Odwołanie oświadczenia kolizji

  • Autor wątku Autor wątku Danielxx
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Danielxx

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2021
Odpowiedzi
9
Cześć.
Miałem dzisiaj sytuacje na magazynie, dość nieprzyjemna.
Ustawiłem się pod wjazd na magazyn czekając aż wyjdzie bus. Bus wyjechał. Wiec wsiadłem w samochód, wrzuciłem awaryjne i zacząłem manewr cofania powoli wychylając się, byłem już w ruchu gdzieś w połowie drogi. Około 100m dalej wyjechał samochód z miejsca parkingowego ruszając z impetem, świadkowie twierdzą, ze jechał dość szybko. No wiec ja cofając sobie z niewielka prędkością w połowie drogo widzę jak ten gościu jedzie dość szybko i mój tył busa uderza w jego samochód, praktycznie wjeżdżając we mnie . Generalnie ten mężczyzna wyjeżdzajac z miejsca parkingowego nie jechał prawa strona drogi magazynowej ( wyznaczoną żółtymi pasami) tylko lewa strona, z której ja cofałem. Wiec do zderzenia doszło na środku drogi. On musiał mnie widzieć dużo wcześniej, nie było innej możliwości. Ja się prawie toczyłem a on jechał z dość duża prędkością. Pod wpływem emocji podpisałem oświadczenie ale całkowicie się z nim nie zgadzam, świadkowie również mi odradzali. Teraz z chłodna głowa planuje się odwołać ponieważ nie czuje się osobą winna. Jaki jest wasz stosunek do tej sytuacji?
 
Podczas manewru cofania, musisz zachować szczególną ostrożność. Z drugiej strony osoba włączająca się do ruchu musi upewnić się, że manewr wykona bezpiecznie i ustąpi pierwszeństwa wszystkim pojazdom znajdującym się na drodze.
Jak dla mnie, to pojazd włączający się do ruchu jest winny.
 
Jasne, zachowałem ostrożność na tyle ile mogłem, ale samochód wyjeżdżający z miejsca parkingowe będący już na drodze musiał widzieć, ze ja wykonuje manewr cofania. Światła awaryjne, toczyłem się, jest to duży bus wiec nie było jak niezauważyć. Dla mnie dwa logiczne wytłumaczenia miał w tym jakieś intencje, chciał tej kolizji lub myślał, ze zdąży i złe oszacował sytuacje.
 
Powinienes narysować jak wygląda sytuacja. Skąd drugi kierowca wyjeżdżał, jak był daleko, co to za droga. W zdecydowabej większości przypadków, to ten cofający jest winny.
 
https://ibb.co/qDGGvGH

A- bus(ja)
B- uczestnik kolizji
P- miejsce parkingowe

Wiec tak upewniłem się czy mogę wykonywać manewr cofania było czysto. Zaczynam wykonywać manewr ledwo co się toczę żeby uzyskać jeszcze lepsza widoczność obok były barierki jakieś samochód ale to ma mniejsze znaczenie ponieważ siedzę trochę wyżej i miałem dobra widoczność na drogę, na której nie było żadnych przeszkód. Wykonuje manewr po czym B wyjeżdża z parnkingu z dość duża prędkością myśląc ze zdąży, tak mi się wydaje. Przód samochodu przejechał, a tył przetarł. Ja byłem już w połowie drogi.Ciekawe jest to, ze wyjeżdżając nie trzymał się prawej strony tylko jechał choćby środkiem wskazując bardziej na lewa strona. Domyślam się ze gdyby jechał skrajna prawa strona to nic by się nie wydarzyło, a miał taka możliwość bo to teren magazynu gdzie jest dość szeroko. Oczywiście mam świadka, który potwierdza to co się wydarzyło. Po rozmowie i wymienieniu się spostrzeżeń cała sytuacja jest dla nas dziwna. Kierowca mógł spokojnie uniknąć tego zdarzenia. Coraz bardziej nasuwa mi się myśl, ze mógł zrobić to z premedytacja. No i oczywiście jak to na trenie magazynu pełen chaos, dużo się dzieje. Dla mnie norma, dla niego chyba nie.
 
Ostatnia edycja:
Z rysunku wynika inaczej niż sobie wyobrażałem z opisu.
Włączenie się do ruchu (wyjazd z miejsca parkingowego) a miejsce kolizji to dwa różne miejsca i sytuacje.
Drugi uczestnik był już w ruchu jak doszło do kolizji.
Wcześniej z opisu myślałem, że wyjechał z miejsca parkingowego prosto pod twój pojazd.
Z rysunku wynika, że wyjechał z miejsca, jechał drogą poprzeczną do twojego toru jazdy iw miejscu przecięcia się kierunków jazdy doszło do kolizji.
Wobec czego w mojej opinii - ty jako wykonujący manewr cofania jesteś winny kolizji.
Awaryjne, szybko jechał itp "pierdoły" nie mają znaczenia więc nawet o nich nie pisz. W ogóle co to jest za jazda na awaryjnych? Kierunkowskazy służą do sygnalizowania np. zmiany kierunku jazdy. Gdybyś skręcał w lewo - tak skąd nadjechał drugi uczestnik - JAK chciałbyś to zasygnalizować innym?
Ustawa PoRD wprost w takiej sytuacji stanowi, że powinieneś sobie przybrać osobę trzecią.
Ciesz się, że hipotetycznie zamiast samochodu nie przejechałeś dziecka albo jakieś babci o lasce. Nie widzisz-nie jedziesz.
Dla mnie 100% twojej winy.
 

Nie mogłem go widzieć jeżeli tam go nie było. Nie rozumiesz jednej rzeczy, ze ja tocząc się byłem w połowie drogi gdzie on ten sam odcinek pokonał dwa razy szybciej, widząc mnie. Nie było innej możliwości.. Nawet gdybym jechał przodem sytuacja skończyłaby się tam samo. Miej różne spostrzeżenia odnośnie kierunkowskazów dla mnie jest to dodatkowa forma „ostrzegania”. Przybieranie osoby trzeciej to dla mnie totalna abstrakcja. Jeżeli ja faktycznie nie zachowałbym tak szeroko pojętej ostrożności to uderzyłbym w jego przód samochodu wyjeżdżając z impetem prosto pod koła. Posługiwanie się przepisami czy paragrafami nie zważając na sytuacje i panuje warunki są według mnie nie na miejscu. Dodatkowo podtrzymujesz mnie w myśli, ze faktycznie kierujący mógł mieć w tym jakieś intencje, bo przecież jak cofa to wal śmiało.
 
Jak dla mnie wina twoja ewidentna. Gdyby jeszcze to on wjechał w ciebie, to jeszcze można by coś mówić, jednak skoro "przód przrjechal a ty uderzyłeś go w tył" to znaczy, że to Ty wjechałeś w niego cofajac- nie ma innego wyjścia. Sytuacja wygląda tak, że Ty cofając nie zachowałeś szczególnej ostrożności i wjechałeś w pojazd poruszający się główną drogą.
 
Danielxx napisał:
Nie mogłem go widzieć jeżeli tam go nie było. Nie rozumiesz jednej rzeczy, ze ja tocząc się byłem w połowie drogi gdzie on ten sam odcinek pokonał dwa razy szybciej, widząc mnie. Nie było innej możliwości.. Nawet gdybym jechał przodem sytuacja skończyłaby się tam samo. Miej różne spostrzeżenia odnośnie kierunkowskazów dla mnie jest to dodatkowa forma „ostrzegania”. Przybieranie osoby trzeciej to dla mnie totalna abstrakcja. Jeżeli ja faktycznie nie zachowałbym tak szeroko pojętej ostrożności to uderzyłbym w jego przód samochodu wyjeżdżając z impetem prosto pod koła. Posługiwanie się przepisami czy paragrafami nie zważając na sytuacje i panuje warunki są według mnie nie na miejscu. Dodatkowo podtrzymujesz mnie w myśli, ze faktycznie kierujący mógł mieć w tym jakieś intencje, bo przecież jak cofa to wal śmiało.

Przepraszam za dosadność - ale całkowicie nie rozumiesz jakie ciążą na tobie obowiązki jako na cofającym. W ogóle nie masz pojęcia.
"Nie mogłem go widzieć" to już w ogóle stawia cię w złym świetle. JAK NIE WIDZISZ to nie jedziesz. Jeszcze raz powtórzę - jakby tam zamiast samochodu był pieszy to masz kryminał (a minimum zawiasy).
Zgroza twoja argumentacja.
Podsumowując: pytasz kto winny - odpowiadamy ci - nie przyjmujesz tego, bo nie po twojej myśli.
 
Zbyt bardzo jest to zaszufladkowane. Nie widzisz, nie jedziesz. W 100% się zgadzam ale ta sytuacja była całkiem inna. Ciężko mi przedstawić Wam wszystkie odczucia i dokładny opis. Wiem, ze z grubsza przedstawiona sytuacja przedstawia się jasno, on jedzie Ty walisz. Jasne gdyby to tak było to spoko, ale nie tylko ja nie widziałem spójności w tej sytuacji. Po prostu coś mi tu nie pasuje i nie trzyma się kupy. Osoby postronne widzące tą sytuacje potwierdzają moja wersje. Dodaje są to osoby postronne, nieznajome. Dlatego mimo wszystko będę próbował udowodnić swoją racje. Wiadomo tak jak mówicie jak cofasz to jesteś z góry na przegranej pozycji. Jednak mam całkowicie inne odczucia. Jeszcze odpowiadając na twój całkowicie nie w temacie zarzut pieszego czy babci, totalna bzdura. Pieszy widzący cofający pojazd czy tez pędzący z przeciwka, nie wchodzi pod niego. Walka pieszego z samochodem jest nie równa, pieszy zawsze skończy gorzej. Dlatego tutaj nie mają sensu przepisy czy inne przywileje. Po prostu odchodzisz od samochodu żeby nie zrobił z Ciebie placka. Z tą prędkością, która ja cofałem to pieszy mógłby zrobić nawet fikołka, tyle miał czasu. Dziwne dlaczego kierowca nie miał czasu zareagować? Co jakby zamiast samochodu podstawić pieszego? Tez by tak chetnie wszedł pod cofający pojazd? Być może mój tok rozumowania jest błędny, ale widząc cofający pojazd i wjeżdżając prosto pod niego. Sytuacja pokroju ktoś wykonuje manewr cofania, widzicie go od 50m zamiast się zatrzymać i poczekać wjeżdżacie mu pod koła z przekonaniem a może zdążę.
 
Jaka inna, wyjeżdżałeś tyłem ty. Wiadomo, drugi kierowca nieodpowiedzialny. Powinien się zatrzymać tak jak ty powinieneś się upewnić że droga czysta. Jeżeli nie możesz prosisz kogoś z boku.
 
Danielxx napisał:
Dlatego mimo wszystko będę próbował udowodnić swoją racje. .

Daniel - ale wina jest 100% twoja. Życzę ci w takim razie, że jak ty będziesz kiedyś poszkodowany - by sprawca tez kombinował i by naprawa twojego samochodu przeciągała się miesiącami.
Chcesz tylko komuś zrobić pod górkę - bo efektu żadnego nie osiągniesz.
Argumenty o odczuciach osób postronnych itp. - są nic nie warte.
Po to nie za odczucia jesteś winny - a za zapisy ustawy PoRD.
A jak się zachowują piesi za cofającym DUŻYM pojazdem - odsyłam do bardziej tematycznej strony typu sadistic .pl itp.

Tutaj na szybko kilka artykułów - byś trochę się zastanowił, bo jeżeli jeździsz "zawodowo" twoje ryzyko zarzutu z art. 177 jest dużo wyższe:
https://www.google.pl/search?q=cofał+śmieciarka+potrącił

Pozdrawiam i więcej ostrożności na drodze życzę.
 
J.w. twoja wina jest ewidentna i niepodważalna. Gosc jechał główną drogą, a ty cofając w niego wjechałeś. Nie ma absolutnie tutaj ani kawałka na inną ibterpretacje. Uderzyłeś go z tyłu w bok, oznacza to, że zdarzył juz przejechać praktycznie cały w momencie kiedy w niego wjechałeś.
 
Wina ewidentnie twoja. Nie widzisz to załatwiasz drugą osobę do pomocy. Jak takiej osoby nie ma to robisz to na zasadzie uda się albo nie uda. Przecież tam ci może się pojawić pieszy. Który mało kiedy się rozgląda i jak widzi takie auto to je przypuszcza. Często gada przez komórkę i patrzy w inną stronę. Bo on nie ma takiego obowiązku żeby się rozglądać za cofającymi się autami. Natomiast ty masz je wyraźnie napisane w kodeksie drogowym.
Ale coś czuję że nawet jak z dziesięć osób napisze że wina jest twoja to i tak nie będziesz przekonany.
 
