M
MartinusEques
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2013
- Odpowiedzi
- 49
Witam,
Mój tekst będzie brzmiał może nieco chaotycznie, ale chciałbym dokładnie opisać swoją sytuację.
Otóż w zeszłym roku złożyłem wniosek do Powiatowego Urzędu Pracy o dofinansowanie dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą (pomoc de minimis). Po około miesiącu wniosek został rozpatrzony pozytywnie, jednak PUP zaznaczył jednocześnie, że nie wie, kiedy środki na zrealizowanie tego celu otrzyma. Mało tego, nie dawał on żadnej gwarancji, że pieniądze te w ogóle będą (sic!). Zaryzykowałem, postanawiając, że cierpliwie na nie poczekam. W praktyce czekałem na nie ponad pół roku, będąc oczywiście w tym czasie osobą bezrobotną, która musiała stawiać się regularnie w dziale aktywizacji zawodowej (najpierw co trzy miesiące, później co dwa, co nawiasem pisząc jest oczywiście kolejnym urzędniczym absurdem, bo wiadomą rzeczą jest, że skoro czekam na dofinansowanie, to nie będę zainteresowany przeglądaniem ofert pracy, ale nieprzyjemny urzędnik z tego działu kazał mi się nimi interesować (sic!). Nikogo oczywiście nie obchodziło to, z czego będę się utrzymywać przez cały ten czas oczekiwania - zatrudnić się "w między czasie" przecież nie mogę. Za granicę na czarno też nie wyjadę, bo muszę się "odhaczać" w urzędzie. Wniosek prosty - jeśli nie masz bogatej rodziny lub zapasu oszczędności, pomoc de minimis nie jest dla Ciebie.
W momencie, w którym otrzymałem wreszcie ten długo wyczekiwany przelew (równe 20.000 zł), miałem dwa miesiące na zakup zadeklarowanych we wniosku rzeczy. Pod tym względem z umowy się wywiązałem - wszystkie dowody zakupu z właściwą datą. Natomiast część produktów zadeklarowanych w harmonogramie zakupów nie została zakupiona - z tego powodu, że miałem pewną swobodę wydatkowania pieniędzy, np. we wcześniejszych deklaracjach podawałem, że chcę kupić samochód za kwotę 6000 zł, w praktyce jednak zapłaciłem za niego 10.000 zł i całość tej kwoty powinna być przez PUP rozliczona, ponieważ w umowie, którą podpisałem z UP, nie były podane żadne szacunkowe kwoty np. z tolerancją +/- 10%, było jedynie zaznaczone, że środki wydane na auto będą rozliczone do 50% kwoty całego dofinansowania (czyli 10.000 zł). Tak więc kupując droższe auto, tym samym nie mogłem już sobie pozwolić na zakup innych przedmiotów, które wcześniej zadeklarowałem. Mam nadzieję, że na tym etapie jest to dla Was jasne? Pani przyjmująca te faktury za zakupy zadzwoniła do mnie nazajutrz po dostarczeniu przeze mnie tych faktur i powiedziała, że UP będzie musiał wystąpić z wnioskiem o zwrot środków za te przedmioty, które nie zostały zakupione - po wyjaśnieniu jej, dlaczego za niektóre pozycje nie ma faktur, uznała argumentację.
I teraz... Nie zostały na dzień dzisiejszy uznane dwie faktury - te za zakup towarów. Mogłem na ten cel przeznaczyć maksymalnie 6000 zł (towar do 30% wartości całej kwoty dofinansowania). Towary zakupiłem na łączną kwotę nie przekraczającą 4500 zł, więc kwotowo się zgadza. Nie zgadza się natomiast sam rodzaj towaru - dla UP oczywiście, bo ja jako przedsiębiorca kupuję taki towar, który de facto będę mógł sprzedać, a nie taki, na którym nie tylko nie będę mógł zarobić, ale nie będę go mógł się nawet pozbyć. Wg UP powinny to być dokładnie takie produkty, które wcześniej zadeklarowałem we wniosku o dofinansowanie, czyli ekologiczne kosmetyki i środki czystości oraz napoje alkoholowe. Ja natomiast kupiłem materiały budowlane. W mojej ocenie było to najbardziej racjonalne posunięcie - otrzymałem na nie bardzo dobre ceny i wiem, że na nich zarobię. Niestety, czekając za środkami z PUP ponad pół roku traci się kontrahentów czy dobre źródła zaopatrzenia - ktoś, kto liznął trochę temat z pozycji handlowca powinien wiedzieć i rozumieć, że takie są prawa rynku. Krótko pisząc - to, czym miałem handlować w złożonym przeze mnie wniosku po prostu się zdezaktualizowało. To przecież nie moja wina, że musiałem czekać za tymi środkami tyle czasu - przy okazji dobre pytanie do UP, po co w ogóle zawraca głowę jakimś de minimis, skoro fizycznie nie ma tych środków i nie wie, czy będzie je miał? Przecież to jest śmieszne i niepoważne... Dyrektor PUP powiedział mi w rozmowie w cztery oczy, że powinienem był uprzedzić UP o tym, że mam zamiar kupić inny towar. Być może tak. Ale stało się, jak się stało i jeśli ideą niesienia pomocy de minimis jest, żeby młodzi przedsiębiorcy mogli "ruszyć z kopyta", to faktury powinny być mi uznane. Jeśli natomiast mają się im zgadzać tylko literki i cyferki na fakturach, to ja nie mam pytań :/
