P
posiadacz problemu
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2012
- Odpowiedzi
- 7
Witam! Od lat mieszkam z rodziną w domku jednorodzinnym i NIGDY nie korzystaliśmy z wywozu śmieci. Jako, że mamy kury, to odpady organiczne się im gotuje i daje jako pożywienie (one w zamian niosą jajka), a więc mamy tu przyjemne z pożytecznym: nie dość, że pozbywamy się resztek po jedzeniu, to jeszcze wykarmiamy nimi kury. Jako, że dom ogrzewamy (nawet latem trzeba trochę napalić, żeby była ciepła woda w kranie do mycia) za pomocą pieca centralnego, to podobnie jest z odpadami takimi jak: plastik, papier, płótno czy drewno: po pierwsze się ich pozbywamy, a po drugie dzięki nim mamy ciepło w domu i ciepłą wodę w kranie (oczywiście to tylko niewielkie dodatki do węgla i drewna, które zakupujemy w dużych ilościach na opał). Jedyne odpady, których nie da się zutylizować na posesji, to szkło (o ile nie są to butelki, które można wymienić w sklepie oraz słoiki i butelki zakręcane, które odkładamy do piwnicy i używamy do przechowywania przetworów na zimę). Tak więc odpadów szklanych do wyrzucenia zostaje nam naprawdę niewiele i pozbywamy się ich w ten sposób, że członkowie rodziny, którzy mieszkają w bloku, raz na kilka tygodni biorą je po prostu do reklamówki i wyrzucają je do konteneru u siebie pod blokiem. Tak więc jeszcze NIGDY nie korzystaliśmy z wywozu śmieci, podkreślam - NIGDY. Podejrzewam, że w Polsce (zwłaszcza na wsiach i w małych miasteczkach) ludzi, którzy pozbywają się śmieci w sposób taki sam jak my, jest mnóstwo.
Tymczasem dzisiaj, ku mojemu zdziwieniu, przywieziono na nasza posesję śmietnik. Pytam się ojca co jest grane i okazuje się, że podpisał umowę z zakładem wywozu śmieci, bo jak sam twierdzi, nowa ustawa do tego zmusza. Utwierdza go w tym przekonaniu jego siostra, czyli moja ciocia. Ich argumentację przedstawię poniżej w 3 punktach, wieńcząc je pytaniami:
1) Ojciec i ciocia twierdzą, że w nowej ustawie śmieciowej jest przepis, zmuszający wszystkich do wywozu śmieci, nawet jeśli podstawiony pod dom śmietnik będzie stał pusty (a u nas będzie, bo jak już wyżej napisałem, radzimy sobie ze śmieciami od wielu lat (a ściślej - od 3 pokoleń) sami). Dlatego moje 1 pytanie brzmi: czy w nowej ustawie śmieciowej (lub w jakimkolwiek innym akcie prawnym) istnieje jakikolwiek przepis ZMUSZAJĄCY do korzystania z wywozu śmieci?
2) Ciocia twierdzi, że jednym z powodów prawnego przymusu korzystania z usługi wywozu śmieci jest to, że indywidualne gospodarstwa domowe nie mogą (wg niej jest to prawnie zakazane z powodów ekologicznych i to, że robiliśmy to do tej pory od lat, to było nielegalne i mieliśmy farta, że nikt nas nie nakrył i nie doniósł władzom) palić w piecu centralnym opakowań plastikowych. Podkreślam, że nie chodzi tu o palenie na skalę przemysłową, tylko o spalenie na dobę wraz z drewnem i węglem np. kilku torebek foliowych po makaronie, czy też innym pożywieniu + powiedzmy średnio 1-2 butelek plastikowych na dobę po wodzie mineralnej + np. 2-3 kubeczków na dobę po śmietanie/jogurcie/kefirze. Tak więc moje 2 pytanie brzmi: czy istnieje przepis prawny, ZAKAZUJĄCY palenia opakowaniami plastikowymi w domowym piecu centralnym?
