Odpowiedzialność opiekunki, a koronawirus (proszę o pomoc!)

  • Autor wątku Autor wątku PollyPocket
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

PollyPocket

Hej,

Chciałabym zasięgnąć Waszych opinii, rad. Będę wdzięczna za przedstawienie Waszego punktu widzenia. Od razu zaznaczam, że nie życzę sobie w tym wątku żadnej ksenofobii i proszę o wzajemny szacunek oraz tolerancję.

Babcia mojego partnera jest 80-cio paroletnią emerytowaną lekarką. Z racji wieku i postępujących schorzeń jest osobą głównie leżącą, która porusza się bardzo rzadko za pomocą chodzika rehabilitacyjnego. Dodam, że babcia jest w pełni władz umysłowych. Z racji zobowiązań zawodowych reszty rodziny za pośrednictwem agencji została zatrudniona opiekunka. Agencja zatrudnia ukraińskie opiekunki na okres 3 miesięcy - babcia się z nimi dogaduje i jest mniej lub bardziej zadowolona z poszczególnych pań. "Problem" pojawił się z ostatnią z opiekunek.

Początkowo pani wykonywała swoje obowiązki dobrze. Dogadywała się z babcią, smacznie gotowała, piekła - generalnie miło spędzały czas. Wigilia była organizowana u babci, uczestniczyli w niej mój chłopak - wnuk oraz jego mama - córka babci. Rodzina wyszła z inicjatywą i zaprosiła również męża opiekunki (jej rodzina przebywa w mieście i nie chciano aby pani była samotna w święta). Od czasu świąt Bożego Narodzenia sytuacja zaczęła się pogarszać.

Okazało się, że mąż opiekunki to alkoholik (oczywiście jest to choroba i nikt tutaj tego nie wypomina). Na wspomnianej Wigilii nikt nie wiedział o jego problemie i na jaką skalę jest on duży. Pan był "czysty" tzn. schludny, zadbany, wygadany... w następnych dniach "pan mąż" przychodził pijany do swojej żony (opiekunki), awanturował się, walił w drzwi i okna, czekał przed domem i zakradał się do ogródka. Potrafił zaczepić i szarpać się ze swoją żoną, podczas gdy wykonywała swoje obowiązki (szła do sklepu/apteki) - podobno byli świadkowie tej sytuacji i jakiś młody chłopak z osiedla pomógł tej pani odczepić się od męża. Do większości awantur i najść była wzywana Policja, która go spisała i groziła odwiezieniem na izbę wytrzeźwień - jakiś czas był spokój i sytuacja powtarzała się ponownie. Aktualnie opiekunka bez naszej wiedzy wychodzi sobie z domu "na 15 minut" i jak dowiedzieliśmy się z relacji babci nie jest to "15 minut" tylko co najmniej 2 godziny (zaznaczę, że nikt nie ma problemu z wyjściem opiekunki, prosimy zawsze grzecznie o poinformowanie o jej wyjściu tak żeby ktoś zdążył dojechać do babci. Opiekunka nie mówi gdzie wychodzi i z kim się spotyka, nie potrafi tego określić i nie chodzi tu o prywatność, ale ona po prostu kręci (jak się później okazało prawdopodobnie przebywa w mieszkaniach robotniczych - mieszkaniu męża? lub siedzi w samochodzie męża pod domem babci gdzie m.in. uprawiają seks); z czasem "pan mąż" zaczął ponownie przychodzić do domu babci, do pokoju gdzie śpi opiekunka i tam też uprawiają seks.

Ten wątek, że babcia jest lekarką jest o tyle istotny, że babcia jest w pełni sprawna na umyśle i jest świadoma zagrożenia epidemiologicznego w obecnej sytuacji. Babcia, jak i pozostała część rodziny nie ma najmniejszego problemu z tym, że opiekunka chce się spotkać z członkami swojej rodziny etc. prosi jedynie o to żeby ją poinformowała o której wróci, gdzie jedzie i z kim się spotyka (babcia się boi, że pani może przynieść wirusa, jej mąż raczej nie dba o higienę i nie stosuje się jakoś super do zaleceń związanych z pandemią), babcia wielokrotnie prosiła aby mąż tej pani nie przychodził do domu (jej prośby miały związek z alkoholowymi incydentami) - babcia się go boi, boi się też rotacji ludzi w swoim domu, dlatego odwiedzają ją regularnie najbliżsi członkowie rodziny.

Sytuacja była wielokrotnie zgłaszana do właścicieli agencji, którzy nic sobie z tego nie robią. Mówiliśmy o uprawianiu seksu, spotykaniu się z dużą ilością osób, incydentami z Policją. No i stało się... babcia jest chora (póki co jest osłabiona, dość mocno przeziębiona), chciałam się dowiedzieć, kto, czy i w jaki sposób odpowiada za narażenie zdrowia babci? Co można zrobić z taką sytuacją, kiedy mają miejsce awantury, jest wzywana Policja itp.? Bardzo proszę o jakieś nakierunkowanie :(
 
Polecam skrócić powyższe opowiadanie. Doszedłem do połowy, żadnych merytorycznych informacji. Zwięźle i konkretnie, prędzej uzyskasz ewentualne odpowiedzi :)
 
Mi się udało dość do końca. A raczej do zdania że się stało. Ale co się stało? Została zarażona covid 19? Bo tak można wnioskować po tytule postu. Jak chcesz udowodnić że to wina opiekunki a nie kogoś z rodziny? Ja się dziwię że umowa z agencją opiekunek jeszcze nie została zakończona.
 
Nie ma możliwości udowodnienia, że babcia zaraziła się od opiekunki, jej męża lub od najbliższej rodziny. To mógł być każdy. Więc trudno obarczyć winą kogokolwiek.

Co można zrobić, żeby nie dochodziło do incydentów wspomnianych powyżej? Znaleźć inną opiekunkę. Ale czy z nią będzie inaczej? Trudno powiedzieć.
 
Powrót
Góra