I
Inka28
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2021
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry,
Bardzo proszę o informację i poradę w poniższej sprawie.
Na początku lutego 2019 roku zmarła moja mama. Mama miała kredyty w bankach oraz inne zobowiązania finansowe i znikomy własny majątek, nie pozostawiła testamentu, dlatego postanowiliśmy odrzucić po niej spadek.
W ustawowym terminie (lipiec 2019) ja oraz mój tata (czyli pierwsi spadkobiercy w linii) oraz moja babcia i dziadek (drudzy spadkobiercy w linii po moim odrzuceniu spadku) zgłosiliśmy się razem do notariusza w celu sporządzenia aktu notarialnego.
Wszystko odbyło się bez problemów i w efekcie wszyscy odrzuciliśmy spadek. Reszta rodziny została poinformowana o tym fakcie telefonicznie, z tego co wiem w ciągu kilku miesięcy po nas większość z rodziny również udała się do notariusza i wszyscy odrzucili spadek.
I tutaj myślałam że sprawa się skończy ponieważ mamy akt notarialny który to poświadcza i dostaliśmy informację od notariusza ze został przekazany do sądu. Dodatkowym dowodem że sprawa poszła dalej jest to, że członkowie rodziny dostawali listy (chyba z sądu) z informacją o tym że będą spadkobiercami i mają 6 miesięcy na reakcję.
Niestety 2 tygodnie temu mój tata otrzymał listowne wezwanie do sądu na świadka sprawy od jednego z banków w których mama miała kredyt. W piśmie stwierdzili że nie dostali informacji o tym że odrzucił spadek w terminie więc w związku z tym został spadkobiercą. Wyliczyli mu wszystkie koszta jakie ponieśli za założenie sprawy, zdobycie kopii aktu zgonu, urodzenia i innych dokumentów i kazali zgłosić się na sprawę.
Tata nie mógł w tym terminie przyjść z powodu wyjazdu więc udał się do sądu złożyć oświadczenia oraz pojechał do banku z aktem notarialnym by wyjaśnić sprawę. Dostał informację że taka sytuacja wystąpiła ponieważ naszym obowiązkiem było poinformować banki o tym że spadek został odrzucony i że trzeba to zrobić.
No i po tym wstępie następuje moje pytanie - czy trzeba naprawdę informować o takim czymś banki? Przecież nie musimy wiedzieć gdzie członek rodziny brak kredyty? Ja faktycznie wiedziałam o dwóch bankach, ale miejsc w których mama była dłużna mogło być więcej. Czy w takim wypadku będziemy ciągle pozywani przez różne instytucje do sądu w tej sprawie? Oraz czy mój tata będzie musiał ponosić koszty wyliczone mu przez ten bank za założenie sprawy?
Pozdrawiam
Bardzo proszę o informację i poradę w poniższej sprawie.
Na początku lutego 2019 roku zmarła moja mama. Mama miała kredyty w bankach oraz inne zobowiązania finansowe i znikomy własny majątek, nie pozostawiła testamentu, dlatego postanowiliśmy odrzucić po niej spadek.
W ustawowym terminie (lipiec 2019) ja oraz mój tata (czyli pierwsi spadkobiercy w linii) oraz moja babcia i dziadek (drudzy spadkobiercy w linii po moim odrzuceniu spadku) zgłosiliśmy się razem do notariusza w celu sporządzenia aktu notarialnego.
Wszystko odbyło się bez problemów i w efekcie wszyscy odrzuciliśmy spadek. Reszta rodziny została poinformowana o tym fakcie telefonicznie, z tego co wiem w ciągu kilku miesięcy po nas większość z rodziny również udała się do notariusza i wszyscy odrzucili spadek.
I tutaj myślałam że sprawa się skończy ponieważ mamy akt notarialny który to poświadcza i dostaliśmy informację od notariusza ze został przekazany do sądu. Dodatkowym dowodem że sprawa poszła dalej jest to, że członkowie rodziny dostawali listy (chyba z sądu) z informacją o tym że będą spadkobiercami i mają 6 miesięcy na reakcję.
Niestety 2 tygodnie temu mój tata otrzymał listowne wezwanie do sądu na świadka sprawy od jednego z banków w których mama miała kredyt. W piśmie stwierdzili że nie dostali informacji o tym że odrzucił spadek w terminie więc w związku z tym został spadkobiercą. Wyliczyli mu wszystkie koszta jakie ponieśli za założenie sprawy, zdobycie kopii aktu zgonu, urodzenia i innych dokumentów i kazali zgłosić się na sprawę.
Tata nie mógł w tym terminie przyjść z powodu wyjazdu więc udał się do sądu złożyć oświadczenia oraz pojechał do banku z aktem notarialnym by wyjaśnić sprawę. Dostał informację że taka sytuacja wystąpiła ponieważ naszym obowiązkiem było poinformować banki o tym że spadek został odrzucony i że trzeba to zrobić.
No i po tym wstępie następuje moje pytanie - czy trzeba naprawdę informować o takim czymś banki? Przecież nie musimy wiedzieć gdzie członek rodziny brak kredyty? Ja faktycznie wiedziałam o dwóch bankach, ale miejsc w których mama była dłużna mogło być więcej. Czy w takim wypadku będziemy ciągle pozywani przez różne instytucje do sądu w tej sprawie? Oraz czy mój tata będzie musiał ponosić koszty wyliczone mu przez ten bank za założenie sprawy?
Pozdrawiam