C
carycalukrecja
Chciałam się dowiedzieć czy ktoś miał do czynienia z podobną sytuacją, i mógłby mi doradzić.
Mój chłopak miał stłuczkę na swoim podwórku. Mianowicie podczas manewru cofania uderzył w zaparkowany (również na tym samym podwórku) samochód. Miał ważne ubezpieczenie OC, ubezpieczyciel zadziałał i wypłacił kwotę poszkodowanej. Po jakimś czasie przyszedł list z firmy, która zajmuje się odkupywaniem szkód - firma ta wezwała go do uregulowania różnicy w kwocie (uważa, że ubezpieczyciel zapłacił za wyrządzoną szkodę mniej niż powinien). Przedstawiciele firmy powołali się również na swojego biegłego. Po poszperaniu w Internecie okazało się, że biegły i osoba wzywająca do zapłaty to jedna i ta sama osoba, która jest reprezentowana przez prawnika, którego "kancelaria" znajduje się w tym samym pomieszczeniu co firma X zajmująca się odkupywaniem odszkodowań (coś na zasadzie biurko w biurko).
Na chwilę obecną wymieniamy się tylko pismami za pośrednictwem sądu, ubezpieczyciel poinformowany o zaistniałej sytuacji poinformował, że taka praktyka takich firm jest mu znana i może być włączony do sprawy. Gdyby jednak do tego nie doszło prosiłabym o jakieś rady, jak można postępować w takich sprawach? I czy dokonanie zapłaty tej różnicy jest faktycznie nieuniknione?
Mój chłopak miał stłuczkę na swoim podwórku. Mianowicie podczas manewru cofania uderzył w zaparkowany (również na tym samym podwórku) samochód. Miał ważne ubezpieczenie OC, ubezpieczyciel zadziałał i wypłacił kwotę poszkodowanej. Po jakimś czasie przyszedł list z firmy, która zajmuje się odkupywaniem szkód - firma ta wezwała go do uregulowania różnicy w kwocie (uważa, że ubezpieczyciel zapłacił za wyrządzoną szkodę mniej niż powinien). Przedstawiciele firmy powołali się również na swojego biegłego. Po poszperaniu w Internecie okazało się, że biegły i osoba wzywająca do zapłaty to jedna i ta sama osoba, która jest reprezentowana przez prawnika, którego "kancelaria" znajduje się w tym samym pomieszczeniu co firma X zajmująca się odkupywaniem odszkodowań (coś na zasadzie biurko w biurko).
Na chwilę obecną wymieniamy się tylko pismami za pośrednictwem sądu, ubezpieczyciel poinformowany o zaistniałej sytuacji poinformował, że taka praktyka takich firm jest mu znana i może być włączony do sprawy. Gdyby jednak do tego nie doszło prosiłabym o jakieś rady, jak można postępować w takich sprawach? I czy dokonanie zapłaty tej różnicy jest faktycznie nieuniknione?