Nieuczciwy mechanik, poważny problem

  • Autor wątku Autor wątku tomekxxxx
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

tomekxxxx

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
9
Witam dnia 14.11.2014 roku oddałem samochodu dość drogi bo w granicy 15-20tys mechanikowi, ale po kolej. Niedługo przed tym samochód zaczął palić olej (duże ilości) co spowodowało dezintegracje ślizgacza rozrządu, panewek itp. Ogólnie lista życzy do wymiany jak do mikołaja :) Mechanik jest znajomego który ma znajomego. Ogólnie nie on miał się tym zajmować ale docelowy mechanik doszedł do wniosku że dnia da rady tego zrobić bo o 4cm ma za wiązki kanał co spowodowała iż za moją zgodą przekazał pojazd koledze który ponoć "dobrze robi" ma legalny biznes itp. Mechanikowi remont silnika miał zająć 2-3 tyg i to góra gdyż cześć wiadomo nie zawsze dostępne. W końcu jedną z nich sam musiałem mu załatwić przyszłą do niego paczką z internetu ponoć pasuje.


Mam do tego pana ponad 80km dlatego nie zaglądam tam, nie było potrzeby. Pan z początku miał dość słaby kontakt ale do przeżycia z czasem zaczęło się coraz gorzej. Do pana wysyłałem sms by informował o postępach pracy przynajmniej co te 4-5 dni od momentu jak przekroczył termin 2tyg. Wiadomo czy ma wszystkie części, ile wyszło itp. Po 3 tyg pan zaprzestał kontaktu na prawie tydzień twierdząc że był chory no ok może się zdarzyć... Po czym znów zaniechał kontaktu na podobny okres twierdząc jakieś bzdury o zgubionym telefonie co późnij jak go przycisnąłem konkretnie naprostował iż po złożeniu auta panewki dorobione do wału "stukały na wszystkich korbowodach" ok może się zdarzyć wiec pan oddał do ponownego szlifu wał oraz panewki do poprawki wymiany gdyż były robione w firmie specjalizującej się w tym. Niby wszystko prawidłowo poza makabrycznym kontaktem z panem. Od tego czasu miną kolejny tydzień i znów brak kontaktu gdzie auto miało być do odbiory na pon góra wt. Zależało mi na tym bo wiadomo święta znów wypożyczać auto itp.

Dowiedziałem się że taki remont powinien trwać nawet z
niedogodnościami góra 3tyg minęły praktycznie 6 tygodni (6 leci).

A ja przez pana mechanika mam tylko w plecy coraz większe pieniądze. Auto nie tyle jest potrzebne do pracy co do dojazdów do niej gdzie pracodawca wymaga posiadania auta (autobusem nie da się dojechać praktycznie jeździ 2x dziennie w dziwnych porach). Oczywiście brak samochodu poza tym jest niedogodnością ale to nie jest problemem. Oraz niedogodnością jest tez do iż samochód stoi =psuję się to proste, oraz ucieka drogie oc i ac.

Pan mechanik również po 2 tyg oznajmił że cena ustalona leci 400zł wyżej (sama robocizna ) gdyż musiał oddać do regeneracji sprzęgło (które w tym silniku jest "na wierzchu" bo wyjmuje się silnik ze skrzynią biegów), oraz wymienić ślizg rozrządu co było do przewidzenia skoro w aucie nie było oleju ale ja tego nie muszę wiedzieć on tak chyba?

Pan strasznie miga się od roboty, jest to dziwne bo chyba każdy chce zrobić jak najszybciej to możliwe po czym przejść do kolejnego zlecenia. W rozmowach pisze że nie wyobraża sobie robić cokolwiek w niedziele itp, tylko wolne dni. Czyli zakładam iż prowadzi warsztat jedno osobowy "po pracy".

Pan mechanik również prosił o zaliczkę dostał 200zł, oraz o część kwoty za części dostał 1400zł czyli razem dostał 1600zł przelewem. Powinienem jeszcze dopłacić 1820zł (reszta części + robocizna z tymi 400zł więcej). I bym zapłacił byle by to było zrobione prefekt ale pan miga się od roboty a dalej ustalenia konkretnego terminu. Ma problem odebrać telefon na sms odpisze raz w tygodniu zbywając bardziej niż udzielając odpowiedzi konkretnej nie wiem co z panem robić.

Planuje pojechać w najbliższą sobotę 28.12.2014 po auto czy będzie gotowe czy nie, najwyżej lawetą zabiorę mam "ugadane" w ASO w gdańsku iż jeśli przywiozę je w pon to mechanik je złoży z każdego rozsądnego stanu przed sylwestrem. Potrzebne mi auto gdyż wyjeżdżam spory kawałek, i znów średnio tam z dojazdem.

