Obowiązek funkcjonariusza publicznego

  • Autor wątku Autor wątku Ewelinka_
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

Ewelinka_

Użytkownik
Dołączył
10.2008
Odpowiedzi
40
Miała miejsce następująca sytuacja: Alarm bombowy, ewakuacja całej okolicy. Czy funkcjonariusze ogradzający teren mają obowiązek udzielenia informacji mieszkańcom terenu zagrożonego wybuchem?

Miała miejsce niemiła sytuacja - kilka godzin plątałam się po mieście dzwoniąc po znajomych, prosząc o znalezienie informacji co się dzieje, czy powinnam martwić się o mieszkanie itd. Funkcjonariusze kpiącym, aroganckim tonem zbywali pytających. Padały stwierdzenia o głupich pytaniach itd. Czy mają prawo ignorowania osób, które martwią się o swój dobytek? Czy można wystosować w takiej sytuacji skargę? Na co powoływać się w przyszłości w takiej sytuacji? (oby nigdy więcej!)

Z góry dziękuję za informację.. bardzo zdenerwowała mnie sama sytuacja, a stosunek policjantów/straży miejskiej do zdenerwowanych osób niestety pozostawiała wiele do życzenia.
 
Nie możesz pisać prawdy .Przecież Policja cieszy sie 80 % poparciem społeczeństwa.Tyle % społeczeństwa bardzo dobrze ocenia pracę Policji wg badań KGP.
Ty jesteś pewnie z tej pozostałej 20 %.
Jak jesteś taka ciekawa to też przeczytaj art.221 KPA.
A to chodzi o tę bombę we Wrocławiu ?he.he,he..

A czemu chodziłaś i plątałaś się po mieście i do tego dzwoniłaś aby znależć informację.
Było trzeba stać w miejscu,zapytać się o imię i nazwisko policjanta,nr.służbowy,itp.
Na kogo teraz złożysz skargę?
 
Ostatnia edycja:
No fakt.. sytCzy jestem w tych 20% ? Nie mam problemów z policją i jako z ich służbą nigdy nie miałam powodów do oceniania. Teraz mam, do tego nie widziałam powodów, aby zachowanie w stosunku było nieuprzejme.

Stać w miejscu.. No niestety, ale stanie w miejscu przez kilka godzin, przy takiej temperaturze nie jest raczej dobrym pomysłem. Szczególnie dla osoby chorej - która wraca do domu osłabiona i marzy o ciepłej herbatce. Wcześniej nie miałam okazji na wyrobienie sobie opinii o policji. Teraz nie wiem, czy bardziej oceniać w/w pana jako policjanta (bo pewnie taka generalizacja mogłaby być dla wielu osób krzywdząca), czy po prostu jako człowieka - nieuprzejmego i złośliwego człowieka. I to, że nie miałam gdzie się podziać przez parę godzin i nie wiedziałam co się dzieje z moim mieniem to pewnie nic. Bo nie chcę myśleć, co np. musiała czuć pani, która biegała nerwowo i próbowała się dowiedzieć, co z jej chorą matką, która nie może sama się przemieszczać.. I obojętność, jaką zaprezentowali ogradzający deptak funkcjonariusze.

Po prostu każda postronna osoba mogła usłyszeć informacje w mediach. Ja będąc odcięta od dostępu do internetu/telewizji/radia uważam, że miałam prawo do informacji, szczególnie, że sytuacja bezpośrednio dotyczyła mnie. To nie była jakaś tajna akcja, o której obywatele mieli się nie dowiedzieć..
 
Ostatnia edycja:
Nie chcę tu dywagować na temat tej konkretnej sytuacji - nie było mnie tam - nie wiem czy zagrożenie było np. dla całego osiedla czy tylko np. 1 bloku...ale.....

policjant będący na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia:
1) mógł sam nie znać szczegółów dotyczących ustaleń w miejscu zdarzenia bo został w trybie alarmowym ściągnięty z innego rejonu -
2)policjant zabezpieczający rejon nie jest rzecznikiem prasowym czy dowódcą akcji i nie ma uprawnień do do wypowiadania się na temat okoliczności zdarzenia....tego ile będzie trwała akcja itp.
3) proszę ponadto wczuć się w rolę policjanta który ma stać i nikogo nie wpuszczać na określony teren ( i wykonuje to zadanie mniej lub bardziej skutecznie...) a co chwila podchodzi do niego jakiś "zainteresowany" i pyta generalnie o to samo tj. co się stało? co się teraz dzieje i kiedy się skończy...? i każdemu z osoba miałby odpowiadać tylko dlatego ,że jakaś pani czy pan "marzy o tym aby wypić ciepłą herbatkę w domu"...
 
