Oszukani przez sprzedającego.

  • Autor wątku Autor wątku Marianos101
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marianos101

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2007
Odpowiedzi
13
Witam. Razem z kolegą kupiliśmy samochód. Jak zapewniał sprzedawca auto miało być w stanie dobrym. Na pytanie czy auto bieże olej powiedział że w ogóle nie bierze. Po jeździe próbnej wydawało się że wszystko jest w porządku. Kupiliśmy auto i jadąc do domu okazało się że licznik zawyża, czego wcześniej nie wiedzieliśmy i nie rozpędziliśmy auta do odpowiedniej prędkości. Po rozpędzeniu się do 100km/h okazało się że wyrzuca wszystek olej z silnika. Pojechaliśmy do mechanika, który stwierdził że silnik nadaje się do kapitalnego remontu. Gdy próbuje się dodzwonić do sprzedawcy ten wyłancza telefon i jeszcze wysyła mi sms-y że niby ja go nagabuje i straszy mnie że powiadomi odpowiednie organa. Mam pytanie czy jest jakiś sposób prawny żeby sprzedawca zwrócił koszt naprawy lub wymiany silnika. Proszę o radą i z góry bardzo dziękuję.
 
[cytat="Marianos101"] Mam pytanie czy jest jakiś sposób prawny żeby sprzedawca zwrócił koszt naprawy lub wymiany silnika.[/cytat]Biorąc pod uwagę reakcje sprzedawcy, to chyba tylko sąd.
 
A czy w śądzie mamy duże szanse na wygraną?

Napisałem dzisiaj takie odwołanie i jutro zamieżam je wysłać sprzedawcy może się przestraszy. Czy dobrze to napisałem czy może lepiej coś zmienić. Dziękuję za zainteresowanie moją sprawą.

Dane wykasowałem.


Powołując się na art. 560. § 1 kodeksu cywilnego w związku z zakupem samochodu ciężarowego co potwierdza umowa kupna-sprzedaży z dnia 12.09.2007r., wnosimy o obniżenie kwoty pojazdu o koszt wymiany silnika lub naprawę .
Pan (nazwsko sprzedawcy) jako sprzedający oświadczył podpisując się pod umową (§ 5 umowy), iż pojazd Fiat o nr. rej. (...). nie ma ukrytych wad technicznych oraz zapewniał że silnik jest w stanie dobrym. Co już w drodze powrotnej z ...... okazało się nieprawdą, gdyż licznik w aucie jest ustawiony w taki sposób, ażeby pokazywał większą prędkość niż jest faktyczna (co stwierdził później diagnosta samochodowy) przez co zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Po stwierdzeniu tego faktu okazało się że auto przy większych prędkościach wyrzuca olej z silnika. Diagnosta po dogłębnej diagnozie stwierdził iż silnik jest zużyty i nadaje się do kapitalnego remontu lub wymiany na nowy. Po dalszym przeglądzie auta stwierdził również że stan przebiegu na liczniku jest niezgodny z faktycznym przebiegiem auta. W związku z powyższym wg. art. 560 § 3 i § 4 oraz art.564 kodeksu cywilnego wnosimy o obniżenie kwoty pojazdu o koszt nowego silnika oraz jego wymiany. Koszt poniesiony na wymianę silnika wyniesie 3500zł. Prosimy o zwrot w/w kwoty lub naprawę silnika przez Pana. Czekamy na odpowiedź do dnia 10.10.2007. Po tym terminie zmuszeni będziemy podjąć dalsze czynności prawne, które spowodują poniesienie większych kosztów z Pańskiej strony.
 
Generalnie nie mam zastrzeżeń.
Razi mnie lekko tylko taki dziwolążek "kwota pojazdu". To jest po prostu cena.

Miałem zamiar dopytać o zapewnienia sprzedawcy, ale odpowiedż jest powyżej.

Reasumując: jest zapewnienie, w tym na piśmie, jest świadek = są (wg mnie) realne szanse na wygraną.
 
