L
LopezLove
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2011
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Około miesiąc temu jechałam z koleżanką tramwajem. Miałysmy obydwie bilety, ja miałam w portfelu. Wsiadłyśmy do ostatniego wagonu. W momencie gdy wsiadałam, za mną wsiadła pani kontroler. Myślę, że to widziała. Moja koleżanka z uwagi na to, że miała złamaną rękę usiadła na miejscu i dała mi swój bilet do skasowania. Ja, gdy weszłam już do wagonu z biletem w ręku, odrazu kierowałam się do kasownika, który był zaraz przy wejściu. W momencie gdy chciałam kasować bilet kontorel zasłonił mi kasownik. Nie miałam możliwości skasowania biletu mimo tego, że dopiero co weszłam do tramwaju! Nawet przez myśl mi nie przeszło, że chcę mnie spisać, więc gdy poprosiła o legitymacje, ja myśląc że chcę sprawdzić że jestem uczennicą (mam 18 lat) podałam jej tą legitymację. Poprosiła też od koleżanki więc też jej podała. Następnie ku naszemu ogromnemu zdziwieniu (jak i wszystkich pasażerów w tramwaju) przeszła ona na bok i zaczęła nas spisywać! Dodam jeszcze, że obie nie podpisałyśmy wezwania do zapłacenia kary.
Po tym wszystkim napisałyśmy w ciągu kolejnych dni odwołanie. We wtorek dostałam odpowiedź. Niestety negatywną. Napisali mi w odpowiedzi, że muszę uiszczyć karę gdyż, w trakcie kontroli biletów WSTAŁAM z miejsca siedzenia i podeszłam do kasownika dopiero chcąc kasować bilet. Jest to nieprawda, bo przecież nie mogłam wstać z siedzenia skoro nawet nie siadałam, dopiero co weszłam. Uważam tą całą sytuację za absurdalną! Co myślicie o calej tej sprawie, czy mam wogóle sznase wygrać tą sprawę i czy warto pisać kolejne odwołanie? Dodam jeszcze, że mamy świadka, który wszystko może potwierdzić.
Około miesiąc temu jechałam z koleżanką tramwajem. Miałysmy obydwie bilety, ja miałam w portfelu. Wsiadłyśmy do ostatniego wagonu. W momencie gdy wsiadałam, za mną wsiadła pani kontroler. Myślę, że to widziała. Moja koleżanka z uwagi na to, że miała złamaną rękę usiadła na miejscu i dała mi swój bilet do skasowania. Ja, gdy weszłam już do wagonu z biletem w ręku, odrazu kierowałam się do kasownika, który był zaraz przy wejściu. W momencie gdy chciałam kasować bilet kontorel zasłonił mi kasownik. Nie miałam możliwości skasowania biletu mimo tego, że dopiero co weszłam do tramwaju! Nawet przez myśl mi nie przeszło, że chcę mnie spisać, więc gdy poprosiła o legitymacje, ja myśląc że chcę sprawdzić że jestem uczennicą (mam 18 lat) podałam jej tą legitymację. Poprosiła też od koleżanki więc też jej podała. Następnie ku naszemu ogromnemu zdziwieniu (jak i wszystkich pasażerów w tramwaju) przeszła ona na bok i zaczęła nas spisywać! Dodam jeszcze, że obie nie podpisałyśmy wezwania do zapłacenia kary.
Po tym wszystkim napisałyśmy w ciągu kolejnych dni odwołanie. We wtorek dostałam odpowiedź. Niestety negatywną. Napisali mi w odpowiedzi, że muszę uiszczyć karę gdyż, w trakcie kontroli biletów WSTAŁAM z miejsca siedzenia i podeszłam do kasownika dopiero chcąc kasować bilet. Jest to nieprawda, bo przecież nie mogłam wstać z siedzenia skoro nawet nie siadałam, dopiero co weszłam. Uważam tą całą sytuację za absurdalną! Co myślicie o calej tej sprawie, czy mam wogóle sznase wygrać tą sprawę i czy warto pisać kolejne odwołanie? Dodam jeszcze, że mamy świadka, który wszystko może potwierdzić.
Ostatnia edycja: