Agnieszka3M napisał:
brak podstawy czy też niewłaściwa podstawa nie powoduje ze decyzja/postanowienie jest nieważna
Czy mam przez to rozumieć, że organ skarbowy może takie gry prowadzić całkowicie bezkarnie i w majestacie prawa? Jak wspominałam, to nie pierwsze takie zagranie. Poprzednio powołali się na przepisy dot. np. podmiotów zarejestrowanych w KRS (wprost w przepisach) po czym po złożeniu zażalenia, że zastosowano przepisy nie dotyczące strony (osoba fizyczna nie prowadząca dz. gosp.) zrobili analogiczną korektę podstawy prawnej po czym DIAS odrzucił zażalenie bo podstawa wskazana jest inna (po korekcie), a wniosek o przywrócenie terminu złożenia zażalenia w związku ze zmianą podstawy prawnej postanowienia odrzucili, bo to było oczywista omyłka a nie zmiana podstawy i to też DIAS podtrzymał.
Innym przykładem jest przywołanie przez mnie orzeczeń NSA i WSA skwitowane przez NUS stwierdzeniem, że to "pogląd nie do zaakceptowania". Także postanowienie podtrzymane przez DIAS. Wiem, że to niewiarygodne, ale mam to na piśmie.
Agnieszka3M napisał:
Ten artykuł zaczyna się od słów „w toku postępowania” i tutaj jest kolejny szkopuł, bo zdaniem organu on już postępowanie zakończył. Mam na piśmie. Nagle po prawie 2 mies. przysłali taką korektę. Sami z siebie. Prawdopodobnie dlatego, że część tej sprawy jest już w WSA (nieistnienie zobowiązania) o czym wiedzą, a kolejna się tam szykuje. Niestety nie sposób w takich postępowaniach objąć jedną sprawa całości i skierować do WSA. Teraz tylko liczę, ze po wniesieniu drugiej skargi – tym razem na postępowanie organu egzekucyjnego WSA zgodzi się z wnioskiem o połączenie postępowań i łączne rozpatrzenie, bo inaczej to wszystko nie trzyma się kupy. A tak naprawdę do WSA należałoby kierować każde kolejne postanowienie DIAS. Tylko to bez sensu bo to by było kilkanaście spraw. Walec jedzie dalej...
Gro problemu w tej sprawie polega na tym, że organy nadrzędne w ogóle nie prowadzą realnej kontroli. Przykładowo SKO de facto badanie istnienia zobowiązania sprowadziło do skonfrontowania twierdzenia zobowiązanego, że dług nie istnieje i twierdzenia Wójta , że istnieje i dało wiarę temu drugiemu, bez badania żadnych dokumentów, chociażby wskazywanych przez zobowiązanego jak np. księgowane wpłaty które wierzyciel zaksięgował błędnie co już w tej chwili jest oczywiste, na skutek czego powstało saldo na które wystawiono tytuł wykonawczy. Nie zgadza się praktycznie nic, numery decyzji, kwoty i to wszystko nie przeszkadza, walec jedzie dalej... Inny numer decyzji w tytule wykonawczym i inny w postanowieniu o odrzuceniu zarzutów do niego (dwie różne decyzje) to tez oczywista omyłka pisarska bo przecież ważne że dług jest, i mniejsza z jakiego tytułu. Wójt twierdzi że dług jest a organ nie może się mylić. Wniosek dowodowy o wyciągi z ksiąg rachunkowych urzędu dotyczących księgowań związanych ze sprawą oraz planem kont rozpatrzono w trybie dostępu do informacji publicznej i poinformowano gdzie co się znajduje, a zamiast wydruków z ksiąg rachunkowych wydano jakieś tabelki sald złożone w Wodzie czy Excelu które są bezużyteczne co zapewne wie każdy księgowy.
Na każdy kierowany wniosek w pierwszej kolejności przychodzi informacja o wydłużeniu terminu odpowiedzi do 2 mies. Nawet taki o wskazanie przepisu na którym oparł organ swoje twierdzenie.
Czasem odnoszę wrażenie, że to gra na zmęczenie materiału. Że chodzi o to żeby tak zmęczyć człowieka aby miał dość i odpuścił.
Agnieszka3M napisał:
Chwilowo jestem w delegacji i nie mam tych wszystkich pism. Przepraszam. Podam jak wrócę.