych, które podesłałem.

4. Brak oceny dowodów biegłych przez Sąd przy argumentacji, że jest to dowód koronny. Moje zarzuty nie zawierają konkretów (prośba o podanie czestotliwości migren, lekooporności...)

5. Mam wrażenie, że sąd coś pokręcił...
"Odwołujący podnosił też, że opinia biegłej neurolog Anny ... jest
nierzetelna, ponieważ opiera się na zgodności z opinią pierwszej neurolog, pomijając jednak
zeznania z rozprawy, gdzie nastąpiła zmiana rozpoznania. (...)
"Powyższe oznacza jedynie, że
opinie dwóch niezależnych biegłych są ze sobą zbieżne."

6. Podczas drugiej rozprawy powiedziałem, że biegła medycyny pracy przyznała migrenę przewlekłą, jednocześnie nie szukała problemów mogących wynikać z migreny. Podała, że mam 4 kończyny, sprawny układ krążenia itp. Biegła przyznała, że nie jest neurologiem i w tym zakresie nie będzie wydawać opinii. W tym momencie trudno mi nawet odnosić się do tego, gdyż opinia nie dotyczy migreny. Sąd przyznał rację i postanowił pominąć dowód. Teraz widzę, że pominięcie dotyczyło jedynie opinii uzupełniającej, a nie całości...

7 Sąd pominął moje pytania do drugiej biegłej neurolog, które wcześniej sam polecił sporządzić. "Odwołującemu umknął fakt, że przedmiotem i celem niniejszego postępowania nie są rozważania natury ogólnej czy naukowej o migrenie jako takiej, ani też możliwości leczenia czy diagnostyki migreny, na którą cierpi, a stwierdzenie czy ta jednostka chorobowa powoduje u niego swoim nasileniem takie upośledzenie funkcji organizmu, które powodowałoby długotrwałą niezdolność do pracy."
Wygląda na to, że Sąd uznał moje pytania dotyczące kompetencji biegłej, ilu ma pacjentów z migreną przewlekłą, a także pytania ogólne co do migreny za złe, że niby należało zadawać tylko pytania związane z moim stanem zdrowia. Zatem całość pominął...

Jakieś sugestie? :)
 
Powrót
Góra