Odebrane prawo jazdy za jazde po pijanemu - nie jadac samochodem!

  • Autor wątku Autor wątku sebastian-1979
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

sebastian-1979

Witam serdecznie,
Proszę o pomoc gdyż sama nie wiem jak się za to zabrać. Otóż wczoraj byłam na imieninach kuzyna. Z uwagi na fakt, że bardzo padało, pojechałam tam samochodem, który zaparkowałam, jak inni wzdłóż drogi. Po udanej imprezie chciałam zadzwonić po taksówkę ale zorientowałam się, że torebkę zostawiłam w samochodzie więc udałam sie po nią. Wychodząc z domu, od razu zauważyłam, że cos jest nie tak. Podeszłam do samochodu zauważyłam, że samochód się zsunął do rowu ale, że nic mu się nie stało bo tylko prawe opony się zsunęły to zstawiłam to tak jak jest. Nie myśląc dużo, otwarłam drzwi od kierowcy i pochyliłam sie po torebkę , która była na miejscu pasażera no i... w tym czasie podjechał radiowóz! Oczywiście moje tłumaczenia były zbędne bo wg nich, jechałam tym autem, wjechałam do rowu i się jak to oni powiedzieli "ulatniałam". W każdym bądź razie wzięto mi prawo jazdy bo miałam, 1,2 promila i puszczono mnie do domu. Mało tego, taksówka była już zamówiona nim wyszłam po torebkę. Nie wiem jak odnaleść się w obecnej sytuacji. Proszę o pomoc co mogę teraz zrobić. Co teraz?
 
Ciężko będzie udowodnić po fakcie najlepiej jakbyś miała świadków i zwróciła byś się do prawnika a jakby policjant był kumaty to choćby sprawdził silnik który wg. twojej tezy musiał być zimny teraz już tego się nie udowodni czy był ciepły czy zimny i drugi fakt kluczyki pewnie nie znajdowały się w stacyjce
 
Jak to trudno udowodnic? W ogole dziwne, ze nie wyjasnilas tego od razu. Przeciez masz mnostwo swiadkow.
Tylko jedno mi sie nie zgadza, napisalas najpierw: "chciałam zadzwonić po taksówkę ale zorientowałam się, że torebkę zostawiłam w samochodzie", w potem "taksówka była już zamówiona nim wyszłam po torebkę". Bo jezeli to drugie to jest dodatkowy dowod :)
 
Oczywiście taksówka została zamówiona ale nie z mojego tel bo ja jak wspomniałam, zorientowałam się, że tel mam w aucie w torebce. Mam świadków, że ja chwilę wcześniej byłam na tej imprezie ale czy ktoś poświadczy , że ja nie jechałam to nie wiem bo nikt nie widział abym jechała czy nie.. Policja niestety miała gdzieś co mam do powiedzenia bo mam na nazwisko tak samo jak ich.. wrogowie, którzy wygrali nie jedną sprawę z policją w sądzie i odkąd zaczęła się z tamtymi ludźmi wija ( wiem to z gazet ) to i mnie zaczęli traktować jako zło konieczne a ja nie jestem z nimi w żaden sposób spokrewniona ( przypadek nazwisk ). Silnik był w 100% zimny ale ja wiem, że nawet gdyby oni to sprawdzili to nie miał by znaczenia bo oni wiedzieli jedno: mam na nazwisko tak i tak i trzeba mi zabrać prawko bo w końcu jestem z rodziny tej a tej - i tu są w błędzie!
 
Zapomniałam dodać, że kluczyki miałam w ręce a to co mówiłam nie miało dla nich najmniejszego znaczenia bo gdy tylko spojrzeli na moje prawo jazdy ( nazwisko ) to już było po krzyku, Nie wiem jak to wyjaśnić. Naprawdę nie jechałam tym autem. Policja w tym ( małym ) mieście ma o tyle problem , że co robili ludziom ( co mają moje nazwisko ) sprawę w sądzie to wygrywali a policja kuliłą ogon. Czuję się bezsilna bo ja nie znam tych ludzi a potraktowano mnie jak osobę, która dopiero co nie wiadomo co zrobiła. Jestem osobą niekaraną, nie znam prawa a tym bardziej nie wiem jak się bronić...
 
Powrót
Góra