Argumenty, które mam i których chciałbym użyć w kolejnej rozmowie z urzędnikiem:
1. Nie interesuje mnie to, jaki rodzaj towaru zadeklarowałem wcześniej; interesuje mnie to, co jest zawarte w umowie między UP a mną, a w niej jest załącznik nr 1 o nazwie "szczegółowy harmonogram wydatków" i pozycja o nazwie "towar do 30% kwoty dofinansowania". Tyle i tylko tyle - nie ma żadnego wyszczególnienia (a niby jest to harmonogram szczegółowy), jaki dokładnie ma to być towar lub przynajmniej jakiej branży powinien dotyczyć (chyba, że dla nich rozumie się samo przez się, że miał on być związany z tym, co we wniosku, ale tak jak piszę - nie ma nic na ten temat w umowie);
2. Specjalnie zaasekurowałem się taką ewentualnością, że rodzaj towaru może się zmienić, podając w tym celu PKD 47.91.Z, czyli Sprzedaż detaliczna prowadzona przez domy sprzedaży wysyłkowej lub internet. Oznacza to, że ten towar, który zakupiłem ostatecznie, mogę sprzedawać zgodnie z profilem prowadzonej działalności.
3. W umowie jest taki zapis: "15. Dyrektor PUP może uznać za prawidłowo poniesione również wydatki odbiegające od zawartych w szczegółowej specyfikacji, mieszczące się w kwocie przyznanego dofinansowania, jeśli stwierdzi zasadność ich poniesienia, biorąc pod uwagę charakter działalności prowadzonej przez Wnioskodawcę, któremu przyznano dofinansowanie". Można więc wywnioskować, że rozliczenie faktur za inny towar to kwestia dobrej woli dyrektora PUP...
Proszę Was bardzo o opinie, co sądzicie na temat tej zaistniałej sytuacji? Jakie mam szanse na to, żeby te faktury zostały przez UP rozliczone?
Dziękuję i pozdrawiam
Mój tekst będzie brzmiał może nieco chaotycznie, ale chciałbym dokładnie opisać swoją sytuację.
Otóż w zeszłym roku złożyłem wniosek do Powiatowego Urzędu Pracy o dofinansowanie dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą (pomoc de minimis). Po około miesiącu wniosek został rozpatrzony pozytywnie, jednak PUP zaznaczył jednocześnie, że nie wie, kiedy środki na zrealizowanie tego celu otrzyma. Mało tego, nie dawał on żadnej gwarancji, że pieniądze te w ogóle będą (sic!). Zaryzykowałem, postanawiając, że cierpliwie na nie poczekam. W praktyce czekałem na nie ponad pół roku, będąc oczywiście w tym czasie osobą bezrobotną, która musiała stawiać się regularnie w dziale aktywizacji zawodowej (najpierw co trzy miesiące, później co dwa, co nawiasem pisząc jest oczywiście kolejnym urzędniczym absurdem, bo wiadomą rzeczą jest, że skoro czekam na dofinansowanie, to nie będę zainteresowany przeglądaniem ofert pracy, ale nieprzyjemny urzędnik z tego działu kazał mi się nimi interesować (sic!). Nikogo oczywiście nie obchodziło to, z czego będę się utrzymywać przez cały ten czas oczekiwania - zatrudnić się "w między czasie" przecież nie mogę. Za granicę na czarno też nie wyjadę, bo muszę się "odhaczać" w urzędzie. Wniosek prosty - jeśli nie masz bogatej rodziny lub zapasu oszczędności, pomoc de minimis nie jest dla Ciebie.
W momencie, w którym otrzymałem wreszcie ten długo wyczekiwany przelew (równe 20.000 zł), miałem dwa miesiące na zakup zadeklarowanych we wniosku rzeczy. Pod tym względem z umowy się wywiązałem - wszystkie dowody zakupu z właściwą datą. Natomiast część produktów zadeklarowanych w harmonogramie zakupów nie została zakupiona - z tego powodu, że miałem pewną swobodę wydatkowania pieniędzy, np. we wcześniejszych deklaracjach podawałem, że chcę kupić samochód za kwotę 6000 zł, w praktyce jednak zapłaciłem za niego 10.000 zł i całość tej kwoty powinna być przez PUP rozliczona, ponieważ w umowie, którą podpisałem z UP, nie były podane żadne szacunkowe kwoty np. z tolerancją +/- 10%, było jedynie zaznaczone, że środki wydane na auto będą rozliczone do 50% kwoty całego dofinansowania (czyli 10.000 zł). Tak więc kupując droższe auto, tym samym nie mogłem już sobie pozwolić na zakup innych przedmiotów, które wcześniej zadeklarowałem. Mam nadzieję, że na tym etapie jest to dla Was jasne? Pani przyjmująca te faktury za zakupy zadzwoniła do mnie nazajutrz po dostarczeniu przeze mnie tych faktur i powiedziała, że UP będzie musiał wystąpić z wnioskiem o zwrot środków za te przedmioty, które nie zostały zakupione - po wyjaśnieniu jej, dlaczego za niektóre pozycje nie ma faktur, uznała argumentację.
