R
radioamator
Witam Państwa.
Jestem amatorką elektroniki i w wolnym czasie konstruuję różne proste obwody elektroniczne. Celem wyjaśnienia, obwody takie buduje się z użyciem różnych podzespołów elektrotechnicznych, takich jak tranzystory, diody, oporniki itd.
Większość z tych elementów kupuję w sklepach z elektroniką i w internecie. Część z moich znajomych ma jeszcze stare radia i telewizory, w których jest cała masa elementów, które można jeszcze wykorzystać. A przynajmniej część z nich, bo się starzeją. Po co mam płacić za tranzystory czy inne elementy i tracić czas na wyprawę do sklepu, skoro mogę mieć ich wiele za darmo, prawda? I już je mam w domu, trzeba je tylko wylutować. Tym bardziej, że w takim radiu starej daty znajduje się cała masa innych przydatnych elementów, których już dawno się nie produkuje i trudno je kupić, a jeśli już, to po zawrotnej cenie.
Robiłam do tej pory tak, że demontowałam takie radyjko lub telewizor, wylutowywałam sobie to, co potrzebowałam, a resztę, np. kineskop, obudowę, oddawałam podczas zbiórki elektrośmieci. Często pojawia się ogłoszenie o zbiórce i jeździ kontener.
Ostatnio przeczytałam, że być może to co robię, jest nielegalne i grożą mi poważne kary!
Chodzi o to, że podobno nie wolno demontować żadnych urządzeń samemu. Że może to robić tylko firma recyclingowa.
No dobrze, ale czy ja, jako amator elektronik nie mam prawa wylutować sobie paru elementów na własne potrzeby? Przecież to co mi jest zbędne i tak oddaję na elektrośmieci a nie wyrzucam do kosza.
Czym to się różni od sytuacji, gdy kupuję w sklepie nowe elementy, buduję z nich urządzenie, potem je demontuję, a potem wykorzystuję je do innego eksperymentu? Przecież na tym polega to hobby! No chyba, że nie wolno mi rozmontować urządzenia, które zmontowałam 10 minut temu
Ale to jest kuriozum i nie sądzę, by to miało miejsce. Tam samo działają przecież legalnie znane giełdy elektroniczne, gdzie chodzi masa Policji i nikt się nie czepia, że ktoś sprzedaje wylutowane elementy elektroniczne.
Czy ktoś mógłby mi to wyjaśnić? W Polsce są tysiące elektroników. Osoby takie potrafią sobie wymontować to, co im jest potrzebne z różnych płytek. Czy wszystkie te osoby łamią prawo już choćby samym posiadanie takich płytek? Bo czytałam, że już samo przetrzymywanie takich rzecz, tj. niesprawnych urządzeń, a przecież taka płytka to tylko element urządzenia, sama w sobie jest "niesprawna", jest karalne.
Z jednej strony nie wierzę, że takie prawo mogłoby istnieć, z drugiej - ustawa mówi jasno, że poza odpowiednimi podmiotami samemu demontażu przeprowadzać nie wolno.
Ale z demontażem mamy do czynienia cały czas! Jeśli wymieniam bezpiecznik lampę w telewizorze, to przecież demontuję stare! Ba, przecież każde urządzenie, do którego posiadam schemat, zakłada wymianę dowolnego elementu celem naprawy - czyli demontażu starego i montażu nowego. Tak więc mam prawo zdemontować każdy z takiej płytki i wylutować go sobie. Czy nie mam?
A może tutaj chodzi o demontaż i wprowadzanie na rynek? Ale wtedy na jakiej zasadzie legalnie działają całe masy sprzedawców na Allegro a także sklepy elektroniczne, gdzie oferuje się "elementy z wylutu", np. bardzo stare, zabytkowe tranzystory, tj. mające wartość dla amatora kolekcjonera starej elektroniki?
Dziękuję za każdą pomoc. Pozdrawiam Państwa.
Jestem amatorką elektroniki i w wolnym czasie konstruuję różne proste obwody elektroniczne. Celem wyjaśnienia, obwody takie buduje się z użyciem różnych podzespołów elektrotechnicznych, takich jak tranzystory, diody, oporniki itd.
Większość z tych elementów kupuję w sklepach z elektroniką i w internecie. Część z moich znajomych ma jeszcze stare radia i telewizory, w których jest cała masa elementów, które można jeszcze wykorzystać. A przynajmniej część z nich, bo się starzeją. Po co mam płacić za tranzystory czy inne elementy i tracić czas na wyprawę do sklepu, skoro mogę mieć ich wiele za darmo, prawda? I już je mam w domu, trzeba je tylko wylutować. Tym bardziej, że w takim radiu starej daty znajduje się cała masa innych przydatnych elementów, których już dawno się nie produkuje i trudno je kupić, a jeśli już, to po zawrotnej cenie.
Robiłam do tej pory tak, że demontowałam takie radyjko lub telewizor, wylutowywałam sobie to, co potrzebowałam, a resztę, np. kineskop, obudowę, oddawałam podczas zbiórki elektrośmieci. Często pojawia się ogłoszenie o zbiórce i jeździ kontener.
Ostatnio przeczytałam, że być może to co robię, jest nielegalne i grożą mi poważne kary!
Chodzi o to, że podobno nie wolno demontować żadnych urządzeń samemu. Że może to robić tylko firma recyclingowa.
No dobrze, ale czy ja, jako amator elektronik nie mam prawa wylutować sobie paru elementów na własne potrzeby? Przecież to co mi jest zbędne i tak oddaję na elektrośmieci a nie wyrzucam do kosza.
Czym to się różni od sytuacji, gdy kupuję w sklepie nowe elementy, buduję z nich urządzenie, potem je demontuję, a potem wykorzystuję je do innego eksperymentu? Przecież na tym polega to hobby! No chyba, że nie wolno mi rozmontować urządzenia, które zmontowałam 10 minut temu
Czy ktoś mógłby mi to wyjaśnić? W Polsce są tysiące elektroników. Osoby takie potrafią sobie wymontować to, co im jest potrzebne z różnych płytek. Czy wszystkie te osoby łamią prawo już choćby samym posiadanie takich płytek? Bo czytałam, że już samo przetrzymywanie takich rzecz, tj. niesprawnych urządzeń, a przecież taka płytka to tylko element urządzenia, sama w sobie jest "niesprawna", jest karalne.
Z jednej strony nie wierzę, że takie prawo mogłoby istnieć, z drugiej - ustawa mówi jasno, że poza odpowiednimi podmiotami samemu demontażu przeprowadzać nie wolno.
Ale z demontażem mamy do czynienia cały czas! Jeśli wymieniam bezpiecznik lampę w telewizorze, to przecież demontuję stare! Ba, przecież każde urządzenie, do którego posiadam schemat, zakłada wymianę dowolnego elementu celem naprawy - czyli demontażu starego i montażu nowego. Tak więc mam prawo zdemontować każdy z takiej płytki i wylutować go sobie. Czy nie mam?
A może tutaj chodzi o demontaż i wprowadzanie na rynek? Ale wtedy na jakiej zasadzie legalnie działają całe masy sprzedawców na Allegro a także sklepy elektroniczne, gdzie oferuje się "elementy z wylutu", np. bardzo stare, zabytkowe tranzystory, tj. mające wartość dla amatora kolekcjonera starej elektroniki?
Dziękuję za każdą pomoc. Pozdrawiam Państwa.