Tylko teraz pytanie ile ja panu powinienem zapłacić cenę ustaloną czy ową 400zł więcej, czy jeśli pan nie zechce oddać auto to mogę się powołać na ustawę o zawłaszczeniu. Wiem iż legalnie działając mechanik może zabezpieczyć pojazd na rzecz swojego nakładu. Dlatego też ja chce panu zapłacić nawet wszystko łącznie z wygórowaną kwotą ale tak długo jak pojazd bd idealnie zrobiony (też jestem mechanikiem mogę to stwierdzić ale nie miałem gdzie takiego remontu zrobić i brak doświadczenia jako że nie pracuje w tym zawodzie) oraz gdy pan przedstawi fakturę za części i części wymienione gdyż od pierwszej rozmowy żądałem by taka była... Dlatego też nakład tego pana mogę wyrównać co by nie miał podstawy prawnej do nie wydania auta. Ale co zrobić w przypadku gdy:
 
1.Pan uzna iż nie wyda auta? Wzywać policje zgodnie z artykułem kc o zawłaszczeniu ?

2. Rozumiem iż nakład jest to kwota jaką tan pan wyłożył zgodnie z fakturami za części usługa nie jest wliczana w to ?

3.Co zrobić gdy pojazd bd w gorszym stanie niż go oddałem ? (gdy go oddałem jeździł, odpalał ale lekko stukała panewka korbowodowa) czyli pojazd powinien być w tym celu złożony, a jeśli nie bd mogę dać panu przy policjantach ultimatum nie wiem zależności od rozłożenia 4-8-10-12h-1-2 dni coś takiego?

4. I co zrobić jeśli nasza polska policja ( a z nią bywa różnie nie urażając nikogo :) ) postanowi "się nie mieszać" mówiąc że jest to sprawa cywilna powiedz przedsiębiorca-konsument. Gdyż z tego wszystkiego co wyczytałem często tak się dzieje a powinny nakazać zwrot auto jeśli pan nie ma zainwestowanych w niego ani grosza ?

5. Oraz co zrobić jeśli pan pomimo moich dobitnych nakazów, samochód trzymał przez cały okres stał na dworze=rdza, oraz nie bd miał faktur bo nie wiem co, wymyśli że brał bez vatu od kolegi (zgaduje)?

6. Oraz czy ja mam jakieś prawo zobaczyć w ogóle samochód nawet jeśli stoi na nie mojej posesji ? Wiadomo że tam na "chama" nie wejdę ale czy mam prawo tego zarządzać albo niech sobie go wypycha :)?
 
7. I w jaki sposób ustalić ostateczną kwotę za robociznę jeżeli nie bd dokończona a wyjściowa na która się zgodziłem była 600 zł teraz jest 1000zł
czyli co dać panu jeśli się nie wywiąże z ostatecznego terminu jaki mu padałem 300zł i resztę niech się sądzi jak uważa że jest pokrzywdzony? Jestem uczciwym człowiekiem, nie prosiłem się o to ale czekać w nieskończoność jak pan bd miał dobry humor by robić też nie chce...

Oraz od razu żeby nikt nie uważał że potwór jestem bo idą święta a ja każe bieganemu mechanikowi pracować :) wał po szlifie i panewki miał do odbioru w sobotę, w pon auto miał skończyć... (pewno myślał ze się w sobotę wyrobi ze wszystkim ), miał też wt i dziś (śr) do południa i ma tez drugi dzień świat noc oraz sobotę rano do 16 (gdyż określiłem w sms iż bd tam w granicach 13-16 i do 16 poczekam gdyby coś robił). Dobry mechanik robi coś takiego w 8h (złożenie silnika + uzbrojenie + włożenie do auta, pracowałem w ASO przez jakiś czas widziałem) a taki przeciętny góra 2-3 dni z piwem w ręku :)

Ale to jak się chce robić, a skoro przeszedł tyle termin to powinno mu być choćby trochę wstyd, tak uważam a jak nie to sama chęć zarobku ?

Proszę o pomoc, piszę ponieważ żaden z przeczytanych tematu na każdym forum "wyplutym" przez wujka google nie poruszał tematu gdzie mechanik miga się od wykonania zlecenia, przesuwa terminy wymyślając nóż kolejne rzeczy, nie odzywa się itp. Najczęściej po prostu wymyśla duże kwoty a tu mam mix :(

Dziękuje Serdecznie za pomoc z góry, i Wesołych Świąt.
 
Po 1 pisz krótko i zwięźle, wątpię, że komuś będzie się chciało to czytać.
Po 2 pisanie Nie pisz posta pod postem tym bardziej, że napisałeś ich 3 w ciągu 2 minut.
 
Napisałem post pod postem, gdyż był jakiś błąd html związany z grafiką... Opisałem cały problem, jeżeli zbyt długi text to zrobię streszczenie :)

Witam dnia 14.11.2014 roku oddałem samochodu dość drogi bo w granicy 15-20tys mechanikowi, ale po kolej. Niedługo przed tym samochód zaczął palić olej (duże ilości) co spowodowało dezintegracje ślizgacza rozrządu, panewek itp. Ogólnie lista życzy do wymiany jak do mikołaja. Mechanik jest znajomego który ma znajomego.

