Odszkodowanie za kradzież - bardzo prosze o pomoc

  • Autor wątku Autor wątku luk4me
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

luk4me

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2006
Odpowiedzi
3
Witam,

Nazywam się Łukasz i znalazłem się w przykrej sytuacji. Otóż w przeciągu pół roku ukradziono mi dwa wartościowe rowery z terenów uczelnii wyższych.

Pierwsza kradzież miała miejsce z "zamkniętego" terenu Politechniki Warszawskiej. ROwer zaparakowany byl pod wydziałem na przystosowanym do tego stojaku, zamknięty patentowanym zamkiem. Stojak objęty był monitoringiem.

Druga kradzież miała miejsce 2 dni temu, z terenu Uniwerstytetu Warszawskiego ( gdzie również studiuję) również kolejny rower, został przypięty do stojaka objętego monitoringiem.

Obie kradzieże zostały zgłoszone na Policje. w Przypadku pierwszej niestety sprawa została umorzona a odczyt z kamery przemysłowej nie pokazał dokładnie twarzy sprawcy.
W przypadku drugiej niestety materiał nawet nie był rejestrowany - a jedynie "leciał na bieżąco"

Tak jak wspominiałem byly to tereny zamknięte - dozorowane przez straż akademicką.

W chwili obecnej, Pani Policjantka, przyjmujaca zgłoszenie o drugiej kradzieży doradziła mi ubieganie się o zadośuczycienie od "uczelni" strat jakie poniosłem w wyniku kradzieży.

Po dokładny przejrzeniu dokumentacji ad administracji etc. nie znalazłem niczego w tej kwestii regulującego tego typu sprawy.

Pragnę zwrócić się z zapytaniem do Szanowny Forumowiczów:

1. Czy sensowne jest wnoszenie rozczeń wobec uczelni - przewiduje iż sprawa znalazła by finał w sądzie? ( przepisy)

2. Jaki jest czas na ich skladanie - tzn pisząc do UW mam zamiar wysłać podobne pismo na
PW, gdzie kradzież miała miejsce 6 m temu.?

Będę niezmiernie wdzięczny za pomoc w tym zakresie, rowery są moją pasją i sam na nie cięzko pracowałem, wartość jednego ~3300 PLN, niestety moja sytucja materialna nie pozwala mi na skorzystanie z porady prawnika w kancelarii, dlatego jeszcze raz z góry dziękuję wszystkim za pomoc.

Łukasz.
 
Raczej czarno to widzę. Moim zdaniem nie można przyjąć, by samo wystawienie stojaka na terenie należącym do uczelni oznaczało dorozumianą ofertę zawarcia umowy przechowania roweru.
 
Dziękuję za odpowiedź, ale czy np przez analogię nie jest z tym podobnie jak np z oddamiem kurtki do szatni?
dodam iż teren jest strzeżony przez straż akademicką ( zamknięty)..

będę wdzięczny za dalsze głosy.
 
No właśnie nie bardzo widzę tu analogię. Szatnia znajduje się w lokalu usługodawcy, co umożliwia mu stałą pieczę nad rzeczami złożonymi przez konsumenta. Po drugie, zwyczajnym jest, że skorzystanie z usługi np. restauracji czy fryzjera, zawsze wymaga zdjęcia odzieży wierzchniej. Dlatego w takich przypadkach można przyjmować i tak robi Sąd Najwyższy, że pomiędzy stronami nawiązuje się dorozumiana umowa przechowania. Co innego w sytuacji stojaka na rowery znajdującego się na otwartym terenie, czy też wymalowanego miejsca parkingowego. Tutaj brak możliwości przyjęcia podobnych założeń. Nie znam kompetencji straży akademickiej, ale wydaje mi się, że jest to raczej formacja o charakterze porządkowym aniżeli wartowniczym.
 
tak, tylko że teren był zamknięty ( dziedziniec) a uczelnie same w sobie mają status eksterytorialnego terytorium....
 
Powrót
Góra