M
matthew_87
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2020
- Odpowiedzi
- 2
Zgłosiłem do Warty szkodę z AC (zachaczyłem prawym, tylnym rogiem samochodu o bramę - uszkodzony plastikowy zderzak, prawe tylne nadkole, prawa tylna lampa) wybierając opcję rozliczenia gotówkowego przez warsztat (ASO który współpracuje z Wartą). Warsztat wycenił naprawę na ok. 5.5 tysiąca złotych, Warta się zgodziła i przelała pieniądze warsztatowi.
Po rozebraniu zderzaka w warsztacie okazało się że szkoda jest trochę większa niż pierwotnie warsztat zakładał. Warsztat zgłosił to do Warty, która oceniła że jest to szkoda całkowita. Tutaj robi się wszystko trochę zagmatwane. Nie wiem czemu Warta oceniła to jako szkodę całkowitą. O tym fakcie dowiedziałem się od warsztatu, gdy poprosiłem o wycenę to musiałem poczekać na nią kilka godzin. Warsztat wycenił naprawę na 6.5 tysiąca. Co by oznaczało że mój samochód musiałby być warty (70% dla szkody całkowitej) około 9.5 tysiąca. Za takie pieniądze mogę w internecie znaleźć co najwyżej samochody po poważniejszych stłuczkach którym brakuje zderzaka/części nadkola. Mój jest w zdecydowanie lepszym stanie, więc powinien kosztować więcej niż 9.5 tysiąca a tym samym naprawa nie powinna kosztować więcej niż 70% wartości auta. Dlaczego Warta robi tutaj takie problemy zamiast "dopłacić"? Ze szkody całkowitej dostanę co najwyżej jakieś grosze i Warta mi zaproponuje sprzedaż samochodu.
I tutaj są moje trzy pytania:
- czy mogę odwołać się od decyzji Warty o szkodzie całkowitej i oddać samochód do naprawy w tym samym ASO?
- Czy jeżeli jest to niemożliwe mogę zarządać od Warty aby przelała warsztatowi pierwotne 5.5 tysiąca a sam bym dopłacił resztę (bardziej ekonomiczne rozwiązanie niż szkoda całkowita).
- Czy (droga ostateczna) odwołać się od decyzji Warty o szkodzie całkowitej i oddać samochód do naprawy w innym (nie ASO) warsztacie?
Po rozebraniu zderzaka w warsztacie okazało się że szkoda jest trochę większa niż pierwotnie warsztat zakładał. Warsztat zgłosił to do Warty, która oceniła że jest to szkoda całkowita. Tutaj robi się wszystko trochę zagmatwane. Nie wiem czemu Warta oceniła to jako szkodę całkowitą. O tym fakcie dowiedziałem się od warsztatu, gdy poprosiłem o wycenę to musiałem poczekać na nią kilka godzin. Warsztat wycenił naprawę na 6.5 tysiąca. Co by oznaczało że mój samochód musiałby być warty (70% dla szkody całkowitej) około 9.5 tysiąca. Za takie pieniądze mogę w internecie znaleźć co najwyżej samochody po poważniejszych stłuczkach którym brakuje zderzaka/części nadkola. Mój jest w zdecydowanie lepszym stanie, więc powinien kosztować więcej niż 9.5 tysiąca a tym samym naprawa nie powinna kosztować więcej niż 70% wartości auta. Dlaczego Warta robi tutaj takie problemy zamiast "dopłacić"? Ze szkody całkowitej dostanę co najwyżej jakieś grosze i Warta mi zaproponuje sprzedaż samochodu.
I tutaj są moje trzy pytania:
- czy mogę odwołać się od decyzji Warty o szkodzie całkowitej i oddać samochód do naprawy w tym samym ASO?
- Czy jeżeli jest to niemożliwe mogę zarządać od Warty aby przelała warsztatowi pierwotne 5.5 tysiąca a sam bym dopłacił resztę (bardziej ekonomiczne rozwiązanie niż szkoda całkowita).
- Czy (droga ostateczna) odwołać się od decyzji Warty o szkodzie całkowitej i oddać samochód do naprawy w innym (nie ASO) warsztacie?