M113
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2013
- Odpowiedzi
- 4
Witam
(SEDNO SPRAWY - 3 AKAPIT)
Potrzebuję od Was porady. Od jakiegoś czasu wiję się z myślą czy znajomy który pożyczył ode mnie pieniądze, zechce je kiedyś oddać. Kwota pożyczki może nie jest jakoś kosmicznie wielka (jak dla kogo), ale pieniądz to pieniądz i pomimo, że: "Jeśli pożyczysz komuś stówę i więcej go już nie zobaczysz to najprawdopodobniej była to dobrze wydana stówa", wolałbym co moje odzyskać.
Na początku lutego dostałem smsem prośbę o udzielenie pożyczki na 300 zł. Poinformował mnie, jak przedstawia się sytuacja finansowa, roboty "chwilowo" (wiadomo jak to jest) brak, a wydatki wcale nie maleją. Kilkukrotnie pożyczałem mu pieniądze (50, 100 zł) i zawsze dostawałem je z powrotem. Zgodziłem się pomóc. Kilka dni później przesłał mi smsem i przez GG, swój numer konta na który mógłbym zrobić przelew. O tę czynność poprosiłem moją rodzicielkę i pieniążki poszły z jej konta. "Dziękuję, przelew doszedł" - taką informację przekazał mi komunikatorem GG. Konkretnie o termin spłaty nie dogadaliśmy się. "Jak będziesz mieć to oddasz" - napisałem. Kontakt prawie ucichł. Dostałem jeszcze informację o przyjęciu na próbę do nowej pracy (później okazała się niewypałem) i pieniądze odzyskam w marcu. Dni mijają, pół marca również, a kontaktu brak. Któregoś dnia postanowiłem zatelefonować, zapytać co słychać, ale abonent miał wyłączony telefon. I tak przez tydzień. Zaniepokojony poszedłem do miejsca w którym jest zameldowany. Na miejscu zapytałem lokatorów, czy wszystko jest ok, poprosiłem też o nowy adres, ale go nie znali, więc zostawiłem swój nr telefonu. Następnego dnia dostałem od pożyczkobiorcy (napisał z nie swojej komórki) prośbę o danie czasu do środy. Oczywiście w środę nic się nie wydarzyło. Od tamtej pory brak odzewu.
Podobne historie opisywane były niejednokrotnie (również tutaj na forum) Procedury postępowania również. Niestety nie mam w tym temacie zbyt dużej wiedzy, oraz doświadczenia, więc proszę o pomoc. Na początek chcę nadać do pożyczkobiorcy "przedsądowe wezwanie do zapłaty" wg TEGO WZORU. Tutaj pojawia się mój pierwszy problem. Jako, że pieniądze wyszły z nie mojego konta, a mojej mamy, to kto w takim razie powinien wysłać takie wezwanie? Ja, moja mama, czy oboje? Druga sprawa, czy "daj mi czas do środy" może być konkretnym terminem wyznaczonym do spłaty długu? W przeciwnym wypadku musiałbym dać 6 tygodni na tę spłatę. Dodam jeszcze, że wszystkie nasze rozmowy, wiadomości mam zapisane. Z góry dziękuję za podpowiedzi.
Pozdrawiam
M113
(SEDNO SPRAWY - 3 AKAPIT)
Potrzebuję od Was porady. Od jakiegoś czasu wiję się z myślą czy znajomy który pożyczył ode mnie pieniądze, zechce je kiedyś oddać. Kwota pożyczki może nie jest jakoś kosmicznie wielka (jak dla kogo), ale pieniądz to pieniądz i pomimo, że: "Jeśli pożyczysz komuś stówę i więcej go już nie zobaczysz to najprawdopodobniej była to dobrze wydana stówa", wolałbym co moje odzyskać.
Na początku lutego dostałem smsem prośbę o udzielenie pożyczki na 300 zł. Poinformował mnie, jak przedstawia się sytuacja finansowa, roboty "chwilowo" (wiadomo jak to jest) brak, a wydatki wcale nie maleją. Kilkukrotnie pożyczałem mu pieniądze (50, 100 zł) i zawsze dostawałem je z powrotem. Zgodziłem się pomóc. Kilka dni później przesłał mi smsem i przez GG, swój numer konta na który mógłbym zrobić przelew. O tę czynność poprosiłem moją rodzicielkę i pieniążki poszły z jej konta. "Dziękuję, przelew doszedł" - taką informację przekazał mi komunikatorem GG. Konkretnie o termin spłaty nie dogadaliśmy się. "Jak będziesz mieć to oddasz" - napisałem. Kontakt prawie ucichł. Dostałem jeszcze informację o przyjęciu na próbę do nowej pracy (później okazała się niewypałem) i pieniądze odzyskam w marcu. Dni mijają, pół marca również, a kontaktu brak. Któregoś dnia postanowiłem zatelefonować, zapytać co słychać, ale abonent miał wyłączony telefon. I tak przez tydzień. Zaniepokojony poszedłem do miejsca w którym jest zameldowany. Na miejscu zapytałem lokatorów, czy wszystko jest ok, poprosiłem też o nowy adres, ale go nie znali, więc zostawiłem swój nr telefonu. Następnego dnia dostałem od pożyczkobiorcy (napisał z nie swojej komórki) prośbę o danie czasu do środy. Oczywiście w środę nic się nie wydarzyło. Od tamtej pory brak odzewu.
Podobne historie opisywane były niejednokrotnie (również tutaj na forum) Procedury postępowania również. Niestety nie mam w tym temacie zbyt dużej wiedzy, oraz doświadczenia, więc proszę o pomoc. Na początek chcę nadać do pożyczkobiorcy "przedsądowe wezwanie do zapłaty" wg TEGO WZORU. Tutaj pojawia się mój pierwszy problem. Jako, że pieniądze wyszły z nie mojego konta, a mojej mamy, to kto w takim razie powinien wysłać takie wezwanie? Ja, moja mama, czy oboje? Druga sprawa, czy "daj mi czas do środy" może być konkretnym terminem wyznaczonym do spłaty długu? W przeciwnym wypadku musiałbym dać 6 tygodni na tę spłatę. Dodam jeszcze, że wszystkie nasze rozmowy, wiadomości mam zapisane. Z góry dziękuję za podpowiedzi.
Pozdrawiam
M113