"Not for resale" a program komputerowy

  • Autor wątku Autor wątku Onlinemaster
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Onlinemaster

Użytkownik
Dołączył
10.2009
Odpowiedzi
56
Witam, znalazłem jeden wątek o tej tematyce jednak niczego konkretnego się z niego nie dowiedziałem, chciał bym wiedzieć czy polskie prawo zezwala na odsprzedaż programu komputerowego oznaczonego przez producenta pochodzącego z obcego kraju jako "Not for resale" (nie do odsprzedaży) Jak to się ma do polskich realiów ?
 
Witam,

pierwsze pytanie, to czy jest to egzemplarz programu komputerowego czy licencja na wykorzystanie programu z dołączonym nośnikiem?
 
Witaj, nie wiem co rozumiesz przez pojęcie "egzemplarz programu komputerowego", egzemplarzem jest na pewno (przepraszam za niegrzeczność), programem komputerowym też, dołączony jest nośnik (CD), licencja na pewno też a całość zapakowana w ładne pudełko, tak że wedle mnie spełnia oba wymienione przez Ciebie kryteria...
 
no tak, nie dość jasno się wyraziłem.

Kupno egzemplarza programu jest analogiczne, powiedzmy, do kupna np. książki. Nabywa się dany egzemplarz programu na własność. I wtedy można odsprzedawać taki egzemplarz.

W przypadku nabycia licencji na dany program, wykupuje się jedynie prawo do używania tego programu. W tym przypadku to licencja decyduje, czy można ją odsprzedać.

W obu przypadkach otrzymuje się zwykle pudełko z nośnikiem, na którym jest program. Kwestia, czy w pudełku znajduje się licencja (lub jakiś odnośnik do niej).
 
Nie otwierałem pudełka ponieważ jest fabrycznie zamknięte a planuję program odsprzedać, przez co nie wiem co pisze w licencji, ale podejrzewam że jest tam wzmianka o tym że programu odsprzedać nie mogę. W każdym razie co by owa licencja nie przewidywała, chciał bym znać przepis mówiący o moich prawach względem tego programu. Dziwi mnie różnica między "na własność" a "prawo do używania", moim zdaniem jeśli nabyłem jakąś rzecz i zapłaciłem za nią to ja decyduję co z tym zrobię, mogę używać, odsprzedać znajomemu, spalić, powiesić na ścianie zamiast obrazka itd... :mad: i psinco komukolwiek do tego :!:
 
Onlinemaster napisał:
moim zdaniem jeśli nabyłem jakąś rzecz i zapłaciłem za nią to ja decyduję co z tym zrobię, mogę używać, odsprzedać znajomemu, spalić, powiesić na ścianie zamiast obrazka itd... :mad: i psinco komukolwiek do tego :!:
I tu się niestety mylisz. Lobby producentów oprogramowania zadbało o to u naszych prawodawców ( i nie tylko naszych ), że jesteśmy robieni w bambuko. Płacimy kilkaset złotych za możliwość użytkowania programu, nie dostajemy praktycznie ŻADNYCH gwarancji na działanie tego za co zapłaciliśmy jak również producenci nie ponoszą ŻADNYCH konsekwencji jeśli z powodu wadliwego działania programu poniesiemy szkody. Wcale się o tym nie pisze ale transakcje dot. oprogramowania są chyba najbardziej niekorzystne na rynku z punktu widzenia konsumentów.
 
Ostatnia edycja:
xdcc napisał:
Lobby producentów oprogramowania zadbało o to u naszych prawodawców ( i nie tylko naszych ), że jesteśmy robieni w bambuko..
Znów informatyczni zapaleńcy zadbali o to, aby niedługo po premierze nowej wersji oprogramowania ukazywały się w sieci programiki o bardzo przyjaznej dla nas - robionych w bambuko klientów nazwie "crack" :razz:
 
@_chris_

Ciekawe to co piszesz, ale:

Siłą rzeczy jak dostajesz płytkę, to dostajesz "egzemplarz" programu.

Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich, jeśli kupiłeś ten "egzemplarz" na terenie UE, to prawo producenta do decydowania co się z tym "egzemplarzem" stanie kończy się. Możesz go sprzedać, na to pozwala ustawa.

I teraz jak go sprzedasz (ten "egzemplarz"), całkowicie zgodnie z prawem, to nagle okaże się, że nabywca jest piratem, bo ma "egzemplarz", ale nie ma licencji?
 
adammada napisał:
Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich, jeśli kupiłeś ten "egzemplarz" na terenie UE, to prawo producenta do decydowania co się z tym "egzemplarzem" stanie kończy się. Możesz go sprzedać, na to pozwala ustawa.
Która to ustawa, możesz podać jakiś odnośnik do tego przepisu?

adammada napisał:
to nagle okaże się, że nabywca jest piratem, bo ma "egzemplarz", ale nie ma licencji?
To dla mnie nie ma znaczenia ;)
 
I w ten oto sposób na świecie tworzy się szara strefa :) Konsumenci w świetle prawa pozbawiani są praw do decydowania o swojej własności. Ja nie kupuję komercyjnego oprogramowania, jestem na tyle zorientowanym użytkownikiem komputera, że mam świadomość istnienia bezpłatnego oprogramowania alternatywnego na wolnych licencjach zarówno do użytku domowego jak i firmowego, które niczym nie odbiegają od ich wszawych komercyjnych odpowiedników i które każdemu z Was polecam! Dziękuję za wypowiedzi.
 
Powrót
Góra