K
Kageori
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2013
- Odpowiedzi
- 8
Witam,
Chciałabym prosić o radę co mogę zrobić.
Spróbuję opisać krótko i po kolei.
1. 26 listopada 2014 mój tata przedłużył w Orange umowę i dostał do tego telefon. Ponieważ nie było go w domu, osobiście ustawiłam dla niego telefon, wgrałam kilka aplikacji.
2. 10 Grudnia 2014 w telefonie samoczynnie pękła szybka podczas ładowania. Po wielu wymienionych mailach i telefonach, Samsung zgodził się wymienić szybkę na swój koszt w trosce o dobre kontakty z klientem.
Prosiłam, aby telefon został sprawdzony dokładnie ponieważ ta szybka naprawdę pękła samoczynnie i podejrzewałam wadliwą - przegrzewającą się baterię, która to spowodowała. Zostałam zapewniona, że na pewno serwis sprawdzi, do tego wgra nowe oprogramowanie bo może coś ze sterownikami itd.
3. 5 stycznia 2015 telefon został przez nas odebrany.
4. 6 stycznia miałam powiedzieć tacie jak ustawić telefon, żeby mógł go używać - pierwszy smartphon - i ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że telefon ma stare aplikacje - te, które zostały wgrane przeze mnie przed oddaniem do serwisu - a także pamięta naszą domową sieć wifi, a także samo konto taty. Wniosek? Oprogramowanie nie zostało ruszone.
Ale nic to, oprogramowanie nie katastrofa, postanowiłam i tak ustawić telefon, ale okazało się, że dla odmiany teraz nie działa wibracja - wcześniej działała.
Czyli telefon nie przeszedł żadnych testów, o których wyraźnie jest mowa w protokole z serwisu. Ponieważ zapewniają, że telefon przeszedł wszelkie testy i teraz jest zgodny ze specyfikacją.
7. 7 stycznia 2015 tata zanosi do pobliskiego salonu w Pruszczu Gdańskim reklamację. Tu niestety jest problem, ponieważ wyjeżdżałam wtedy i niestety nie pisałam jej sama, podrzuciłam linka do tego forum i artykułu na temat Reklamacji z ustawy, ale zostało to napisane po swojemu nieco. Chociaż uważam, że sens rodzice zachowali.
Nie mam w tej chwili dostępu do dokładnej treści, ale napisali wyraźnie tytuł "Reklamacja z ustawy" pod spodem było napisane do jakiego artykułu to się odnosi.
Treść opisywała dokładnie jak to było, tak jak ja tutaj. Z informacją, że tata się obawia, że telefon nadal jest wadliwy skoro nie został sprawdzony, bo gdyby został to zauważyliby, że nie działa tak podstawowa funkcja jak wibracja, a w związku z tym obawia się, że usterka z szybką znowu wystąpi samoczynnie. Koszty naprawy są równowartością telefonu i nie zamierza ich ponosić przez ten ewidentnie wadliwy model. Na końcu prośba o wymianę telefonu na wolny od wad egzemplarz.
Ten wydrukowany formularz zaniósł do salonu w Pruszczu Gdańskim, a tam pani wypełniła druczek Zgłoszenia Reklamacji - taką ma nazwę. Nasz druk zabrała i dołączyła, nam zostawiła podpisany egzemplarz na dowód odbioru.
Tata oddał telefon ze wszystkim co dostał, nie dał sobie wmówić, że mogą mu zabrać karte gwarancyjną i fakture, oryginały mamy u siebie, tam załączono kopie.
8. Po ok tygodniu tata dostał sms'em informację, że Orange nie jest gwarantem i wszelkie zgłoszenia naprawy należy kierować do gwaranta, podano adres serwisu - który później okazał się nieistniejącym punktem. Tata zadzwonił okazało się, że Orange nie wie nic o żadnym zgłoszeniu reklamacyjnym, mało tego w systemie nie ma żadnej informacji o tym. Pojechał do salonu w Pruszczu, cudownie kompetentni ludzie tam pracujący twierdzili, że nie mają dostępu do danych klienta i nie widzą co się stało ze zgłoszeniem, które przyjęli, twierdzili, że telefon odesłano do punktu serwisowego, którego adres jest w smsie.