Jeszcze ostatnio słowo ode mnie.
Zamiast się cieszyć, że poszkodowany zrezygnował z wezwania policji - co wiązało by się dla ciebie mandatem karnym (500zł) oraz punktami karnymi (6 pkt.) - to ty mu jeszcze chcesz życie utrudniać.
I jeszcze pamiętaj - jeżeli wycofasz oświadczenie - sprawa nadal może trafić na komisariat.
By się na końcu nie okazało, że jednak stracisz 500zł i 6 punktów na własne życzenie.
Jak na razie nikt z komentujących nie daje ci szansy powodzenia - a ty dalej swoje.
Więc - szerokiej drogi - bo dyskusja straciła sens.
 
Dlatego nigdy oświadczenia
 
pishka napisał:
J.w. twoja wina jest ewidentna i niepodważalna. Gosc jechał główną drogą, a ty cofając w niego wjechałeś. Nie ma absolutnie tutaj ani kawałka na inną ibterpretacje. Uderzyłeś go z tyłu w bok, oznacza to, że zdarzył juz przejechać praktycznie cały w momencie kiedy w niego wjechałeś.

Nie ma czegoś takiego ja główna droga.. To strefa przemysłowa. Zarówno on jak i ja bylismy na „głównej”
 
Pan_robotnik napisał:
Jeszcze ostatnio słowo ode mnie.
Zamiast się cieszyć, że poszkodowany zrezygnował z wezwania policji - co wiązało by się dla ciebie mandatem karnym (500zł) oraz punktami karnymi (6 pkt.) - to ty mu jeszcze chcesz życie utrudniać.
I jeszcze pamiętaj - jeżeli wycofasz oświadczenie - sprawa nadal może trafić na komisariat.
By się na końcu nie okazało, że jednak stracisz 500zł i 6 punktów na własne życzenie.
Jak na razie nikt z komentujących nie daje ci szansy powodzenia - a ty dalej swoje.
Więc - szerokiej drogi - bo dyskusja straciła sens.

Nie potrzebuje żebyś mnie umoralniał. Ani razu nie powiedziałem, ze żaden z Was nie ma racji. Proszę Cię nie wylewaj mi tutaj swoich żali, bo to nie jest mi do niczego potrzebne. Poszkodowany nie chciał wzywać policji. Ciekawa teoria z utrudnieniem życia, mam do tego prawo i z tego skorzystam. Pozwól, ze orzekać winę będą organy odpowiednie za to, a nie Ty. Temat na forum jest aby poznać opinie innych ludzi, która jest dość ważna, ale nie ważniejsza niż świadkowie i odczucia wszystkich dookoła. Być może wybrałeś sobie taka formę spędzania wolnego czasu, nie wnikam. Ale skupiasz się tylko na domysłach i tym się kierujesz. A całkiem nie w temacie to pozwoliłem sobie przejrzeć Twój profil i jesteś dość zaczepny. Dziękuje za opinie, ale domysły, zarzuty, hipotetyczne sytuacje zostaw dla siebie. Serdecznie Cię pozdrawiam i rozmowę uważam za zamknięta :)
 
Pejotwroc napisał:
Wina ewidentnie twoja. Nie widzisz to załatwiasz drugą osobę do pomocy. Jak takiej osoby nie ma to robisz to na zasadzie uda się albo nie uda. Przecież tam ci może się pojawić pieszy. Który mało kiedy się rozgląda i jak widzi takie auto to je przypuszcza. Często gada przez komórkę i patrzy w inną stronę. Bo on nie ma takiego obowiązku żeby się rozglądać za cofającymi się autami. Natomiast ty masz je wyraźnie napisane w kodeksie drogowym.
Ale coś czuję że nawet jak z dziesięć osób napisze że wina jest twoja to i tak nie będziesz przekonany.

Jakby spoko, masz dużo racji. Ale nie wyskoczy Ci pieszy w strefie przemysłowej gdzie jest pełno ciężarówkę, busów czy tez samochodów osobowych. Maja do tego wyznaczone miejsca aby się przemieszczać. Wiec jakby w tej sytuacji to się nie tyczy. Co do drogi publicznej, masz racje.
 
Powrót
Góra