M
Marcinsz08
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2009
- Odpowiedzi
- 1
Witam
Moja siostra z mężem wybrali się na urlop nad morze (własnym samochodem). Oni mieszkają w Piotrkowie Trybunalskim natomiast nocowali sobie u mnie w Gdańsku. Jako że chcieli zobaczyć ciekawe miejsca pojechali na jeden dzień do Łeby żeby zobaczyć słynne wydmy. Na miejscu z wypożyczalni wypożyczyli rowery. Pan obsługujący wypożyczalnie spisał dane z dowodu szwagra po czym pozwolił im sobie wybrać rowery. Zaznaczę że nie wymagał żadnych podpisów ani tez nie dawał żadnego powiedzenia wypożyczenia rowerów. Po powrocie z wydm oddali rowery, na co również nie dostali żadnego powiedzenia i wrócili do Gdańska. Dwa dni później siostra ze szwagrem wrócili do domu (do Piotrkowa). Wczoraj otrzymali pismo od właściciela wypożyczalni z informacją że nie oddali rowerów i prosi ich o natychmiastowy zwrot lu wpłatę 900zł (niby równowartość rowerów). Siostra zadzwoniła od razu do wypożyczalni żeby wyjaśnić całą sprawę i właściciel poinformował ją że "zagineły rowery" które oni wypożyczyli i muszą za nie zapłacić lub zgłosi sprawę na policję. Co w takiej sytuacji można zrobić? wypożyczalnia nie prowadzi (a przynajmniej wtedy nie prowadziła) rejestru rowerów, wszystko odbywało się na przysłowiową "gębę". Szwagier był skłonny nawet zapłacić gdyby to bylo jakieś 400-500zł (jeden wyjazd do Gdańska na ewentualne przesłuchanie to koszt 300zł plus straty związane z pracą- szwagier prowadzi jednoosobową firmę usługową) więc rachunek ekonomiczny jest prosty. Siostra zastanawia się czy nie zgłosić tego na policję jako próbę wyłudzenia pieniędzy, tylko czy to coś da? Jakie są możliwe scenariusze?
Dziękuje za pomoc
Marcin
Moja siostra z mężem wybrali się na urlop nad morze (własnym samochodem). Oni mieszkają w Piotrkowie Trybunalskim natomiast nocowali sobie u mnie w Gdańsku. Jako że chcieli zobaczyć ciekawe miejsca pojechali na jeden dzień do Łeby żeby zobaczyć słynne wydmy. Na miejscu z wypożyczalni wypożyczyli rowery. Pan obsługujący wypożyczalnie spisał dane z dowodu szwagra po czym pozwolił im sobie wybrać rowery. Zaznaczę że nie wymagał żadnych podpisów ani tez nie dawał żadnego powiedzenia wypożyczenia rowerów. Po powrocie z wydm oddali rowery, na co również nie dostali żadnego powiedzenia i wrócili do Gdańska. Dwa dni później siostra ze szwagrem wrócili do domu (do Piotrkowa). Wczoraj otrzymali pismo od właściciela wypożyczalni z informacją że nie oddali rowerów i prosi ich o natychmiastowy zwrot lu wpłatę 900zł (niby równowartość rowerów). Siostra zadzwoniła od razu do wypożyczalni żeby wyjaśnić całą sprawę i właściciel poinformował ją że "zagineły rowery" które oni wypożyczyli i muszą za nie zapłacić lub zgłosi sprawę na policję. Co w takiej sytuacji można zrobić? wypożyczalnia nie prowadzi (a przynajmniej wtedy nie prowadziła) rejestru rowerów, wszystko odbywało się na przysłowiową "gębę". Szwagier był skłonny nawet zapłacić gdyby to bylo jakieś 400-500zł (jeden wyjazd do Gdańska na ewentualne przesłuchanie to koszt 300zł plus straty związane z pracą- szwagier prowadzi jednoosobową firmę usługową) więc rachunek ekonomiczny jest prosty. Siostra zastanawia się czy nie zgłosić tego na policję jako próbę wyłudzenia pieniędzy, tylko czy to coś da? Jakie są możliwe scenariusze?
Dziękuje za pomoc
Marcin