Obciążenie członka rodziny

  • Autor wątku Autor wątku fraktal
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

fraktal

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2007
Odpowiedzi
4
Witam,

chciałbym się dowiedzieć pewnej rzeczy. Sprawa ma się tak. Jest sobie rodzina 5-cio osobowa. Matka, ojciec i trójka dzieci. Rodzice wynajmują mieszkanie, umowę wynajmu podpisuje matka, która tylko ona jest tam zameldowana na czas określony. Na stałem w tym mieszkaniu mieszkają rodzice i dwie córki, syn przebywa u nich czesto, ale tylko matka jest zameldowana.Po pewnym czasie zaczną się zadłużać coraz bardziej, po pewnym czasie zostają z tego mieszkania wyzuceni. Długi nie zostaja spłacone przez matkę (rodziców) i wynajmujacy rząda pieniędzy od syna i córki. Czy ma do tego prawo jeżli stroną jest tylko matka, która podpisywała umowę?

Bardzo proszę o wyjasnienie mi tej kwestii. Bardzo mi na tym zależy. Czego mogą się spodziewać syn i córka od osoby, która wynajmowała mieszkanie?
 
Za długi czynszowe odpowiadają solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. Nie jest to absolutnie jednoznaczne i dopuszcza pewne możliwości interpretacyjne, ale przypuszczam, że właściciel ma duże szanse dochodzić na drodze sądowej swoich roszczeń od dzieci najemczyni. Ewentualnie, być może syn - jako zamieszkujący czasami zdoła się uwolnić od obowiązku zapłaty, ale trochę w to wątpię.
 
Ale nawet w przypadku jak nie był tam zameldowany? Cały czas był zameldowany w innym miejscu. U swojej babci. Tylko przez pewien czas była tam zameldowana matka, na którą była podpisana umowa. A jak może udowodnić synowi, że on tam mieszkał? Nie był tam zameldowany, a skoro weźmie świadków to nie sa oni obiektywni, każdemu mozna dać 100 i powiedziec mu żeby zaświadczył że ta osoba tutaj mieszkała. A że przebywała to jeszcze o niczym nie świadczy.
Ale czy to nie jest troche dziwne, płacenie za mieszkanie w którym nawet nie było się zameldowanym i nie mieszkało.

Prosze mi to wyjaśnić.
 
Meldunek to nie dowód na zamieszkiwanie lub nie, niestety.
 
A w jaki sposób udowodni wynajmujący synopwi, że tam mieszkał? Przecież świadków można przekupić. A zarówno syn może mieć swoich świadków, że mieszkał w innym miejscu, tam gdzie jest zameldowany. Jak mu bedzie w stanie to udowodnić, że mieszkał na wyjmowanym mieszkaniu, a nie w miejscu zameldowania. A dlaczego z drugiej strony dzieci mają odpowiadac za długi rodziców, nawet jak tam nie mieszkali?

A jak nie meldunek to co jest dowodem zamieszkania?
 
Przepraszam bardzo, że tak błagam, ale proszę o odpowiedź bo bardzo mi na tym zależy.

Pzdr
 
Jeśli sprawa trafi do sądu, to od sądu będzie zależało który z dowodów uzna za przekonujący.
Moim zdaniem (ale to czysto subiektywna opinia) syn nie powinien być obciążany zadłużeniem rodziców.
 
Powrót
Góra