S
subufer
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2010
- Odpowiedzi
- 31
Dobry wieczór,
mam nadzieję że znajdzie się na forum ktoś obeznany w stosunkach między tymi dwoma krajami. Na wstępie chciałbym zobrazować sytuacje:
Mój ojciec zatrudnił się w polskim oddziale austriackiej firmy pośrednictwa pracy (umowa austriacka). Na początku września zaczął podupadać na zdrowiu i bedąc na weekend w domu został zaciągnięty do lekarza. Zadzwonił do polskiego koordynatora i poinformował że jest chory i zostaje w domu. 2 dni później pojechał zawieźć chorobowe do firmy i poprosić by załatwili zaświadczenie że jest ubezpieczony w austriackiej kasie chorych ponieważ musiał płacić z własnej kieszeni a dostał stos skierowań do lekarzy. Wszystko przyjeli i powiedzieli że się tym zajmą i do kilku tygodni kasa chorych wyśle pismo ale już wtedy zostało mu zasugerowane, że najlepiej by było gdyby się zwolnił i poszedł w polsce do urzędu pracy żeby mieć ubezpieczenie społeczne. Oczywiście się nie zgodził. Mijały tygodnie, ojciec dostarczał im wszystkie rachunki, zwolnienia lekarskie i czekał grzecznie na ten dokument. Niestety ze zdrowiem było tylko gorzej, wykryto problem z sercem i dostał skierowanie do szpitala w zeszłym tygodniu. Wtedy nie wytrzymałem i sam postanowiłem się zająć sprawą. Zadzwoniłem do Polskiej pani koordynator zapytać i dowiedziałem się, że trzeba czekać a jeśli nie to jedynym wyjściem jest wypowiedzenie i zarejestrowanie się jako bezrobotny. Zadzwoniłem do siedziby firmy i dowiedziałem że nie mają pojęcią co z tatą się dzieje od polowy września. Na końcu zadzwoniłem do kasy chorych poprosić o przyspieszenie sprawy i okazało się że Pani pośrednik nie wysłała ani jednego zwolnienia i nawet prośby o wydanie zaświadczenia. Niestety nie byłem w stanie być z nim dziś w firmie ale pojechał z nim mój szwagier i przyciśnięta Pani pośrednik powiedziała że z dniem 17 września (od 16 września na L4) został zwolniony a informacja o tym została wysłana na maila jakiegoś tam człowieka co z ojcem pracował (od tamtej pory kilkukrotnie rozmawiali i za każdym razem mówiła że wszystko jest w porządku). Ojciec poprosił o wydrukowanie tego to usłyszał że to już zostało usunięte i ona mu juz nie pomoże...
Moje pytania są takie.
1. Czy wie ktoś jak się ma prawo w austrii do kwestii ubezpieczenia i czy tato w tej sytuacji może na nim bazować czy musi jednak przed pójściem do szpitala zarejestrować się w urzędzie pracy?
2. Jak pociągnąć do odpowiedzialności Panią pośrednik?
mam nadzieję że znajdzie się na forum ktoś obeznany w stosunkach między tymi dwoma krajami. Na wstępie chciałbym zobrazować sytuacje:
Mój ojciec zatrudnił się w polskim oddziale austriackiej firmy pośrednictwa pracy (umowa austriacka). Na początku września zaczął podupadać na zdrowiu i bedąc na weekend w domu został zaciągnięty do lekarza. Zadzwonił do polskiego koordynatora i poinformował że jest chory i zostaje w domu. 2 dni później pojechał zawieźć chorobowe do firmy i poprosić by załatwili zaświadczenie że jest ubezpieczony w austriackiej kasie chorych ponieważ musiał płacić z własnej kieszeni a dostał stos skierowań do lekarzy. Wszystko przyjeli i powiedzieli że się tym zajmą i do kilku tygodni kasa chorych wyśle pismo ale już wtedy zostało mu zasugerowane, że najlepiej by było gdyby się zwolnił i poszedł w polsce do urzędu pracy żeby mieć ubezpieczenie społeczne. Oczywiście się nie zgodził. Mijały tygodnie, ojciec dostarczał im wszystkie rachunki, zwolnienia lekarskie i czekał grzecznie na ten dokument. Niestety ze zdrowiem było tylko gorzej, wykryto problem z sercem i dostał skierowanie do szpitala w zeszłym tygodniu. Wtedy nie wytrzymałem i sam postanowiłem się zająć sprawą. Zadzwoniłem do Polskiej pani koordynator zapytać i dowiedziałem się, że trzeba czekać a jeśli nie to jedynym wyjściem jest wypowiedzenie i zarejestrowanie się jako bezrobotny. Zadzwoniłem do siedziby firmy i dowiedziałem że nie mają pojęcią co z tatą się dzieje od polowy września. Na końcu zadzwoniłem do kasy chorych poprosić o przyspieszenie sprawy i okazało się że Pani pośrednik nie wysłała ani jednego zwolnienia i nawet prośby o wydanie zaświadczenia. Niestety nie byłem w stanie być z nim dziś w firmie ale pojechał z nim mój szwagier i przyciśnięta Pani pośrednik powiedziała że z dniem 17 września (od 16 września na L4) został zwolniony a informacja o tym została wysłana na maila jakiegoś tam człowieka co z ojcem pracował (od tamtej pory kilkukrotnie rozmawiali i za każdym razem mówiła że wszystko jest w porządku). Ojciec poprosił o wydrukowanie tego to usłyszał że to już zostało usunięte i ona mu juz nie pomoże...
Moje pytania są takie.
1. Czy wie ktoś jak się ma prawo w austrii do kwestii ubezpieczenia i czy tato w tej sytuacji może na nim bazować czy musi jednak przed pójściem do szpitala zarejestrować się w urzędzie pracy?
2. Jak pociągnąć do odpowiedzialności Panią pośrednik?