M
MICHAL_SRD
Użytkownik
- Dołączył
- 11.2013
- Odpowiedzi
- 50
Witam.
Dnia 8-go marca tego roku podczas wykonywania czynności pracowniczych doznałem urazu dłoni - paczka spadła mi na dłoń. Po jakimś czasie (bo nie od razu zgłosiłem ten fakt) bardzo spuchła mi dłoń i zgłosiłem to koordynatorowi, który "wysłał" mnie do Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego. Tam po badaniu i prześwietleniu założono mi szynę gipsową.
Dodam też, że w pracy ręcznie dźwigałem paczki (niektóre ponad 30 kg). Ten wysiłek fizyczny też mógł wpłynąć tego dnia na ten uraz.
25-go marca zgłosiłem wypadek w pracy i zespół BHP dokonywał do dnia 30-go marca ustaleń dotyczących okoliczności i przyczyny.
Jako, że jest to samodzielne stanowisko pracy, świadków nie ma.
A na nagraniu z monitoringu zespół BHP nie znalazł takiej sytuacji, że paczka spadła mi na dłoń.
Dnia 30-go marca (sobota) po spotkaniu z pracownikiem BHP podpisałem protokół, ale go nie otrzymałem od razu, gdyż jeszcze brakowało podpisu Inspektora Pracy, który cyt.: "był przy sporządzaniu protokołu i niezwłocznie złoży podpis w poniedziałek i protokół zostanie do Pana wysłany - słowa pracownika BHP.
Wypadek nie został uznany za wypadek przy pracy i oczywiście powiedziałem, że się będę odwoływał od tej decyzji (co raczej nie spodobało się pracownikowi BHP). Poprosiłem też o nagranie z monitoringu, co również było nie w smak pracownikowi BHP.
5-go kwietnia (piątek) - prawie tydzień po podpisaniu protokołu dalej go nie otrzymałem. Napisałem do pracownika BHP. Otrzymałem odpowiedź, że Inspektor Pracy jeszcze nie podpisał się.
Parę godzin później ten właśnie Inspektor dzwonił do mnie, nie mogłem odebrać i napisałem sms-a. Przedstawił się i napisał, że ma kilka pytań odnośnie wypadku. A zgodnie ze słowami pracownika BHP - "był przy sporządzaniu protokołu". Tym bardziej, że już złożyłem podpis. Na następny dzień próbowałem się skontaktować z tym Inspektorem, ale bez skutku. Napisałem sms-a z prośbą o kontakt w wolnej chwili. Także bez odezwu.
10-go kwietnia (środa) ponownie skontaktowałem się z pracownikiem BHP - odpowiedź: "nadal nie ma podpisanego protokołu od SIP".
11-go kwietnia otrzymałem wiadomość od pracownika BHP, że protokół został podpisany.
12-go kwietnia została do mnie nadana przesyłka, "dotarła" 19-go kwietnia.
Otrzymałem co prawda płytę, ale była niestety pęknięta i nie można jej zbytnio odczytać w czytniku.
W punkcie 7 jest zapis: "Zespół powypadkowy nie jest w stanie stwierdzić, że powstały uraz jest przyczyną wypadku, który miał mieć miejsce podczas wykonywania zwykłych czynności zawodowych i spełnia wymagania definicji wypadku przy pracy - Art. 3.1. Ustawy z dn. 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadku przy pracy i chorób zawodowych, ze względu na brak wystarczających dowodów na zaistniałe zdarzenie wypadkowe."
W punkcie 12 nie ma żadnych przeszkód, które uniemożliwiłyby sporządzenie protokołu w terminie 14 dni.
I tu mam pierwsze pytanie:
Czy nie za długo trwało wysłanie do mnie podpisanego w całości protokołu? Niby sporządzony został 29-go marca, ale otrzymałem go dopiero 19-go kwietnia. Czy powinienem go otrzymać wtedy od razu po podpisaniu?
Dodam, że od początku ta cała procedura szła jakoś "pod górkę" ze strony Pracodawcy.
Gdzie się mogę odwołać od tego protokołu?
W pouczeniu mam w pkt. II zapis: "Poszkodowany pracownik, a w razie wypadku śmiertelnego, uprawniony członek rodziny zmarłego pracownika, może wystąpić do Sądu Rejonowego (nazwa i adres), z powództwem o ustalenie i sprostowanie protokołu na podstawie art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego".
To do tego Sądu muszę złożyć odwołanie? Czy nazywa się to inaczej?
W protokole nie ma wzmianki o tym, że zgłaszałem uwagi i to, że będę się odwoływał od jego decyzji.
Dodam, że jestem dalej na zwolnieniu lekarskim - na dłoni duży obrzęk, leczenie w poradni specjalistycznej.
Istnieje szansa na zmianę decyzji i zakwalifikowanie jako wypadek przy pracy?
Było nagłe zdarzenie, które spowodowało uraz dłoni. Zgłosiłem koordynatorowi ten fakt i udałem się do WSRM, gdzie założono mi szynę gipsową.
W pracy ręcznie dźwigałem paczki (niektóre ponad 30 kg). Ten wysiłek fizyczny też mógł wpłynąć tego dnia na ten uraz.
