S
soloo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2009
- Odpowiedzi
- 26
Dzień dobry,
Cała sprawa jest dość złożona. Otóż - mój Tata zmarł w w maju 2021, ale dopiero 1 lipca 2022 u notariusza przeprowadziłem procedurą spadkową. W efekcie odziedziczyłem połowę domu w którym mieszka moja Mama (wart bardzo dużo), i jakieś nieużytki (niewiele warty kawałek pola) w jego rodzinnej miejscowości na drugim końcu polski. Z różnych względów niestety zapomniałem zgłosić to w US. Termin minął 1 stycznia, i od tamtego czasu biegam jak kot z pęcherzem, żeby zebrać wszystkie potrzebne dokumenty i dowiedzieć się ile będę musiał zapłacić przez swoje spóźnienie (najpewniej bardzo dużo, jestem załamany).
W wyniku załatwiania papierów okazało się przypadkiem, że mój Tata był właścicielem także niewielkiego kawałka działki, o którym nikt nie wiedział i nikt mnie nie poinformował. Jest to 1/19 działki o całkowitej wielkości 60m2 (czyli jego udział to około 3 m2). Działka ta znajduje się obok terenu, na którym w latach 90tych mój Tata był właścicielem jednego z segmentów w domu szeregowym, i wygląda na to, że miała być przeznaczona na drogę. Pozostałymi współwłaścicielami są inni właściciele segmentów w ów domu szeregowym.
Segment ten został sprzedany przeszło 20 lat temu, ale ta sąsiednia działka najwyraźniej nie została sprzedana, i mój Tata dalej tam figuruje jako właściciel. Ziemia tam jest warta około 5000zł/metr, więc sporo, ale nie bardzo wiem jakbym nawet miał to sprzedać, jeśli jest to tak mały kawałek. Dodatkowo, ponieważ działka jest na skraju tego domu szeregowego, to sąsiad mieszkający na skraju ogrodził ją sobie, i zrobił tam sobie ogród. Krótko mówiąc - jestem właścicielem kilku metrów kwadratowych czyjegoś ogródka.
No i teraz nie wiem co mam z tym zrobić. Pierwszy pomysł, to żeby to w ogóle zostawić. Nie zgłaszać, nie przepisywać księgi wieczystej na siebie. Bo w sumie to nie chcę się kłócić z tym człowiekiem, który to ogrodził. Raczej go nie zmuszę do odkupienia tego od siebie, a mam dość problemów i ledwie wyszedłem z depresji i nałogów powiązanych ze śmiercią ojca, więc nie chcę sobie życia rozdrapywać na nowo. Wolę poczekać aż sam się do mnie zgłosi jak ewentualnie będzie chciał sprzedać swój dom. Bo jak rozumiem - będzie musiał mnie wtedy odnaleźć?
Czy jeśli tego nie zgłoszę, to działka pozostanie moja? Czy też stracę do niej prawo?
I wreszcie - jak to się ma do wspomnianego nieszczęsnego SD3. Czy jeśli tego nie zgłoszę, a potem wyjdzie, to ktoś mi jakąś karę wlepi? Będą z tego jakieś problemy?
Co polecacie zrobić w tej sytuacji?
Z góry dzięki!
Cała sprawa jest dość złożona. Otóż - mój Tata zmarł w w maju 2021, ale dopiero 1 lipca 2022 u notariusza przeprowadziłem procedurą spadkową. W efekcie odziedziczyłem połowę domu w którym mieszka moja Mama (wart bardzo dużo), i jakieś nieużytki (niewiele warty kawałek pola) w jego rodzinnej miejscowości na drugim końcu polski. Z różnych względów niestety zapomniałem zgłosić to w US. Termin minął 1 stycznia, i od tamtego czasu biegam jak kot z pęcherzem, żeby zebrać wszystkie potrzebne dokumenty i dowiedzieć się ile będę musiał zapłacić przez swoje spóźnienie (najpewniej bardzo dużo, jestem załamany).
W wyniku załatwiania papierów okazało się przypadkiem, że mój Tata był właścicielem także niewielkiego kawałka działki, o którym nikt nie wiedział i nikt mnie nie poinformował. Jest to 1/19 działki o całkowitej wielkości 60m2 (czyli jego udział to około 3 m2). Działka ta znajduje się obok terenu, na którym w latach 90tych mój Tata był właścicielem jednego z segmentów w domu szeregowym, i wygląda na to, że miała być przeznaczona na drogę. Pozostałymi współwłaścicielami są inni właściciele segmentów w ów domu szeregowym.
Segment ten został sprzedany przeszło 20 lat temu, ale ta sąsiednia działka najwyraźniej nie została sprzedana, i mój Tata dalej tam figuruje jako właściciel. Ziemia tam jest warta około 5000zł/metr, więc sporo, ale nie bardzo wiem jakbym nawet miał to sprzedać, jeśli jest to tak mały kawałek. Dodatkowo, ponieważ działka jest na skraju tego domu szeregowego, to sąsiad mieszkający na skraju ogrodził ją sobie, i zrobił tam sobie ogród. Krótko mówiąc - jestem właścicielem kilku metrów kwadratowych czyjegoś ogródka.
No i teraz nie wiem co mam z tym zrobić. Pierwszy pomysł, to żeby to w ogóle zostawić. Nie zgłaszać, nie przepisywać księgi wieczystej na siebie. Bo w sumie to nie chcę się kłócić z tym człowiekiem, który to ogrodził. Raczej go nie zmuszę do odkupienia tego od siebie, a mam dość problemów i ledwie wyszedłem z depresji i nałogów powiązanych ze śmiercią ojca, więc nie chcę sobie życia rozdrapywać na nowo. Wolę poczekać aż sam się do mnie zgłosi jak ewentualnie będzie chciał sprzedać swój dom. Bo jak rozumiem - będzie musiał mnie wtedy odnaleźć?
Czy jeśli tego nie zgłoszę, to działka pozostanie moja? Czy też stracę do niej prawo?
I wreszcie - jak to się ma do wspomnianego nieszczęsnego SD3. Czy jeśli tego nie zgłoszę, a potem wyjdzie, to ktoś mi jakąś karę wlepi? Będą z tego jakieś problemy?
Co polecacie zrobić w tej sytuacji?
Z góry dzięki!