I teraz... Nie zostały na dzień dzisiejszy uznane dwie faktury - te za zakup towarów. Mogłem na ten cel przeznaczyć maksymalnie 6000 zł (towar do 30% wartości całej kwoty dofinansowania). Towary zakupiłem na łączną kwotę nie przekraczającą 4500 zł, więc kwotowo się zgadza. Nie zgadza się natomiast sam rodzaj towaru - dla UP oczywiście, bo ja jako przedsiębiorca kupuję taki towar, który de facto będę mógł sprzedać, a nie taki, na którym nie tylko nie będę mógł zarobić, ale nie będę go mógł się nawet pozbyć. Wg UP powinny to być dokładnie takie produkty, które wcześniej zadeklarowałem we wniosku o dofinansowanie, czyli ekologiczne kosmetyki i środki czystości oraz napoje alkoholowe. Ja natomiast kupiłem materiały budowlane. W mojej ocenie było to najbardziej racjonalne posunięcie - otrzymałem na nie bardzo dobre ceny i wiem, że na nich zarobię. Niestety, czekając za środkami z PUP ponad pół roku traci się kontrahentów czy dobre źródła zaopatrzenia - ktoś, kto liznął trochę temat z pozycji handlowca powinien wiedzieć i rozumieć, że takie są prawa rynku. Krótko pisząc - to, czym miałem handlować w złożonym przeze mnie wniosku po prostu się zdezaktualizowało. To przecież nie moja wina, że musiałem czekać za tymi środkami tyle czasu - przy okazji dobre pytanie do UP, po co w ogóle zawraca głowę jakimś de minimis, skoro fizycznie nie ma tych środków i nie wie, czy będzie je miał? Przecież to jest śmieszne i niepoważne... Dyrektor PUP powiedział mi w rozmowie w cztery oczy, że powinienem był uprzedzić UP o tym, że mam zamiar kupić inny towar. Być może tak. Ale stało się, jak się stało i jeśli ideą niesienia pomocy de minimis jest, żeby młodzi przedsiębiorcy mogli "ruszyć z kopyta", to faktury powinny być mi uznane. Jeśli natomiast mają się im zgadzać tylko literki i cyferki na fakturach, to ja nie mam pytań :/
Argumenty, które mam i których chciałbym użyć w kolejnej rozmowie z urzędnikiem:
1. Nie interesuje mnie to, jaki rodzaj towaru zadeklarowałem wcześniej; interesuje mnie to, co jest zawarte w umowie między UP a mną, a w niej jest załącznik nr 1 o nazwie "szczegółowy harmonogram wydatków" i pozycja o nazwie "towar do 30% kwoty dofinansowania". Tyle i tylko tyle - nie ma żadnego wyszczególnienia (a niby jest to harmonogram szczegółowy), jaki dokładnie ma to być towar lub przynajmniej jakiej branży powinien dotyczyć (chyba, że dla nich rozumie się samo przez się, że miał on być związany z tym, co we wniosku, ale tak jak piszę - nie ma nic na ten temat w umowie);
2. Specjalnie zaasekurowałem się taką ewentualnością, że rodzaj towaru może się zmienić, podając w tym celu PKD 47.91.Z, czyli Sprzedaż detaliczna prowadzona przez domy sprzedaży wysyłkowej lub internet. Oznacza to, że ten towar, który zakupiłem ostatecznie, mogę sprzedawać zgodnie z profilem prowadzonej działalności.
3. W umowie jest taki zapis: "15. Dyrektor PUP może uznać za prawidłowo poniesione również wydatki odbiegające od zawartych w szczegółowej specyfikacji, mieszczące się w kwocie przyznanego dofinansowania, jeśli stwierdzi zasadność ich poniesienia, biorąc pod uwagę charakter działalności prowadzonej przez Wnioskodawcę, któremu przyznano dofinansowanie". Można więc wywnioskować, że rozliczenie faktur za inny towar to kwestia dobrej woli dyrektora PUP...
Proszę Was bardzo o opinie, co sądzicie na temat tej zaistniałej sytuacji? Jakie mam szanse na to, żeby te faktury zostały przez UP rozliczone?
Dziękuję i pozdrawiam