K
kawa94
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2012
- Odpowiedzi
- 10
Opiszę pokrótce swój problem. Więc robiłem sobie tatuaż w studiu u Pana X w miejscowości oddalonej o jakieś 45km od mojej.
Na początku zaliczka wpłacona, projekt ładnie dostałem w wiadomości na facebooku. Komunikacja przebiegała na ogół sprawnie aż do pierwszej sesji (tatuaż był podzielony na dwie). Więc tak: umówiłem się z Panem X na pierwszą sesję - głównie same kontury. Po jej zakończeniu dogadaliśmy się na datę następnej sesji. Przyjeżdzam do miasta studio zamknięte, dobijanie się na telefon tatuażysty - nic zero odzewu, kilkanaście smsów, 2h pod studiem i powrót do domu z niczym. Stracone pół dnia i pieniądze na dojazd.
Tatuator odzywa się na facebooku, przeprasza oferuje zwrot kasy za autobusy i piwo za ten incydent.
Umawiamy się po raz kolejny.
Tym razem jadę, studio zamknięte jednak tatuator odzywa się w sms, nie odbiera telefonu pomimo pokaźnej ilości połączeń ode mnie. Głupio się tłumaczy, że utknął w jakimś sklepie, że później do lekarza musi jechać z dzieckiem...
Zawijam się znów do domu, kolejne pieniądze stracone, kolejne pół dnia...
Historia się powtarza, kontaktuje się na fejsie, przeprasza proponuje by ustalić kolejny termin. Mówię mu co sądzę o jego zachowaniu i że chcę by poważnie mnie zaczął traktować no i że więcej niż 3 razy nie będę przyjeżdzał bo zbytnio nie mam czasu. Już 15 sierpnia tatuaż miał być skończony.
Jestem umawiany na dzień dzisiejszy. Przyjeżdzam i okazuje się, że studio zamknięte... Standard... Dobijam się do delikwenta, nie odbiera. Historia się powtarza.
Nie wytrzymałem takiej sytuacji szczególnie, że pojechałem 3 razy na darmo. Napisałem mu sms, że nie wywiązał się po raz kolejny z umowy i nie zachowuje się odpowiedzialnie jak przystało na dorosłego człowieka.
Zażądałem zwrotu gotówki - łącznie 460zł - 400zł tatuaż a reszta za stracone pieniądze na niepotrzebne dojazdy.
Mogę jeszcze dodać, że najpierw płaciłem 110zł przelewem a resztę kwoty dałem po pierwszej sesji. Tatuator w sms zgodził się na zwrot gotówki i zawołał nr konta. Dałem mu czas do wtorku by przelew doszedł.
Niektóre elementy tatuażu różnią się w sposób znaczący od projektu, tego co miało być na mojej skórze.
Czy jeśli tatuator tylko gra na zwłokę a tak na prawdę nie chce oddać mi gotówki to mam jakieś szanse na jej odzyskanie przez zawiadomienie odpowiednich organów?
Czy mam czekać z niedokończonym tatuażem, czy spokojnie mogę iść do innego tym razem sprawdzonego w moim mieście by mi dokończył to co zaczął tamten nie obawiając się, że nie odzyskam gotówki?
Proszę o pomoc.
Na początku zaliczka wpłacona, projekt ładnie dostałem w wiadomości na facebooku. Komunikacja przebiegała na ogół sprawnie aż do pierwszej sesji (tatuaż był podzielony na dwie). Więc tak: umówiłem się z Panem X na pierwszą sesję - głównie same kontury. Po jej zakończeniu dogadaliśmy się na datę następnej sesji. Przyjeżdzam do miasta studio zamknięte, dobijanie się na telefon tatuażysty - nic zero odzewu, kilkanaście smsów, 2h pod studiem i powrót do domu z niczym. Stracone pół dnia i pieniądze na dojazd.
Tatuator odzywa się na facebooku, przeprasza oferuje zwrot kasy za autobusy i piwo za ten incydent.
Umawiamy się po raz kolejny.
Tym razem jadę, studio zamknięte jednak tatuator odzywa się w sms, nie odbiera telefonu pomimo pokaźnej ilości połączeń ode mnie. Głupio się tłumaczy, że utknął w jakimś sklepie, że później do lekarza musi jechać z dzieckiem...
Zawijam się znów do domu, kolejne pieniądze stracone, kolejne pół dnia...
Historia się powtarza, kontaktuje się na fejsie, przeprasza proponuje by ustalić kolejny termin. Mówię mu co sądzę o jego zachowaniu i że chcę by poważnie mnie zaczął traktować no i że więcej niż 3 razy nie będę przyjeżdzał bo zbytnio nie mam czasu. Już 15 sierpnia tatuaż miał być skończony.
Jestem umawiany na dzień dzisiejszy. Przyjeżdzam i okazuje się, że studio zamknięte... Standard... Dobijam się do delikwenta, nie odbiera. Historia się powtarza.
Nie wytrzymałem takiej sytuacji szczególnie, że pojechałem 3 razy na darmo. Napisałem mu sms, że nie wywiązał się po raz kolejny z umowy i nie zachowuje się odpowiedzialnie jak przystało na dorosłego człowieka.
Zażądałem zwrotu gotówki - łącznie 460zł - 400zł tatuaż a reszta za stracone pieniądze na niepotrzebne dojazdy.
Mogę jeszcze dodać, że najpierw płaciłem 110zł przelewem a resztę kwoty dałem po pierwszej sesji. Tatuator w sms zgodził się na zwrot gotówki i zawołał nr konta. Dałem mu czas do wtorku by przelew doszedł.
Niektóre elementy tatuażu różnią się w sposób znaczący od projektu, tego co miało być na mojej skórze.
Czy jeśli tatuator tylko gra na zwłokę a tak na prawdę nie chce oddać mi gotówki to mam jakieś szanse na jej odzyskanie przez zawiadomienie odpowiednich organów?
Czy mam czekać z niedokończonym tatuażem, czy spokojnie mogę iść do innego tym razem sprawdzonego w moim mieście by mi dokończył to co zaczął tamten nie obawiając się, że nie odzyskam gotówki?
Proszę o pomoc.