Określenie "faktura za źle wykonaną pracę" jest bardzo niejasne, bo nie wynika z tego, za co właściwie ten pracodawca chce jakieś pieniądze. Może chodzić o odszkodowanie za szkodę, którą wyrządził pracownik, ale odpowiedzialność odszkodowawcza pracownika wobec pracodawcy w Niemczech jest bardzo ograniczona; tzn. pracodawca może żądać od pracownika odszkodowania za wyrządzoną przy pracy szkodę tylko wówczas, jeśli pracownik wyrządził szkodę umyślnie (vorsätzlich; Vorsatz=zamiar) albo w wyniku poważnego, oczywistego niedbalstwa (grobe Fahrlässigkeit). Oczywiście pracodawca musi w razie sporu przed sądem udowodnić pracownikowi albo zamiar, czyli umyślność, albo przekraczające wszelkie granice niedbalstwo. Przed sądem pracy pracodawcy bądzie trudno udowodnić i wykazać te właśnie warunki roszczenia.
Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę, że to nie prawda, że przy pracy na czarno nie było żadnego stosunku prawnego pomiędzy stronami, i że żadna ze stron niczego nie może od drugiej strony żądać; to nie jest tak.
Oczywiście znaczenie ma także fakt, że była to praca na czarno. Jeśli pracodawca pozwie pracownika o odszkodowanie przed sądem pracy, to oczywiście będzie musiał wyjawić, że tego pracownika zatrudniał, a zatem, że stosunek pracy, mimo że nielegalny, miał miejsce. W ten sposób naraża się na kary za nielegalne zatrudnianie i nieodprowadzenie składek socjalnych i podatku od wynagrodzeń.
Moim zdaniem jest bardzo mało prawdopodobne, aby pracodawca w tej sytuacji pozwał pracownika o odszkodowanie, czyli o kwotę tej faktury, jaką mu wystawił. Moim zdaniem chodzi mu raczej o to, aby mieć powód do zatrzymania wynagrodzenia, jakie miał pracownikowi wypłacić; tak jest najczęściej, bo liczy wtedy na to, że pracownik nie będzie tego wynagrodzenia dochodził, jeśli dostanie taką "fakturę".
Jeśli to była z nazwy jakaś "umowa o dzieło", która była w rzeczywistości była normalnym stosunkiem pracy (np. wynagrodzenie wg. stawki godzinowej), to w takim przypadku szanse pracodawcy na jakieś odszkodowanie są także małe, a pozycja pracownika taka sama, jak wyżej napisałem; tzn. odszkodowanie tylko przy umyślnym wyrządzeniu szkody lub przy bardzo poważnym i oczywistym niedbalstwie.
Najgorzej byłoby, gdyby to była prawdziwa umowa o dzieło, tzn. wykonanie konkretnego, zleconego i zamówionego dzieła; np. wymurowanie jakiegoś konkretnie odmierzonego muru, pomalowanie konkretnej powierzchni ścian, wyłożenie konkretnej powierzchni podłóg parkietem, za konkretnie umówioną cenę całkowitą, czyli za konkretną kwotę pieniędzy (a nie wg. stawki godzinowej). W takich sytuacjach zleceniodawca (to nie jest wówczas pracodawca, lecz zleceniodawca) może domagać się z tytułu rękojmii za wady odszkodowania, jeśli zleceniobiorca, wezwany do usunięcia wad, wad nie usunął.
Ale jak tam właściwie było, pytająca nie pisze dokładnie. Najlepiej napisać do tego pracodawcy, żeby się przestał wygłupiać, bo inaczej może mieć poważne problemy.