P
Piotr_D
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 7
Witam,
mam taką sytuację:
W VI.2016 kupiłem online przedmiot o wartości ok. 100 zł. Sprzedawca obiecywał szybką wysyłkę, a na tym mi wówczas bardzo zależało (potwierdzał to informacjami na stronie oraz w bezpośredniej korespondencji email). Zapłaciłem przelewem, przelew dotarł do odbiorcy.
Od złożenia zamówienia towar nie przyszedł do mnie do dziś (6 miesięcy). Sprzedawca nie odpowiada na maile, nie odbiera telefonów, wysłałem listem poleconym odstąpienie od umowy z żądaniem zwrotu pieniędzy, nie odebrał przesyłki pomimo dwóch awizowań, pieniędzy nie zwrócił.
Po krótkim, acz niestety spóźnionym śledztwie w necie dowiedziałem się, że to znany oszust, który roluje w ten sposób mnóstwo ludzi (czasami coś wyśle, czasami nie, niekiedy nawet zwraca pieniądze jeśli klient zgłosi sprawę na policję). Co zabawne strona działa i "sprzedaje" do dziś ...
Miałem coś z tym zrobić, ale zaraz były wakacje, a potem zapomniałem.
Teraz zwróciła się do mnie policja bym jako świadek opowiedział o swoich doświadczeniach z tym sklepem, bo prowadzą w jego sprawie śledztwo. Oczywiście powiem co wiem i pokażę potwierdzenia i dowody, które na szczęście mam wciąż zapisane w kompie.
Nie mam natomiast ochoty na jakiekolwiek dodatkowe uciążliwości związane z tą sprawą - przede wszystkim wezwania do sądu (ten sprzedawca ma siedzibę na drugim końcu Polski).
Pytanie, jak to optymalnie rozegrać:
- o czym pamiętać składając zeznanie, by ta sprawa warta dla mnie 100 zł nie naraziła mnie na dodatkowe, nieadekwatne koszty finansowe i czasowe.
- czy po zrelacjonowaniu powyższego zostanę uznany za poszkodowanego, czy mogę / muszę / nie muszę niezależnie to zgłosić?
- czego mogę wymagać od policji w swojej konkretnie sprawie zanim to ewentualnie trafi do sądu (z netu wiem, że ten oszust zwracał kasę wielu klientom, którzy poszli na policję i sprawa na tym się kończyła). Co ma więc zrobić policja - pójść do gościa i go postraszyć? Jeśli nie zapłaci, to jak rozumiem sąd, ale czy mogę wówczas podjąć swobodną decyzję, czy wnoszę oskarżenie, czy nie?
Przepraszam za naiwne pytania. Nigdy wcześniej nie miałem takich sytuacji. Za wszelkie sugestie dziękuję.
Pozdrawiam, Piotr
mam taką sytuację:
W VI.2016 kupiłem online przedmiot o wartości ok. 100 zł. Sprzedawca obiecywał szybką wysyłkę, a na tym mi wówczas bardzo zależało (potwierdzał to informacjami na stronie oraz w bezpośredniej korespondencji email). Zapłaciłem przelewem, przelew dotarł do odbiorcy.
Od złożenia zamówienia towar nie przyszedł do mnie do dziś (6 miesięcy). Sprzedawca nie odpowiada na maile, nie odbiera telefonów, wysłałem listem poleconym odstąpienie od umowy z żądaniem zwrotu pieniędzy, nie odebrał przesyłki pomimo dwóch awizowań, pieniędzy nie zwrócił.
Po krótkim, acz niestety spóźnionym śledztwie w necie dowiedziałem się, że to znany oszust, który roluje w ten sposób mnóstwo ludzi (czasami coś wyśle, czasami nie, niekiedy nawet zwraca pieniądze jeśli klient zgłosi sprawę na policję). Co zabawne strona działa i "sprzedaje" do dziś ...
Miałem coś z tym zrobić, ale zaraz były wakacje, a potem zapomniałem.
Teraz zwróciła się do mnie policja bym jako świadek opowiedział o swoich doświadczeniach z tym sklepem, bo prowadzą w jego sprawie śledztwo. Oczywiście powiem co wiem i pokażę potwierdzenia i dowody, które na szczęście mam wciąż zapisane w kompie.
Nie mam natomiast ochoty na jakiekolwiek dodatkowe uciążliwości związane z tą sprawą - przede wszystkim wezwania do sądu (ten sprzedawca ma siedzibę na drugim końcu Polski).
Pytanie, jak to optymalnie rozegrać:
- o czym pamiętać składając zeznanie, by ta sprawa warta dla mnie 100 zł nie naraziła mnie na dodatkowe, nieadekwatne koszty finansowe i czasowe.
- czy po zrelacjonowaniu powyższego zostanę uznany za poszkodowanego, czy mogę / muszę / nie muszę niezależnie to zgłosić?
- czego mogę wymagać od policji w swojej konkretnie sprawie zanim to ewentualnie trafi do sądu (z netu wiem, że ten oszust zwracał kasę wielu klientom, którzy poszli na policję i sprawa na tym się kończyła). Co ma więc zrobić policja - pójść do gościa i go postraszyć? Jeśli nie zapłaci, to jak rozumiem sąd, ale czy mogę wówczas podjąć swobodną decyzję, czy wnoszę oskarżenie, czy nie?
Przepraszam za naiwne pytania. Nigdy wcześniej nie miałem takich sytuacji. Za wszelkie sugestie dziękuję.
Pozdrawiam, Piotr