L
Luśka057
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2026
- Odpowiedzi
- 5
Dzień dobry,
Straż Miejska odmówiła odholowania auta zaparkowanego na placu manewrowym przed garażami, który w drastyczny sposób utrudnia wyjazd i wjazd do garażu.
Auto zostało zaparkowane na placu manewrowym przed garażami. Wjazd na plac jest oznaczonym trzema znakami na jednym słupku:
1) B-1 zakaz ruchu w obu kierunkach
2) tablicą informacyjną o treści "nie dotyczy służb miejskich i pojazdów z identyfikatorem WSM Zatrasie"
3) D-52 "strefa ruchu"
( Organizacja ruchu wprowadzona przez WSM)
W aucie nie było identyfikatora ale niezależnie od tego i tak utrudniło swobodny wyjazd z garażu.
Wezwana Straż uznała, że przy ich pomocy bede w stanie wyjechać z garażu aby nie uszkodzić auta swojego i tego który utrudniał wyjazd. ( już raz właśnie przy próbie samodzielnego wyjazdu uszkodziłam swoje auto)
Panowie staneli po jednej i drugiej stronie, pomagali w wyjeździe wiec po ok 10 minutach faktycznie wyjechałam. Sami podkreślili, że to jest trudne jeśli nie ma obok drugiej osoby tylko kierowca ale nie niemożliwe wiec nic więcej nie mogą zrobić.
Zaznaczę dodatkowo, że włączyli koguty aby doświetlić teren- było już ciemno.
Na moją prośbę o odholowanie auta gdyż znacząco utrudnia korzystanie z garażu i mój powrót czyli wjazd będzie również prawie niemożliwy- chyba że przy pomocy osób trzecich- odmówili.
Zaproponowali ponowne wezwanie- pomogą ( na marginesie, wezwałam - a po prawie godzinnym nieskutecznym oczekiwaniu na nich - było po północy- odstawiłam auto przy ulicy i odwołałam zgłoszenie bo nie miałam siły dłużej oczekiwać ich przyjazdu, nie po raz pierwszy zresztą)
Panowie ze Straży uparcie twierdzą, że:
- w przypadku aut z identyfikatorem nie mają w ogóle podstaw do odholowania,
- w przypadku auta bez identyfikatora tez bo ostatecznie dało się wyjechać z garażu (sic!)
- w razie skutecznego (!) odwołania się kierowcy, którego auto było odholowane oni osobiście poniosą koszty odholowania, dlatego tego nie zrobią.
W tym przypadku wystawili jedynie wezwanie dla kierowcy i to po tym jak nalegałam.
Czy zamiast Straży następnym razem powinnam do takiego przypadku wezwać Policję? a jeśli nie to jak prawnie wyegzekwować w takich sytuacjach sprawczości na Straży Miejskiej, jakimi paragrafami z nimi rozmawiać?
Czy mogę żądać usunięcia auta jeśli w znacznym stopniu utrudnia wjazd lub wyjazd?
Sytuacja którą opisałam zdarza się nagminnie - w miesiącu mamy takich przypadków pow. 10.
Czuję już bezsilność i mam wrażenie, że niechęć Straży wynika tylko z tego, że z odholowaniem wiąże się dodatkową robotą papierkową. Ani razu interwencja nie zakończyła się odholowaniam. poglądowo załączam zdj. z ostatniej sytuacji.
pozdrawiam.
Straż Miejska odmówiła odholowania auta zaparkowanego na placu manewrowym przed garażami, który w drastyczny sposób utrudnia wyjazd i wjazd do garażu.
Auto zostało zaparkowane na placu manewrowym przed garażami. Wjazd na plac jest oznaczonym trzema znakami na jednym słupku:
1) B-1 zakaz ruchu w obu kierunkach
2) tablicą informacyjną o treści "nie dotyczy służb miejskich i pojazdów z identyfikatorem WSM Zatrasie"
3) D-52 "strefa ruchu"
( Organizacja ruchu wprowadzona przez WSM)
W aucie nie było identyfikatora ale niezależnie od tego i tak utrudniło swobodny wyjazd z garażu.
Wezwana Straż uznała, że przy ich pomocy bede w stanie wyjechać z garażu aby nie uszkodzić auta swojego i tego który utrudniał wyjazd. ( już raz właśnie przy próbie samodzielnego wyjazdu uszkodziłam swoje auto)
Panowie staneli po jednej i drugiej stronie, pomagali w wyjeździe wiec po ok 10 minutach faktycznie wyjechałam. Sami podkreślili, że to jest trudne jeśli nie ma obok drugiej osoby tylko kierowca ale nie niemożliwe wiec nic więcej nie mogą zrobić.
Zaznaczę dodatkowo, że włączyli koguty aby doświetlić teren- było już ciemno.
Na moją prośbę o odholowanie auta gdyż znacząco utrudnia korzystanie z garażu i mój powrót czyli wjazd będzie również prawie niemożliwy- chyba że przy pomocy osób trzecich- odmówili.
Zaproponowali ponowne wezwanie- pomogą ( na marginesie, wezwałam - a po prawie godzinnym nieskutecznym oczekiwaniu na nich - było po północy- odstawiłam auto przy ulicy i odwołałam zgłoszenie bo nie miałam siły dłużej oczekiwać ich przyjazdu, nie po raz pierwszy zresztą)
Panowie ze Straży uparcie twierdzą, że:
- w przypadku aut z identyfikatorem nie mają w ogóle podstaw do odholowania,
- w przypadku auta bez identyfikatora tez bo ostatecznie dało się wyjechać z garażu (sic!)
- w razie skutecznego (!) odwołania się kierowcy, którego auto było odholowane oni osobiście poniosą koszty odholowania, dlatego tego nie zrobią.
W tym przypadku wystawili jedynie wezwanie dla kierowcy i to po tym jak nalegałam.
Czy zamiast Straży następnym razem powinnam do takiego przypadku wezwać Policję? a jeśli nie to jak prawnie wyegzekwować w takich sytuacjach sprawczości na Straży Miejskiej, jakimi paragrafami z nimi rozmawiać?
Czy mogę żądać usunięcia auta jeśli w znacznym stopniu utrudnia wjazd lub wyjazd?
Sytuacja którą opisałam zdarza się nagminnie - w miesiącu mamy takich przypadków pow. 10.
Czuję już bezsilność i mam wrażenie, że niechęć Straży wynika tylko z tego, że z odholowaniem wiąże się dodatkową robotą papierkową. Ani razu interwencja nie zakończyła się odholowaniam. poglądowo załączam zdj. z ostatniej sytuacji.
pozdrawiam.
Załączniki
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.