Dnia 8-go marca tego roku podczas wykonywania czynności pracowniczych doznałem urazu dłoni - paczka spadła mi na dłoń. Po jakimś czasie (bo nie od razu zgłosiłem ten fakt) bardzo spuchła mi dłoń i zgłosiłem to koordynatorowi, który "wysłał" mnie do Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego. Tam po badaniu i prześwietleniu założono mi szynę gipsową.
Dodam też, że w pracy ręcznie dźwigałem paczki (niektóre ponad 30 kg). Ten wysiłek fizyczny też mógł wpłynąć tego dnia na ten uraz.
25-go marca zgłosiłem wypadek w pracy i zespół BHP dokonywał do dnia 30-go marca ustaleń dotyczących okoliczności i przyczyny.
Jako, że jest to samodzielne stanowisko pracy, świadków nie ma.
A na nagraniu z monitoringu zespół BHP nie znalazł takiej sytuacji, że paczka spadła mi na dłoń.
Dnia 30-go marca (sobota) po spotkaniu z pracownikiem BHP podpisałem protokół, ale go nie otrzymałem od razu, gdyż jeszcze brakowało podpisu Inspektora Pracy, który cyt.: "był przy sporządzaniu protokołu i niezwłocznie złoży podpis w poniedziałek i protokół zostanie do Pana wysłany - słowa pracownika BHP.
Wypadek nie został uznany za wypadek przy pracy i oczywiście powiedziałem, że się będę odwoływał od tej decyzji (co raczej nie spodobało się pracownikowi BHP). Poprosiłem też o nagranie z monitoringu, co również było nie w smak pracownikowi BHP.
5-go kwietnia (piątek) - prawie tydzień po podpisaniu protokołu dalej go nie otrzymałem. Napisałem do pracownika BHP. Otrzymałem odpowiedź, że Inspektor Pracy jeszcze nie podpisał się.
Parę godzin później ten właśnie Inspektor dzwonił do mnie, nie mogłem odebrać i napisałem sms-a. Przedstawił się i napisał, że ma kilka pytań odnośnie wypadku. A zgodnie ze słowami pracownika BHP - "był przy sporządzaniu protokołu". Tym bardziej, że już złożyłem podpis. Na następny dzień próbowałem się skontaktować z tym Inspektorem, ale bez skutku. Napisałem sms-a z prośbą o kontakt w wolnej chwili. Także bez odezwu.
10-go kwietnia (środa) ponownie skontaktowałem się z pracownikiem BHP - odpowiedź: "nadal nie ma podpisanego protokołu od SIP".
11-go kwietnia otrzymałem wiadomość od pracownika BHP, że protokół został podpisany.
12-go kwietnia została do mnie nadana przesyłka, "dotarła" 19-go kwietnia.
Otrzymałem co prawda płytę, ale była niestety pęknięta i nie można jej zbytnio odczytać w czytniku.
W punkcie 7 jest zapis: "Zespół powypadkowy nie jest w stanie stwierdzić, że powstały uraz jest przyczyną wypadku, który miał mieć miejsce podczas wykonywania zwykłych czynności zawodowych i spełnia wymagania definicji wypadku przy pracy - Art. 3.1. Ustawy z dn. 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadku przy pracy i chorób zawodowych, ze względu na brak wystarczających dowodów na zaistniałe zdarzenie wypadkowe."
W punkcie 12 nie ma żadnych przeszkód, które uniemożliwiłyby sporządzenie protokołu w terminie 14 dni.
I tu mam pierwsze pytanie:
Czy nie za długo trwało wysłanie do mnie podpisanego w całości protokołu? Niby sporządzony został 29-go marca, ale otrzymałem go dopiero 19-go kwietnia. Czy powinienem go otrzymać wtedy od razu po podpisaniu?
Dodam, że od początku ta cała procedura szła jakoś "pod górkę" ze strony Pracodawcy.
Gdzie się mogę odwołać od tego protokołu?
W pouczeniu mam w pkt. II zapis: "Poszkodowany pracownik, a w razie wypadku śmiertelnego, uprawniony członek rodziny zmarłego pracownika, może wystąpić do Sądu Rejonowego (nazwa i adres), z powództwem o ustalenie i sprostowanie protokołu na podstawie art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego".
To do tego Sądu muszę złożyć odwołanie? Czy nazywa się to inaczej?
W protokole nie ma wzmianki o tym, że zgłaszałem uwagi i to, że będę się odwoływał od jego decyzji.
Dodam, że jestem dalej na zwolnieniu lekarskim - na dłoni duży obrzęk, leczenie w poradni specjalistycznej.
Istnieje szansa na zmianę decyzji i zakwalifikowanie jako wypadek przy pracy?
Było nagłe zdarzenie, które spowodowało uraz dłoni. Zgłosiłem koordynatorowi ten fakt i udałem się do WSRM, gdzie założono mi szynę gipsową.
W pracy ręcznie dźwigałem paczki (niektóre ponad 30 kg). Ten wysiłek fizyczny też mógł wpłynąć tego dnia na ten uraz.