[cytat="Marianos101"]Witam. Razem z kolegą kupiliśmy samochód. Jak zapewniał sprzedawca auto miało być w stanie dobrym. Na pytanie czy auto bieże olej powiedział że w ogóle nie bierze. Po jeździe próbnej wydawało się że wszystko jest w porządku. Kupiliśmy auto i jadąc do domu okazało się że licznik zawyża, czego wcześniej nie wiedzieliśmy i nie rozpędziliśmy auta do odpowiedniej prędkości. Po rozpędzeniu się do 100km/h okazało się że wyrzuca wszystek olej z silnika. Pojechaliśmy do mechanika, który stwierdził że silnik nadaje się do kapitalnego remontu. Gdy próbuje się dodzwonić do sprzedawcy ten wyłancza telefon i jeszcze wysyła mi sms-y że niby ja go nagabuje i straszy mnie że powiadomi odpowiednie organa. Mam pytanie czy jest jakiś sposób prawny żeby sprzedawca zwrócił koszt naprawy lub wymiany silnika. Proszę o radą i z góry bardzo dziękuję.[/cytat]
Nie ma samochodu który by nie brał oleju. Jeśli sprzedawca mówił że wogóle nie bierze to kłamał.
 
troche OT, ale sa samochody, w przypadku ktorych ubytek oleju jest niezauwazalny w okresach pomiedzy wymianami - tego jestem pewien w 100% :)
 
[cytat="kanarek199"]troche OT, ale sa samochody, w przypadku ktorych ubytek oleju jest niezauwazalny w okresach pomiedzy wymianami - tego jestem pewien w 100% :)[/cytat]
Oczywiścię że są. Sam taki samochód miałem i obecnie mam podobnego:). Tylko że to że nie zauwazam od wymiany do wymiany nie znaczy że nie bierze:).
Jesli sprzedawca mówił że nie bierze, a najczęściej mówią "Panie, ani grama oleju", to najzwyczajniej kłamał bo: albo chciał oszukac i wcisnąc komus kit, albo się koleś na samochodach nie zna:).
 
[cytat="madoox30"]Tylko że to że nie zauwazam od wymiany do wymiany nie znaczy że nie bierze:).
[/cytat]
Wydaje mi się jednak, że przed zakupem mało kto prowadzi ze sprzedawcą dyskusje akademickie. Jeśli pyta o stan silnika w kontekście poboru oleju, to nie po to, żeby się dowiedzieć czy rozmówca rozumie zasadę działania silnika spalinowego i wynikające z niej skutki, tylko po to, żeby się dowiedzieć jak dany silnik zachowuje się w praktyce.
Zatem jeśli po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów na bagnecie nie widać ubytku, to stwierdzenie "nie bierze" jest wg mnie nie do zakwestionowania, mimo że laboratoryjnie dałoby się jakiś ubytek wykazać. I przypuszczam że sąd również by takie stwierdzenie uznał za zgodne z prawdą.

Chodzi jednak o to, że silnik rzeczonego auta nie zachowuje się w taki sposób. Zatem argumentacja metodą ad absurdum będzie w tym wypadku moim zdaniem chybiona.
 
[cytat="Kaziutek"][cytat="madoox30"]Tylko że to że nie zauwazam od wymiany do wymiany nie znaczy że nie bierze:).
[/cytat]
Wydaje mi się jednak, że przed zakupem mało kto prowadzi ze sprzedawcą dyskusje akademickie. Jeśli pyta o stan silnika w kontekście poboru oleju, to nie po to, żeby się dowiedzieć czy rozmówca rozumie zasadę działania silnika spalinowego i wynikające z niej skutki, tylko po to, żeby się dowiedzieć jak dany silnik zachowuje się w praktyce.
Zatem jeśli po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów na bagnecie nie widać ubytku, to stwierdzenie "nie bierze" jest wg mnie nie do zakwestionowania, mimo że laboratoryjnie dałoby się jakiś ubytek wykazać. I przypuszczam że sąd również by takie stwierdzenie uznał za zgodne z prawdą.

Chodzi jednak o to, że silnik rzeczonego auta nie zachowuje się w taki sposób. Zatem argumentacja metodą ad absurdum będzie w tym wypadku moim zdaniem chybiona.[/cytat]
Hm, w sumie tak. Ale np volksvagen jako normę podaję ok 1 litra nawet do dwóch litrów na 1000 km w kwestii podbierania oleju i jest to sprawą normalną. Skoro więc sprzedawca mówi że "nic nie bierze oleju" to wprowadza w błąd klienta.
Pracowałem kiedyś w salonie i z doświadczenia wiem ze są różni klienci i z reguły mężczyźni zanim kupią chcą wiedzieć wszystko o samochodzie. Włącznie ze szczegółami dotyczącymi pracy silnika.
Oczywiście to nie w kwestii argumentacji przed sądem.
 
Niezależnie od tego, że normalnego zużycia oleju przez silniki VW nie da się opisać stwierdzeniem "nie bierze", w przypadku auta kupionego przez ~marianos101, sądząc po opinii mechanika, z pewnością nie chodzi o zużycie normalne.
 
Powrót
Góra