3) Jako, że od razu zacząłem namawiać ojca, żeby zrezygnował z usługi wywozu śmieci (śmietnik i tak będzie stał pusty, a za korzystanie z usługi wywózki trzeba będzie płacić kilkaset złotych rocznie, więc jaki to ma sens?), ciocia zaczęła podnosić argument, że jeśli zrezygnujemy z usługi wywózki śmieci, to z urzędu miasta przyjedzie do nas specjalna komisja (coś w rodzaju Gestapo śmieciowego), której pod groźbą różnorakich sankcji będziemy musieli się spowiadać i udowadniać, co robimy ze śmieciami. A więc moje 3 pytanie brzmi: czy rzeczywiście, jeśli zrezygnujemy z usługi wywozu śmieci, przyjedzie do nas z urzędu miasta śmieciowe Gestapo i będzie nas przesłuchiwać?
Tymczasem dzisiaj, ku mojemu zdziwieniu, przywieziono na nasza posesję śmietnik. Pytam się ojca co jest grane i okazuje się, że podpisał umowę z zakładem wywozu śmieci, bo jak sam twierdzi, nowa ustawa do tego zmusza. Utwierdza go w tym przekonaniu jego siostra, czyli moja ciocia. Ich argumentację przedstawię poniżej w 3 punktach, wieńcząc je pytaniami:
1) Ojciec i ciocia twierdzą, że w nowej ustawie śmieciowej jest przepis, zmuszający wszystkich do wywozu śmieci, nawet jeśli podstawiony pod dom śmietnik będzie stał pusty (a u nas będzie, bo jak już wyżej napisałem, radzimy sobie ze śmieciami od wielu lat (a ściślej - od 3 pokoleń) sami). Dlatego moje 1 pytanie brzmi: czy w nowej ustawie śmieciowej (lub w jakimkolwiek innym akcie prawnym) istnieje jakikolwiek przepis ZMUSZAJĄCY do korzystania z wywozu śmieci?
2) Ciocia twierdzi, że jednym z powodów prawnego przymusu korzystania z usługi wywozu śmieci jest to, że indywidualne gospodarstwa domowe nie mogą (wg niej jest to prawnie zakazane z powodów ekologicznych i to, że robiliśmy to do tej pory od lat, to było nielegalne i mieliśmy farta, że nikt nas nie nakrył i nie doniósł władzom) palić w piecu centralnym opakowań plastikowych. Podkreślam, że nie chodzi tu o palenie na skalę przemysłową, tylko o spalenie na dobę wraz z drewnem i węglem np. kilku torebek foliowych po makaronie, czy też innym pożywieniu + powiedzmy średnio 1-2 butelek plastikowych na dobę po wodzie mineralnej + np. 2-3 kubeczków na dobę po śmietanie/jogurcie/kefirze. Tak więc moje 2 pytanie brzmi: czy istnieje przepis prawny, ZAKAZUJĄCY palenia opakowaniami plastikowymi w domowym piecu centralnym?
3) Jako, że od razu zacząłem namawiać ojca, żeby zrezygnował z usługi wywozu śmieci (śmietnik i tak będzie stał pusty, a za korzystanie z usługi wywózki trzeba będzie płacić kilkaset złotych rocznie, więc jaki to ma sens?), ciocia zaczęła podnosić argument, że jeśli zrezygnujemy z usługi wywózki śmieci, to z urzędu miasta przyjedzie do nas specjalna komisja (coś w rodzaju Gestapo śmieciowego), której pod groźbą różnorakich sankcji będziemy musieli się spowiadać i udowadniać, co robimy ze śmieciami. A więc moje 3 pytanie brzmi: czy rzeczywiście, jeśli zrezygnujemy z usługi wywozu śmieci, przyjedzie do nas z urzędu miasta śmieciowe Gestapo i będzie nas przesłuchiwać?