B
Bobik89
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2008
- Odpowiedzi
- 6
Witam
Mam taką sprawę. Moja znajoma jest z wykształcenia katechetką. W latach 90. uczyła religii w szkole podstawowej i miała nienaganną opinie. Miała obiecane przez księdza proboszcza, ktory decydowal o pracy katechetów w swojej parafii, że będzie pracowała w ówczesnie budowanym nowym budynku szkoły. A wczesniej pracowala w tej samej parafii i w drugiej, pobliskiej szkole. (chodzi tylko o "obietnice" przedluzenia okresu pracy i przeniesienia blizej domu).
Nagle 2 tygodnie przed rozpoczeciem nowego roku szkolnego znajoma dowiedziała sie od ksiedza, ze niestety od wrzesnia nie bedzie juz tam pracowac, poniewaz mimo obietnic, zostala zatrudniona inna osoba.
Znajoma nie zrażając się przeniosła sie do innej szkoly, gdzie przez 2 lata uczyla dalej religii. Jednak co miesiac slyszala z ust nowego ksiedza proboszcza, ze nie jest pewne czy nie zostanie zwolniona, poniewaz w kurii miała się znajdować opinia na piśmie o znajomej, wystawiona przez pierwszego proboszcza. Po dwóch latach znajoma została zgodnie z "straszeniem" zwolniona z pracy. Od tej pory minelo ponad 10 lat.
Przez ten czas co roku znajoma chodizła do kurii, do wydzialu katechetycznego, by zaniesc dokumenty potrzebne do ew. podjecia nowej pracy. Jednak nie bylo odzewu. To jeszcze rozumiem, bo nie zawsze jest wolne miejsce itp.
Jednak, gdy znajoma udala sie do swojego znajomego ksiedza, ten poinformowal ją, że ma dla niej miejsce pracy. Po udaniu sie do kurii po dokumenty, nagle z nieznanej ówczesnie przyczyny ów ksiądz zrezygnowal z zatrudnienia znajomej.
Znajoma nie chcąc zostawić tak sprawy zaczeła dopytywać się o prawdziwe powody zmiany decyzji (bo to wygladalo, ze on naprawde byl chetny do zatrudnienia znajomej, tylko ze poszedl do kurii i jego swiatopoglad sie w tym momencie odwrócił). Ten ksiadz oznajmil, ze w kurii znajduje sie (wspomniana juz) opinia o znajomej autorstwa pierwszego proboszcza.
Takie sytuacje mialy miejsce az 6 razy.
Moje pytanie jest takie:
-czy znajoma ma prawo wglądu do swoich dokumentów znajdujących sie w kurii, czy moze tam prawo polskie "nie sięga"?
-co może zrobic, jesli miałaby prawo wglądu (odgórne), jednak kuria by nie wydała dokumentów?
-poniewaz znajoma nie miala wsrod nauczycieli i uczniow zlej opinii (nawet obecnie dyrektorzy sie dziwią ze została zwolniona), domysla się, że opinia ta to wymysł i kłamstwo. Czy w takim razie moze ubiegac sie o jakies zadoscuczynienie, poniewaz opinia ta jest kluczowym (i jedynym) powodem, dlaczego znajoma nie moze dostac pracy od 10 lat. spelnia wszystkie wymagania kwalifikacyjne, wszystko fajnie milo, jednak gdy tylko jakis ksiadz dojdzie do dokumentow, to nagle zmienia zdanie i na tym sie konczy.?
ps. czytałem w kodeksie karnym, i znalazlem art. 212 us. 1, ktory chyba jest w sprawie istotny.
Mam taką sprawę. Moja znajoma jest z wykształcenia katechetką. W latach 90. uczyła religii w szkole podstawowej i miała nienaganną opinie. Miała obiecane przez księdza proboszcza, ktory decydowal o pracy katechetów w swojej parafii, że będzie pracowała w ówczesnie budowanym nowym budynku szkoły. A wczesniej pracowala w tej samej parafii i w drugiej, pobliskiej szkole. (chodzi tylko o "obietnice" przedluzenia okresu pracy i przeniesienia blizej domu).
Nagle 2 tygodnie przed rozpoczeciem nowego roku szkolnego znajoma dowiedziała sie od ksiedza, ze niestety od wrzesnia nie bedzie juz tam pracowac, poniewaz mimo obietnic, zostala zatrudniona inna osoba.
Znajoma nie zrażając się przeniosła sie do innej szkoly, gdzie przez 2 lata uczyla dalej religii. Jednak co miesiac slyszala z ust nowego ksiedza proboszcza, ze nie jest pewne czy nie zostanie zwolniona, poniewaz w kurii miała się znajdować opinia na piśmie o znajomej, wystawiona przez pierwszego proboszcza. Po dwóch latach znajoma została zgodnie z "straszeniem" zwolniona z pracy. Od tej pory minelo ponad 10 lat.
Przez ten czas co roku znajoma chodizła do kurii, do wydzialu katechetycznego, by zaniesc dokumenty potrzebne do ew. podjecia nowej pracy. Jednak nie bylo odzewu. To jeszcze rozumiem, bo nie zawsze jest wolne miejsce itp.
Jednak, gdy znajoma udala sie do swojego znajomego ksiedza, ten poinformowal ją, że ma dla niej miejsce pracy. Po udaniu sie do kurii po dokumenty, nagle z nieznanej ówczesnie przyczyny ów ksiądz zrezygnowal z zatrudnienia znajomej.
Znajoma nie chcąc zostawić tak sprawy zaczeła dopytywać się o prawdziwe powody zmiany decyzji (bo to wygladalo, ze on naprawde byl chetny do zatrudnienia znajomej, tylko ze poszedl do kurii i jego swiatopoglad sie w tym momencie odwrócił). Ten ksiadz oznajmil, ze w kurii znajduje sie (wspomniana juz) opinia o znajomej autorstwa pierwszego proboszcza.
Takie sytuacje mialy miejsce az 6 razy.
Moje pytanie jest takie:
-czy znajoma ma prawo wglądu do swoich dokumentów znajdujących sie w kurii, czy moze tam prawo polskie "nie sięga"?
-co może zrobic, jesli miałaby prawo wglądu (odgórne), jednak kuria by nie wydała dokumentów?
-poniewaz znajoma nie miala wsrod nauczycieli i uczniow zlej opinii (nawet obecnie dyrektorzy sie dziwią ze została zwolniona), domysla się, że opinia ta to wymysł i kłamstwo. Czy w takim razie moze ubiegac sie o jakies zadoscuczynienie, poniewaz opinia ta jest kluczowym (i jedynym) powodem, dlaczego znajoma nie moze dostac pracy od 10 lat. spelnia wszystkie wymagania kwalifikacyjne, wszystko fajnie milo, jednak gdy tylko jakis ksiadz dojdzie do dokumentow, to nagle zmienia zdanie i na tym sie konczy.?
ps. czytałem w kodeksie karnym, i znalazlem art. 212 us. 1, ktory chyba jest w sprawie istotny.