Nieuczciwy "Wynajmujący"

  • Autor wątku Autor wątku latorio
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

latorio

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2021
Odpowiedzi
4
Cześć, mamy w rodzinie nieruchomość. Kilka lat temu żeby dom nie stał pusty, wprowadził się tam powiedzmy znajomy rodziny. Umowa słowna polegała na tym, że on miał dbać o nieruchomość tj. Płacić podatek, prąd, - podstawowe opłaty, ogrzewać zimą itd. w zamian za nieodpłatne mieszkanie w tej nieruchomości. W skutek swoich zaniedbań w porze zimowej zostały rozerwane i zniszczone wszystkie grzejniki w domu ( zamarzły). Mimo wielu obiecanek dotyczących naprawy wyrządzonych szkód nadal nie jest to zrobione, a mamy zaraz październik i dom stoi bez ogrzewania. Oczywiście zostały już podjęte kroki do wyprowadzenia tej osoby z tego domu, ale czy jesteśmy w jakiś prawny sposób wymusić naprawę wyrządzonych szkód lub żądać opłaty za wymianę? Umowa była słowna, barterowa w zamian za zaopiekowanie się domem który bardziej teraz przypomina ruderę. Oczywiście mamy świadków, sąsiadów którzy znali układ między nami.
 
Zgodnie z tym, co napisałeś, to nie była umowa najmu, ale użyczenia.
 
bichon napisał:
Zgodnie z tym, co napisałeś, to nie była umowa najmu, ale użyczenia.
Dobrze, czy mamy jakieś mechanizmy prawne które pozwolą załatwić sprawę zniszczenia mienia?
 
Powiem z doświadczenia - słabo to wygląda. Kiedyś lokator zniszczył mi drzwi (prawdziwe, drewniane, porządne, nie żadne marketowe płyty) i wg opinii tutaj nie ma szans na zmuszenie go aby przywrócił je do stanu pierwotnego ani szans na finansowe pokrycie strat.

Kolejny zaniedbał delikatnie mówiąc sprzątanie - pleśń w łazience na silikonach, zakamienione baterie tak że ledwo woda leciała, porwany wąż prysznicowy, tłuste ściany itp. i trzeba było dokonać nakładów na przywrócenie do stanu pierwotnego (mam dokumentację zdjęciową z dnia przekazania mieszkania i po) to jego adwokat napisał mi, że takie zniszczenia to zalicza się do ryzyka biznesowego :ROFLMAO: .

Ogólnie sądowo to słabo, sprawy trwają bardzo długo, dowody nie są traktowane poważnie, są bagatelizowane itp. Sądu nie polecam absolutnie.
 
Nie polecam przede wszystkim dlatego, że nie ma szybkich procesów. Każdy trwa latami, nawet najprostsze sprawy są przeciągane w nieskończoność. Aktualnie "boksuję się" z prostą sprawą od 2024 roku i nie ma widoku na jej zakończenie. Sąd daje pozwanemu dodatkowe terminy, uznaje dowody złożone po terminie, odbiera jakiś absurdalne oświadczenia. No nie.

Mam też aktualnie sprawę w sądzie o podwyższenie alimentów, też od 2024 roku. Pozwany mieszka za granicą, posiada(ł) w Polsce majątek i ze względu na przewlekłość procesu zdążył w tym czasie NAJPRAWDOPODOBNIEJ ten majątek zbyć. Ja wiem, skarga pauliańska, ale młodzież studiuje tu i teraz i teraz potrzebuje pieniędzy na utrzymanie a nie za X lat, kiedy to wszystko się "wyprocesuje" a młodzież w tym czasie ukończy studia i (mam nadzieję) zacznie samodzielne życie na własny rachunek.

Dlatego nie polecam sądu, to jest ostateczna ostateczność i zawsze najgorsze rozwiązanie. W sądzie nie ma wygranych. Nigdy. A, no chyba że w sądzie pracy :ROFLMAO: . To wyjątek potwierdzający regułę.
 
Powrót
Góra