Punkt serwisowy powiedział, że nie ma takiego telefonu. Salon powiedział, że również nie i telefon zaginął w akcji na 2 tygodnie.
9. 22 stycznia (czyli kiedy minęło 14 dni) zadzwoniłam dowiedzieć się co się dzieje. W dalszym ciągu Orange nie miało pojęcia, konsultantka na linii powiedziała, aby napisać maila korygującego, że prosiliśmy o wymianę, a nie naprawdę telefonu, zrobiła to w moim imieniu, ponownie opisując sytuację.
10. 28 stycznia sama zlokalizowałam telefon w serwisie głównym Regenersis w Warszawie, serwis ma zdjęcie naszej reklamacji. Natomiast nie zmienia to faktu, że Orange wypięło się, oni nie są gwarantem, nie podejmują decyzji o wymianie telefonów i tyle.
Telefon właśnie wrócił z serwisu, a ja nie wiem czy w tej sytuacji go odbierać? Boje się, że ten model znowu się popsuje i to my będziemy musieli płacić za jego naprawę, a już nie wierzę serwisowi, że sprawdził, czy ze sprzętem jest wszystko ok.
Orange po prostu całkowicie zignorowało reklamację jakby byli ponad prawem, nie ma żadnej odpowiedzi na nią, a dzisiaj minął miesiąc kalendarzowy od zgłoszenia całej sprawy.
Wiem, że rodzice popełnili błąd nie wskazując w jaki sposób Orange ma przekazać odpowiedź, ale tata twierdzi, że kobieta w salonie powiedziała, że odpowiedź będzie mailowa. Nie ma żadnego maila w tej sprawie.
Proszę o radę co możemy jeszcze zrobić? Czy w ogóle w tej sytuacji coś można zrobić?
Pozdrawiam
Kageori
Chciałabym prosić o radę co mogę zrobić.
Spróbuję opisać krótko i po kolei.
1. 26 listopada 2014 mój tata przedłużył w Orange umowę i dostał do tego telefon. Ponieważ nie było go w domu, osobiście ustawiłam dla niego telefon, wgrałam kilka aplikacji.
2. 10 Grudnia 2014 w telefonie samoczynnie pękła szybka podczas ładowania. Po wielu wymienionych mailach i telefonach, Samsung zgodził się wymienić szybkę na swój koszt w trosce o dobre kontakty z klientem.
Prosiłam, aby telefon został sprawdzony dokładnie ponieważ ta szybka naprawdę pękła samoczynnie i podejrzewałam wadliwą - przegrzewającą się baterię, która to spowodowała. Zostałam zapewniona, że na pewno serwis sprawdzi, do tego wgra nowe oprogramowanie bo może coś ze sterownikami itd.
3. 5 stycznia 2015 telefon został przez nas odebrany.
4. 6 stycznia miałam powiedzieć tacie jak ustawić telefon, żeby mógł go używać - pierwszy smartphon - i ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że telefon ma stare aplikacje - te, które zostały wgrane przeze mnie przed oddaniem do serwisu - a także pamięta naszą domową sieć wifi, a także samo konto taty. Wniosek? Oprogramowanie nie zostało ruszone.
Ale nic to, oprogramowanie nie katastrofa, postanowiłam i tak ustawić telefon, ale okazało się, że dla odmiany teraz nie działa wibracja - wcześniej działała.
Czyli telefon nie przeszedł żadnych testów, o których wyraźnie jest mowa w protokole z serwisu. Ponieważ zapewniają, że telefon przeszedł wszelkie testy i teraz jest zgodny ze specyfikacją.
