N
Nevermind
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2006
- Odpowiedzi
- 17
Po raz kolejny zwracam się do Was po pomoc.
W lipcu 2013 roku moja żona zostawiła w pralni suknię ślubą do uprania. Osoba przyjmująca suknię nie ostrzegała o możliwości jej uszkodzenia, obejrzała ją po czym przyjeła do prania. W wyniku wykonanej usługi, jak się okazało podczas oględzin, zniszczony został całkowicie istotny element ozdobny w postaci kwiatka:
Uszkodzony kwiatek był nieodczepialny, przyszyty na stałe.
Żona pozostawiła suknię w pralni do dnia dzisiejszego składając na początku sierpnia 2013 roku reklamację. W miedzyczasie zostaliśmy poinformowali o tym, że znaleziono w bębnie pralki pozostałości kwiatka które zostały przyszyte do sukni. Niestety nie wszystkie elementy zostały odnalezione więc nie można uznać że usterka została naprawiona.
Do dnia dzisiejszego reklamacja nie została uznana. Udaliśmy się do rzecznika praw konsumenta który ustosunkował się do całej sytuacji.
Pozwólcie, że w skrócie postaram się wszystko w miarę czytelnie wypunktować.
Nasze żądania reklamacyjne:
Rzecznik praw konsumenta stwierdza:
Odpowiedź pralni - wykonawcy usługi:
W związku z całą sytuacją mam dwa zasadnicze pytania:
W lipcu 2013 roku moja żona zostawiła w pralni suknię ślubą do uprania. Osoba przyjmująca suknię nie ostrzegała o możliwości jej uszkodzenia, obejrzała ją po czym przyjeła do prania. W wyniku wykonanej usługi, jak się okazało podczas oględzin, zniszczony został całkowicie istotny element ozdobny w postaci kwiatka:
Uszkodzony kwiatek był nieodczepialny, przyszyty na stałe.
Żona pozostawiła suknię w pralni do dnia dzisiejszego składając na początku sierpnia 2013 roku reklamację. W miedzyczasie zostaliśmy poinformowali o tym, że znaleziono w bębnie pralki pozostałości kwiatka które zostały przyszyte do sukni. Niestety nie wszystkie elementy zostały odnalezione więc nie można uznać że usterka została naprawiona.
Do dnia dzisiejszego reklamacja nie została uznana. Udaliśmy się do rzecznika praw konsumenta który ustosunkował się do całej sytuacji.
Pozwólcie, że w skrócie postaram się wszystko w miarę czytelnie wypunktować.
Nasze żądania reklamacyjne:
- zwrot zakupionego we Francji elementu ozdobnego sukni (niestety nie jest dostępny w Polsce)
- zwrot kosztów przesyłki ww. elementu z Francji
- zwrot kosztu usługi przyszycia ozdoby do sukni
- zwrot kosztów usługi prania
Rzecznik praw konsumenta stwierdza:
- konsumentka była uprawniona do złożenia reklamacji oraz żądania odszkodowania
- przedsiębiorca jest odpowiedzialny za wady swojego dzieła (art 637 KC) i w przypadku pojawienia się uszkodzeń nie może ograniczać swojej odpowiedzialności
- powołał się na uzasadnienie wyroku w podobnej sprawie
- wnosi o wypłacenie konsumentce zwrotu kosztów usługi oraz stosownego odszkodowania
- szczegóły w skanach: strona1, strona2
Odpowiedź pralni - wykonawcy usługi:
- oparta na opinii rzeczoznawcy: strona1, strona2
- zakład usługowy nie odpowiada za ozdoby przy garderobie i informacja o tym jest w widocznym miejscu (na szklanej szybie w lokalu)
- sugeruje że kwiatek mógł zostać uszkodzony podczas uroczystości weselnej (zdjęcia z plenerowej sesji ślubnej nie potwierdzaja tego faktu)
- na rzekome zlecenie żony (co nie jest prawdą: pozostawienie sukni w pralni do dnia dzisiejszego traktują jako rzekome "zlecenie") przyszyto pozostałości kwiatka własnoręcznie w pralni więc rzekomo nie mogą zwrócic kosztów przyszycia nowego kwiatka w salonie Cymbeline
- ustosunkował się na piśmie: strona1, strona2
W związku z całą sytuacją mam dwa zasadnicze pytania:
- 1) czy mogę/powinienem odebrać suknię płacąc za usługę i dopiero później żądać ewentualnego zwrotu za niepoprawnie wykonaną usługę? Co muszę zrobić żeby pralnia nie zarzuciła mi że suknia podczas odbioru była w lepszym stanie niż poddawany poźniejszej ocenie? Sfotografować przy obecności pracownika pralni spisując jakieś oświadczenie tego pracownika?
- 2) jak powinniśmy dalej postępować z usługodawcą, który nie znajduje podstaw do uwzględnienia reklamacji?