Termin miał być 2-3 tyg już ma samochód 6tyg.
Dowiedziałem się że taki remont powinien trwać nawet z
niedogodnościami góra 3tyg minęły praktycznie 6 tygodni (6 leci).

Pan mechanik również prosił o zaliczkę dostał 200zł, oraz o część kwoty za części dostał 1400zł czyli razem dostał 1600zł przelewem. Powinienem jeszcze dopłacić 1820zł (reszta części + robocizna z tymi 400zł więcej).
I bym zapłacił byle by to było zrobione prefekt ale pan miga się od roboty a dalej ustalenia konkretnego terminu. Ma problem odebrać telefon na sms odpisze raz w tygodniu zbywając bardziej niż udzielając odpowiedzi konkretnej nie wiem co z panem robić.

Planuje pojechać w najbliższą sobotę 28.12.2014 po auto czy będzie gotowe czy nie, najwyżej lawetą zabiorę mam "ugadane" w ASO w gdańsku iż jeśli przywiozę je w pon to mechanik je złoży z każdego rozsądnego stanu przed sylwestrem. Potrzebne mi auto gdyż wyjeżdżam spory kawałek, i znów średnio tam z dojazdem.

Tylko teraz pytanie ile ja panu powinienem zapłacić cenę ustaloną czy ową 400zł więcej, czy jeśli pan nie zechce oddać auto to mogę się powołać na ustawę o zawłaszczeniu. Wiem iż legalnie działając mechanik może zabezpieczyć pojazd na rzecz swojego nakładu.
Oraz gdy pan przedstawi fakturę za części i części wymienione gdyż od pierwszej rozmowy żądałem by taka była... Dlatego też nakład tego pana mogę wyrównać co by nie miał podstawy prawnej do nie wydania auta. Ale co zrobić w przypadku gdy:


1.Pan uzna iż nie wyda auta? Wzywać policje zgodnie z artykułem kc o zawłaszczeniu ?

2. Rozumiem iż nakład jest to kwota jaką tan pan wyłożył zgodnie z fakturami za części usługa nie jest wliczana w to ?

3.Co zrobić gdy pojazd bd w gorszym stanie niż go oddałem ? (gdy go oddałem jeździł, odpalał ale lekko stukała panewka korbowodowa) czyli pojazd powinien być w tym celu złożony, a jeśli nie bd mogę dać panu przy policjantach ultimatum nie wiem zależności od rozłożenia 4-8-10-12h-1-2 dni coś takiego?

4. I co zrobić jeśli nasza polska policja ( a z nią bywa różnie nie urażając nikogo ) postanowi "się nie mieszać" mówiąc że jest to sprawa cywilna powiedz przedsiębiorca-konsument. Gdyż z tego wszystkiego co wyczytałem często tak się dzieje a powinny nakazać zwrot auto jeśli pan nie ma zainwestowanych w niego ani grosza ?

5. Oraz co zrobić jeśli pan pomimo moich dobitnych nakazów, samochód trzymał przez cały okres stał na dworze=rdza, oraz nie bd miał faktur bo nie wiem co, wymyśli że brał bez vat-u od kolegi (zgaduje)?

6. Oraz czy ja mam jakieś prawo zobaczyć w ogóle samochód nawet jeśli stoi na nie mojej posesji ? Wiadomo że tam na "chama" nie wejdę ale czy mam prawo tego zarządzać albo niech sobie go wypycha ?

7. I w jaki sposób ustalić ostateczną kwotę za robociznę jeżeli nie bd dokończona a wyjściowa na która się zgodziłem była 600 zł teraz jest 1000zł
czyli co dać panu jeśli się nie wywiąże z ostatecznego terminu jaki mu padałem 300zł i resztę niech się sądzi jak uważa że jest pokrzywdzony? Jestem uczciwym człowiekiem, nie prosiłem się o to ale czekać w nieskończoność jak pan bd miał dobry humor by robić też nie chce...

Proszę o pomoc, piszę ponieważ żaden z przeczytanych tematu na każdym forum "wyplutym" przez wujka google nie poruszał tematu gdzie mechanik miga się od wykonania zlecenia, przesuwa terminy wymyślając nóż kolejne rzeczy, nie odzywa się itp. Najczęściej po prostu wymyśla duże kwoty a tu mam mix

Dziękuje Serdecznie za pomoc z góry, i Wesołych Świąt.

Trochę zwęziłem mam nadzieje że wystarczająco, problem jest złożony dlatego też się rozpisałem :( po więcej info odsyłam do góry...
 
Witam ponownie czy ktoś jest w stanie pomóc w tak skomplikowanej sprawie ?

Pozdrawiam
 
Powrót
Góra