Ochrona Auchan zmusiała mnie do zakupu rzekomo zniszczonego produktu

  • Autor wątku Autor wątku rafal_11
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

rafal_11

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2015
Odpowiedzi
2
Witam,
dzisiaj miałem nie miłą sytuację w Auchan w Szczecinie
Podczas zakupów chciałem sprawdzić jak świeci latarka, ponieważ nie mogłem doszukać się nikogo z obsługi postanowiłem użyć baterii wystawionych na półce.

Otworzyłem zafoliowane opakowanie z bateriami AAA i włączyłem latarke.
Po sprawdzeniu odłożyłem rozpakowane baterie na miejsce i udałem się do kasy nie kupując ich.

Po wyjściu z kasy ochrona zaprowadziła mnie do pokoju socjalnego i wezwała policję.
Nic nie ukradłem a jedynie rozpakowałem opakowania, więc obyło się bez mandatu jednak powiedzieli że jeżeli nie zapłacę za baterie to dostanę pozew za zniszczenie mienia.

Dla świętego spokoju zapłaciłem 3,28 zł za baterie. Jednak nie mogłem uwierzyć że dla 3 zł ktoś zdecydował się zawracać głowę policji.
Po powrocie do domu przeczytałem że Auchan nie tylko wzywa policję ale również pozywa klientów którzy nie chcą płacić za rozpakowanie żarówki czy pudełka z elektroniką.

Czy faktycznie otwierając produkt w sklepie mam obowiązek go zakupić ?
 
Ostatnia edycja:
Czy masz prawo w sklepie zniszczyć opakowanie towaru bez zgody właściciela (obiektu) a tym samym obniżyć jego wartość handlową?.

Pomyśl logicznie.
 
Nie było to plastikowe opakowanie z tekturą które trwale ją uszkodziło a jedynie folia którą bezinwazyjnie otworzyłem zachowując wartość handlową.

Czy ty zawsze kupujesz w ciemno nie sprawdzając czy działa ?
Po to są np. gniazdka w sklepie aby przetestować jak gra radio lub testery żarówek aby sprawdzić czy świeci żarówka.
 
Trzeba bylo poprosic kogos z obslugi, a nie zarządzać nie swoim towarem. Bułkę też najpierw próbujesz, czy smaczna?
 
rafal_11 napisał:
Po to są np. gniazdka w sklepie aby przetestować jak gra radio lub testery żarówek aby sprawdzić czy świeci żarówka.

Z żarówkami udaję do Punktu Obsługi Klienta aby ktoś mi je sprawdził. Jak chcę sprawdzić dany sprzęt (radio) to wołam kogoś z obsługi.

Jestem chyba zbyt leniwy ale nie będę się męczyć z otwieraniem pudełka, wyjmowaniem/wkładaniem styropianu, szukaniem wolnej listwy zasilającej itp.

Wyobraź sobie, że prowadzisz sklep spożywczy. Podchodzi klientka do półki z majonezami, bierze jeden słoik i go otwiera, zanurza palec, palec trafia do ust a później majonez jest zakręcany i odkładany na półkę.....

Rozumiem, że wszystko gra?
 
Ostatnia edycja:
arturoooo napisał:
Podchodzi klientka do półki z majonezami, bierze jeden słoik i go otwiera, zanurza palec, palec trafia do ust a później majonez jest zakręcany i odkładany na półkę.....
No bez przesady, to przykład na ewidentne uszkodzenie towaru. Może twój przykład tak bardziej by pasował:
Podchodzi klientka do półki z majonezami, bierze jeden słoik i go otwiera, wącha a później majonez jest zakręcany i odkładany na półkę..... Tyle że i tak klientka narusza towar na tyle, że nie nadaje się do sprzedaży, czyli powinna zapłacić.
A propos tego: w sklepach i marketach coraz częściej widzę ostrzeżenia o obciążaniu klienta za naruszony towar. I słusznie.
 
rafal_11 napisał:
Czy ty zawsze kupujesz w ciemno nie sprawdzając czy działa ?
Dobrze, że nie chciałeś kupić podpałki do grilla.
Bezinwazyjnie otwierasz grila, węgiel drzewny, podpalasz. Słabo się rozpala, odkładasz na miejsce :)
 
Kanas napisał:
Dobrze, że nie chciałeś kupić podpałki do grilla.
Bezinwazyjnie otwierasz grila, węgiel drzewny, podpalasz. Słabo się rozpala, odkładasz na miejsce :)

Co tam podpałka, dobrze, że nikt nie wpadł na to, żeby prezerwatywe przetestować, a potem włożyć do pudełka.
 
ajj jezu ;d temat rzeka ;d teraz będzie zabawa na forum :p
 
Powrót
Góra