Ostatnia edycja:
Wg prasy zasięg wybuchu mógłby zniszczyć zabudowę na terenie 1200 metrów. Ale to prasa, więc wiadomo, należy mieć poprawkę. Ewakuowano całą okolicę, w tym dwa centra handlowe, hotel, kilka instytucji, mieszkańców. Chyba osoby, które ewakuowały kilka tysięcy osób miały jakieś pojęcie, czy się pali, czy kogoś zabili czy co. Wiedzieli też na pewno, że to nie pierwsza taka sytuacja w okolicy i nigdy nie skończyło się tragedią, więc też niepotrzebnie podniecali atmosferę słowami o wielkim zagrożeniu itd, nie mówiąc przy tym o co w ogóle chodzi. Rozumiem, że irytujące jest udzielanie informacji przechodniom, którzy są oburzeni, że muszą iść lekko okrężną drogą, wścibsko wypytując przy tym, a co się stało itd. Oraz tłumy gapiów - jak to ludzie, którzy stoją i czekają, aż coś się stanie. Ale skoro podchodzi osoba, prosi o informację, ponieważ ewakuowano jej blok, podchodzi inna osoba, zmartwiona, ponieważ nie ma możliwości skontaktowania się z chorą krewną - nie wie nawet gdzie jej szukać. To wypadałoby choć udzielić minimalnej informacji, albo skierować do osoby, która takich informacji może udzielić - podać nr na komisariat, do jakiejś osoby, która przeprowadzała ewakuację, czy też wskazać kogoś poinformowanego. W ostateczności powiedzieć kulturalnie, że niestety nic się nie wie a nie kpić sobie z ludzi i krzyczeć, że zadają głupie pytania. Bo zainteresowanie chorą matką to przecież głupota.
 
nie chcę się wypowiadać na temat sposobu udzielenia lub tez nie informacji przez danego policjanta...ale proszę pomyśleć...

skoro mówimy o terenie ok. 1200 m. to na takim terenie może biorąc pod uwagę że to Wrocław mieszkać kilka-kilkanaście tysięcy ludzi... skąd policjant biorący udział w zabezpieczeniu, oddalony od miejsca zdarzenia o te 1200 m. ma wiedzieć ,czy panią Kowalską spod 3-ki to już wyprowadzono z mieszkania czy jeszcze nie i wyprowadzą ją za np. 15 min... uważa pani ,że w kieszeni ma listę wszystkich mieszkańców łącznie z tymi przybywającymi w gości, wynajmującymi bez meldunku itp....?i na bierząco ją aktualizuje o informację kogo już ewakuowano ,a kogo jeszcze nie...?
 
Nie, nie.. wtedy policjanci powiedzieli, że wszyscy zostali już ewakuowani. Chodził o osobę, która sama nie porusza się, więc chyba powinni wiedzieć, gdzie takie osoby wywieziono.. Poza tym, osoby, które były ewakuowane otrzymały informację, o bombie, przewidywanym czasie itd. Więc jakieś informacje posiadali - przynajmniej minimum, że chodzi o bombę..

Ale abstrahując od tego - w takim razie, kto w takich sytuacjach jest upoważniony do udzielania informacji. Bo z tego wnioskuję, że nie wpuszczenie kogoś do jego własnego mieszkania, bez podania przyczyny nie jest żadnym nadużyciem. Więc gdzie w takiej sytuacji się kierować następnym razem, aby dowiedzieć się, co się dzieje?
 
rzecznik właściwej jednostki Policji lub dowódca akcji ze wskazaniem na rzecznika...
 
Powrót
Góra