Obniżenie alimentów - wezwanie na sprawę

  • Autor wątku Autor wątku Jolx
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Jolx

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2006
Odpowiedzi
16
Dostałam dzisiaj wezwanie na sprawę o obniżenie alimentów, założoną przez mojego byłego męża. Wezwanie mam na 15 stycznia / bardzo mało czasu /. Dostałam formularz w którym mam wypisać wszelkie dochody i majątek. Mam też przedstawić zaświadczenia o zarobkach i stanie majątkowym / to ostatnie to chyba z US ?/.
Nie ma szansy na zebranie wszystkich kwitów, bo w Urzędzie Skarbowym czeka się kilka tygodni. Wszelkie inne kwity / leczenia dzieci itp./ też ciężko będzie mi zebrać.
Dodam, że były mąż nie płaci mi zasądzonych alimentów od kilku lat / sprawę umorzono, bo nie było "uporczywego uchylania się" z jego winy, gdyż nie pracował, a pracował, tylko na czarno/. Nie pobieram też żadnych zasiłków alimentacyjnych. Pracuję w budżetówce. Mam dwoje dzieci uczących się.

Proszę o podpowiedź, o co pytają na takiej rozprawie, na co mam się przygotować ? Nie chcę wyjść na idiotkę i muszę się jakoś przygotować.
I jeszcze jedno pytanie, czy mogę na rozprawę wziąć syna 15 letniego ? Bardzo chce być ze mną jako wsparcie /jego ojciec nie widział się z nim kilka lat/.

Proszę o odpowiedź.
 
Nie wiem czy zabranie syna to dobry pomysł, ale zrobi pani jak zechce.A co o zaświadczeniu z US o osiągniętych dochodach to otrzyma pani w ciągu 7 roboczych od dnia złożenia wniosku.Chyba bardziej potrzebne bedzie zaswiadczenie z pracy o zarobkach za m-c( zaswiadczenie z UP byłoby za cały rok 2005).Majatek to np. samochód , mieszkanie własnościowe itp.
 
Już ochłonęłam po pierwszej reakcji na wezwanie. I tak mój były wygra sprawę, więc chyba nie mam po co tracić zdrowia i denerwować się. Pozbieram dokumenty te co mogę i pojadę na sprawę. Nie wiem tylko czy te wszystkie kwity to sędzia ogląda przed sprawą, na sprawie ? Czy sprawa wygląda podobnie jak np. rozwodowa ?
Co do syna, to pozostawiam mu wybór, będzie chciał to pojedzie, jest bardzo dojrzały jak na swój wiek.
 
Niech pani nie traci nadzieji.Proszę powiedzieć w sądzie o tym, iż ojciec z dzieckiem nie utrzymuje żadnych więzi (że nie pisze ,nie odwiedza itd.) to będzie bardzo dla niego na minus.Kwitki zabrać ze sobą i powiedziec o wszystkich wydatkach , sędzia bedzie miała je do wglądu,( pani słowa nie będą gołosłowne, tylko poparte kwitkami)
 
Czy to, że dziecko chodzi do szkoły językowej, to na plus dla mnie, bo mam wydatki, czy na minus, że mnie na to stać , mimo braku alimentów ?
Wiecznie ciągnę na pożyczkach w pracy, ale dzieciom staram się dać wykształcenie, ale obawiam się, że nikogo to nie obchodzi :(
Strasznie się denerwuję, bo byłego męża nie widziałam na oczy od kilku lat.
A czy te wszystkie kwity sędzia będzie przegadał przed sprawą czy już na sprawie przy mnie ?
I jeszcze jedno, czy mogę poprosić sędziego, by wysokość alimentów ustalono procentowo ? Bo jeśli mój były mąż dostanie lepszą pracę /w tej chwili zatrudnił się za minimalną, mimo wyższego wykształcenia/ to zarobki będą inne.
 
Powinna Pani przynieść do Sądu również zaświadczenie w którym zakład pracy wskaże wysokość i daty udzielanych pożyczek. To bardzo ważne.
Moim zdaniem sędzia przegląda akta na krótko przed terminem rozprawy.
Alimentów nie można ustalić procentowo, ponieważ są one przyznawane według rzeczywistych potrzeb dziecka uprawnionego do alimentacji.
 
[cytat="rozalinda"]Alimentów nie można ustalić procentowo, ponieważ są one przyznawane według rzeczywistych potrzeb dziecka uprawnionego do alimentacji.[/cytat]
Ale tak właśnie miałam przyznane obecne alimenty, jest kwota na każde dziecko, ale dopisek, że nie może to być "mniej nic 20% pensji".

Dziękuję za podpowiedź z tymi pożyczkami, nie pomyślałam o tym.
 
Powrót
Góra