P
Popek555
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 1
Zastanawia mnie taka jedna rzecz... Ciągle słyszy się w telewizji o jakichś przestępstwach internetowych itp. ale nie do końca jest to dla mnie zrozumiałe. Bo np. dajmy taką sytuację: ktoś przez internet dokonuje przestepstwa. Wiadomo że nie ma jakichs tam dodatkowych dowodów poza numerem IP. Np. ktoś włamał sie na jakąś stronę internetową, i jego numer IP został namierzony. On narobił tam szkód itd. po czym sie rozłączył. Wzywają więc właściciela mieszkania czy też komputera celem wyjaśnienia. I teraz tak: jako świadek, człowiek ten może odmówić zeznań gdyż może to narazić jego lub osobę najbliższą na odpowiedzialność karną. Może powiedziec ze z komputera w danym dniu korzystała siostra, trzech braci, ojciec, matka itd. Oni wszyscy jako świadkowie także odmówią zeznań - z tego samego powodu. Zresztą nawet nie muszą zeznawać, bo właściciel komputera nie musi wyjawiać, kto z komputera w ogóle korzystał. Jako podejrzany tym bardziej może odmówić składania zeznań - niech sobie policja sama szuka dowodów, sam nie musi sie obciążać. I co wtedy? Przecież w takiej sytuacji nie ma mozliwości dojścia do sprawcy i sprawa upada z powodu braku wystarczających dowodów. Czy moje załozenie jest słuszne? Czy to co napisałem pokrywa się z rzeczywistością? Skąd w takim razie biorą się te wszystkie sprawy, gdzie kogoś skazano za przestępstwa internetowe, skoro trudno raczej udowodnić sprawstwo jeżeli sprawca sam sie nie przyzna?