M
MTME30
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie,
Nie wiedziałem, gdzie umieścić post, mam nadzieję, że dobry dział. Ale do rzeczy...
Prawie 2 lata temu wpakowałem się w maliny. Mądry Polak po szkodzie jak to mówią. Znajomy, z którym mamy wspólnych znajomych, potrzebował telefonu na firmę. Ponieważ to znajomy wydawał się zaufany człowiek, wziąłem umowę na naszą firmę. Obiecał płacić abonament. Na początku wszystko było ok przez kilka miesięcy, ale po pewnym czasie zaczął płacić tylko częściowo lub w ogóle przeciągał spłaty.
Niestety sytuacja pogorszyła się po kilku miesiącach. Jegomość będąc w trasie za granicą (pracuje lub pracował jako "busiarz") mimo ostrzeżeń, że nie ma roamingu, korzystał z internetu i narobił kosztów na kilka tysięcy złotych. Poinformowałem go o tym, że ma czas do końca roku, aby spłacić dług. Koniec roku minął, odzewu brak. Zdecydowałem się więc przedsięwziąć kroki prawne przeciwko niemu.
Jedyne dowody jakie mam, to stare SMSy, wiadomości z Facebooka oraz zdjęcia dowodu osobistego ważnego, dzięki czemu znam adres zameldowania.
Wiem, że zachowałem się jak debil ufając takiemu człowiekowi, ale trudno, nauczka jest. Natomiast co zrobić, aby odzyskać pieniądze? Bawić się w firmy windykacyjne, czy od razu kierować sprawy do sądu?
Nie wiedziałem, gdzie umieścić post, mam nadzieję, że dobry dział. Ale do rzeczy...
Prawie 2 lata temu wpakowałem się w maliny. Mądry Polak po szkodzie jak to mówią. Znajomy, z którym mamy wspólnych znajomych, potrzebował telefonu na firmę. Ponieważ to znajomy wydawał się zaufany człowiek, wziąłem umowę na naszą firmę. Obiecał płacić abonament. Na początku wszystko było ok przez kilka miesięcy, ale po pewnym czasie zaczął płacić tylko częściowo lub w ogóle przeciągał spłaty.
Niestety sytuacja pogorszyła się po kilku miesiącach. Jegomość będąc w trasie za granicą (pracuje lub pracował jako "busiarz") mimo ostrzeżeń, że nie ma roamingu, korzystał z internetu i narobił kosztów na kilka tysięcy złotych. Poinformowałem go o tym, że ma czas do końca roku, aby spłacić dług. Koniec roku minął, odzewu brak. Zdecydowałem się więc przedsięwziąć kroki prawne przeciwko niemu.
Jedyne dowody jakie mam, to stare SMSy, wiadomości z Facebooka oraz zdjęcia dowodu osobistego ważnego, dzięki czemu znam adres zameldowania.
Wiem, że zachowałem się jak debil ufając takiemu człowiekowi, ale trudno, nauczka jest. Natomiast co zrobić, aby odzyskać pieniądze? Bawić się w firmy windykacyjne, czy od razu kierować sprawy do sądu?