Odszkodowanie od firmy pozycjonującej za ban google

  • Autor wątku Autor wątku Stefan Stefanowski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Stefan Stefanowski

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
2
Witam
Moja strona została wyindeksowana z zasobów google za naruszenie regulaminu google.
Strona jest stroną komercyjną, typowo sprzedażową.
Nie mogę pracować, mam koszty(biuro,auto,magazyn) nie mam sklepu fizycznego, jest to moje jedyne źródło utrzymania.
Uważam iż 90% moich klientów to ludzie z internetu a jak wiemy internet to google.
Mam podpisaną umowę na pozycjonowanie, płacę faktury, mam potwierdzenia przelewów.
Firma która postawiła mnie w bardzo ciężkiej sytuacji nie uważa że złamała regulamin, nie poczuwa się do odpowiedzialności.
Nie sądzę że google może popełniać błędy.
Świadomie zdecydowałem się na usługi firmy, a nie studenta z gumtree aby być bezpiecznym w takiej sytuacji.
Czy mogę być pewny swoich racji?
Jak wygląda moja sytuacja?
Zaznaczam iż w umowie nie ma nic o banie w google i jest informacja o kodeksie cywilnym dla nieustalonych tematów.
Dziękuję za informacje.
Pozdrawiam
 
Jeśli nie ma tej sytuacji ujętej w umowie, można spróbować zarzucić im brak należytej staranności lub rażące niedbalstwo (przed podjęciem się usługi pozycjonowania firma powinna sprawdzić czy witryna nie narusza regulaminu google oraz poinformować cię , że w takim przypadku jakie zmiany na stronie są konieczne). Napisz też po lekturze tego artykułu Wskazówki dla webmasterów - Narzędzia dla webmasterów - Pomoc jakie techniki niedozwolone zastosowano. Może pomogę ci jakoś szybko z tego wybrnąć.
 
Poszło o ukryty tekst na samym dole strony w każdym momencie jej przeglądania.
Strona została w całości zrobiona przez tą firmę i tylko oni ją pozycjonowali i mieli do niej dostęp. Ja ani inna firma lub osoby nie dokonywały zmian na stronie.
Nie był to tekst biały na białym tylko kolor był delikatnie inny od tła.
Czyli robienie strony nie dla użytkownika tylko ewidentnie pod pozycjonowanie.
 
Dokładnie tak jak mówisz.
Musisz zrobić teraz następujące rzeczy.
1. Wykonać kopię strony (z serwera) by nie można było zatrzeć śladów (najlepiej potwierdzoną notarialnie).
2. Wystąpić z roszczeniem, naprawienia szkody wyrządzonej przez niezachowanie należytej staranności w wykonywaniu usługi (godzili się z możliwością banu - regulamin google jest jasny i publicznie dostępny - a firma ta powinna z racji "profesjonalnego" wykonywania usług wiedzieć o konsekwencjach jego złamania) oraz wypłaty zadośćuczynienia za poniesione straty.
Pod rygorem powództwa cywilnego.
Przepis prawny:
Art. 471. Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

Art. 472. Jeżeli ze szczególnego przepisu ustawy albo z czynności prawnej nie wynika nic innego, dłużnik odpowiedzialny jest za niezachowanie należytej staranności.

Art. 473. § 1. Dłużnik może przez umowę przyjąć odpowiedzialność za niewykonanie lub za nienależyte wykonanie zobowiązania z powodu oznaczonych okoliczności, za które na mocy ustawy odpowiedzialności nie ponosi.
§ 2. Nieważne jest zastrzeżenie, iż dłużnik nie będzie odpowiedzialny za szkodę, którą może wyrządzić wierzycielowi umyślnie.

3. Zażądać przywrócenia funkcjonalności strony zgodnej z regulaminem google i przystosowania do uczciwego pozycjonowania.
4. Zgłosić zgodnie z regulaminem google stronę do ponownej moderacji.

Moim zdaniem jest to ewidentne działanie "a nóż się uda". które naraziło cię na straty materialne i masz prawo żądać zadośćuczynienia za świadomie wyrządzoną szkodę.
 
Dombel napisał:
1. Wykonać kopię strony (z serwera) by nie można było zatrzeć śladów (najlepiej potwierdzoną notarialnie).
O wiele tańsze i równie skuteczne będzie podpisanie źródeł strony kwalifikowanym certyfikatem podpisu elektronicznego z załączeniem kwalifikowanego znacznika czasu. Z tego co mi się zdaje najprawdopodobniej masz już firmowy certyfikat kwalifikowany chociażby na potrzeby kontaktów z Urzędem.
 
Sebo napisał:
O wiele tańsze i równie skuteczne będzie podpisanie źródeł strony kwalifikowanym certyfikatem podpisu elektronicznego z załączeniem kwalifikowanego znacznika czasu. Z tego co mi się zdaje najprawdopodobniej masz już firmowy certyfikat kwalifikowany chociażby na potrzeby kontaktów z Urzędem.

Nie musi go mieć. Wystarczy, że takowy posiada firma zajmująca się księgowością. Mimo to podsunąłeś faktycznie dobre rozwiązanie o którym całkowicie zapomniałem :) (Tak na prawdę wystarczy dowolny podpis kwalifikowany ze znacznikiem czasu)
 
Dombel napisał:
Tak na prawdę wystarczy dowolny podpis kwalifikowany ze znacznikiem czasu.
Doprecyzowując: Ważne jest by znacznik czasu był kwalifikowany. Niestety jednak w Polsce są aktualnie dwie instytucje oferujące wystawianie kwalifikowanych znaczników czasu i każda z nich robi to jedynie dla posiadaczy wystawionych przez siebie certyfikatów kwalifikowanego podpisu elektronicznego.
Z tego co się orientuję to niestety znacznik niepochodzący z Polski nie jest wystarczający.
 
Powrót
Góra