7. 7 stycznia 2015 tata zanosi do pobliskiego salonu w Pruszczu Gdańskim reklamację. Tu niestety jest problem, ponieważ wyjeżdżałam wtedy i niestety nie pisałam jej sama, podrzuciłam linka do tego forum i artykułu na temat Reklamacji z ustawy, ale zostało to napisane po swojemu nieco. Chociaż uważam, że sens rodzice zachowali.
Nie mam w tej chwili dostępu do dokładnej treści, ale napisali wyraźnie tytuł "Reklamacja z ustawy" pod spodem było napisane do jakiego artykułu to się odnosi.
Treść opisywała dokładnie jak to było, tak jak ja tutaj. Z informacją, że tata się obawia, że telefon nadal jest wadliwy skoro nie został sprawdzony, bo gdyby został to zauważyliby, że nie działa tak podstawowa funkcja jak wibracja, a w związku z tym obawia się, że usterka z szybką znowu wystąpi samoczynnie. Koszty naprawy są równowartością telefonu i nie zamierza ich ponosić przez ten ewidentnie wadliwy model. Na końcu prośba o wymianę telefonu na wolny od wad egzemplarz.
Ten wydrukowany formularz zaniósł do salonu w Pruszczu Gdańskim, a tam pani wypełniła druczek Zgłoszenia Reklamacji - taką ma nazwę. Nasz druk zabrała i dołączyła, nam zostawiła podpisany egzemplarz na dowód odbioru.
Tata oddał telefon ze wszystkim co dostał, nie dał sobie wmówić, że mogą mu zabrać karte gwarancyjną i fakture, oryginały mamy u siebie, tam załączono kopie.
8. Po ok tygodniu tata dostał sms'em informację, że Orange nie jest gwarantem i wszelkie zgłoszenia naprawy należy kierować do gwaranta, podano adres serwisu - który później okazał się nieistniejącym punktem. Tata zadzwonił okazało się, że Orange nie wie nic o żadnym zgłoszeniu reklamacyjnym, mało tego w systemie nie ma żadnej informacji o tym. Pojechał do salonu w Pruszczu, cudownie kompetentni ludzie tam pracujący twierdzili, że nie mają dostępu do danych klienta i nie widzą co się stało ze zgłoszeniem, które przyjęli, twierdzili, że telefon odesłano do punktu serwisowego, którego adres jest w smsie.
Punkt serwisowy powiedział, że nie ma takiego telefonu. Salon powiedział, że również nie i telefon zaginął w akcji na 2 tygodnie.
9. 22 stycznia (czyli kiedy minęło 14 dni) zadzwoniłam dowiedzieć się co się dzieje. W dalszym ciągu Orange nie miało pojęcia, konsultantka na linii powiedziała, aby napisać maila korygującego, że prosiliśmy o wymianę, a nie naprawdę telefonu, zrobiła to w moim imieniu, ponownie opisując sytuację.
10. 28 stycznia sama zlokalizowałam telefon w serwisie głównym Regenersis w Warszawie, serwis ma zdjęcie naszej reklamacji. Natomiast nie zmienia to faktu, że Orange wypięło się, oni nie są gwarantem, nie podejmują decyzji o wymianie telefonów i tyle.
Telefon właśnie wrócił z serwisu, a ja nie wiem czy w tej sytuacji go odbierać? Boje się, że ten model znowu się popsuje i to my będziemy musieli płacić za jego naprawę, a już nie wierzę serwisowi, że sprawdził, czy ze sprzętem jest wszystko ok.
Orange po prostu całkowicie zignorowało reklamację jakby byli ponad prawem, nie ma żadnej odpowiedzi na nią, a dzisiaj minął miesiąc kalendarzowy od zgłoszenia całej sprawy.
Wiem, że rodzice popełnili błąd nie wskazując w jaki sposób Orange ma przekazać odpowiedź, ale tata twierdzi, że kobieta w salonie powiedziała, że odpowiedź będzie mailowa. Nie ma żadnego maila w tej sprawie.
Proszę o radę co możemy jeszcze zrobić? Czy w ogóle w tej sytuacji coś można zrobić?
Pozdrawiam
Kageori