S
suchy211
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2013
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Nie byłem pewny co do wyboru działu, bo nie do końca to pasowało pod każdy istniejący. Piszę więc tutaj.
Sprawa wygląda tak.
Mieszkam (w hotelu pracowniczym) w Holandii, pracuję przez biuro pośrednictwa pracy.
Ponad tydzień temu (7 maj) przyszło do mnie dwóch znajomych. Szukali kogoś dla 1 z nich na "zamiana". Jam miałem dać 800E w gotówce a otrzymać 800E (+ prowizja za wypłatę z bankomatu 3E) w tym samym dniu (a nawet momencie). Kasa była potrzebna 1 z nich (krętaczowi - od tej pory tak go będę określał w celu odróżnienia od innych) na zakup auta tu w Holandii. Spotkaliśmy się następnego dnia ja, krętacz i drugi znajomy który o wszystkim wiedział i udostępniał nam internet do dokończenia operacji. Tu dałem się nabrać. Krętacz powiedział, że może mi przelać 503 euro, bo jeszcze nie dostał 300e od wujka. Reszta kasy miała być tego samego dnia lub na dzień następny. Niestety zgodziłem się koleś przelał mi 503 e (w tytule było "pożyczka 1 dniowa" zamiast zwrot pożyczki, jeśli to ma znaczenie) a ja dałem mu 800e w gotówce (co widział i może potwierdzić kolega będący w pokoju). Niestety nie dopilnowałem tego i 11 maja krętacz pojechał do Polski (o czy wiedziałem).
Nie domagałem się zwrotu następnego dnia, bo miałem krętacza za uczciwego człowieka. Zresztą nie tylko ja. Także ten kolega który to nagrał (pomagał krętaczowi znaleźć kogoś na zamianę), kolega który udostępnił nam internet (i pomagał w pewnym stopniu z kupnem tego auta) i trzeci, któremu krętacz powiedział, że pożyczył ode mnie pieniądze. Można powiedzieć, można powiedzieć, że wszyscy wraz z krętaczem mieliśmy o sobie dobre zdanie i dlatego żaden z nas nie przewidział takiego wałka (niechęć zwrotu pieniędzy).
17 maja zacząłem wydzwaniać do krętacza, ten jednak nie odbiera telefonów i nie odpowiada na sms - y , co całkowicie mnie i innych zaskoczyło. Nie odbiera też telefonów od znajomych. 18 maja napisałem mu w sms - się, aby wziął się w garść i oddzwonił albo odebrał telefon i się wytłumaczył i próbował dogadać co do zwrotu skoro najwyraźniej zabrakło mu kasy. Po tym sms - się wyłączył telefon (którego i tak nie odbierał).
Jakoś będę chciał odzyskać te pieniądze prawdopodobnie przez proces cywilny jak wrócę do polski (lipiec).
Co mam:
- zapisy na koncie z:
- 2 wypłaty po 400 i 450e 7 i 8 maja (50e ekstra na życie) które miały być przeznaczone na ten cel
- przelew krętacza 503 e (z "pożyczka 1 dniowa" w tytule) z jego konta walutowego
- iminę nazwisko adres krętacza
- co najmniej 3 świadków
- 1 ten co przyszedł do mnie z krętaczem zna treść naszej umowy
- 2 ten co udostępniał internet widział jak krętacz odbierał kasę
- 3 ten któremu krętacz powiedział, że to ode mnie ma pieniądze
- ewentualnie jeszcze 1, ten który zawoził go na miejsce kupna auta, i był przy tej transakcji. Może potwierdzić ile krętacz zapłacił. Nie wiem ile jego zeznanie warte.
Ci świadkowie (przynajmniej 3 pierwszych) są gotowi zeznawać).
- historia połączeń (aczkolwiek z polskiego numeru w ramach roamingu, wyglądają w historii jak połączenia przychodzące + kilka połączeń z holenderskiego numeru), wszystkie połączenia nieodebrane. Nie mam niestety sms - ów, bo skasowałem je omyłkowo dzisiaj rano, ale nie ma w nich nic, co mogło by zostać wykorzystane przeciwko mnie.
Jak w takiej sytuacji odzyskać kasę. Czytałem, że jak będę się starał o zwrot pożyczki, to świadkowie nie będą mogli zeznawać jak krętacz się nie zgodzi, bo chodzi o kwotę wyższą niż 500 zł i powinna być umowa na piśmie.
Dodatkowym problemem jest to, że nie chce znajomych narażać na duże koszty. 2 z nich zamierza pracować tu do jesieni. jak by mieli zjeżdżać na rozprawę to praktycznie przepada im cała tygodniówka (pomijam stracony czas na to). Jeszcze mogę z nimi o tym porozmawiać, choćby odnośnie tego kiedy udział w rozprawie był by najmniej uciążliwy.
Planuję też iść do biura w przez które pracuję i dowiedzieć się jak były rozwiązywane takie sprawy w przeszłości. Może oni mi doradzą jak to rozwiązać tutaj. Od was chciałbym porady jak sobie z tym poradzić po powrocie do Polski na polskich warunkach. Czy wysyłać pisemne wezwania do zapłaty, z jakiego artykułu napisać ewentualny pozew i tak dalej.
post jest dość długi i mogłem wyrazić się niejasno. Jak ktoś potrzebuje wiedzieć coś ekstra proszę pytać.
PS. wiem że to wygląda jak frajerstwo, ale ten gościu na prawdę nas zaskoczył. Grzeczny, poukładany i koniec końców takie coś odwala. Będę się z nim jeszcze próbował kontaktować. Bo nadal ciężko mi się w głowie to mieści. Ciągle mam nadzieję, że to nie krętactwo i jest jakieś bardziej przyjazne wyjaśnienie.
Jeśli temat jest nie we właściwym dziale, proszę o przeniesienie.
Nie byłem pewny co do wyboru działu, bo nie do końca to pasowało pod każdy istniejący. Piszę więc tutaj.
Sprawa wygląda tak.
Mieszkam (w hotelu pracowniczym) w Holandii, pracuję przez biuro pośrednictwa pracy.
Ponad tydzień temu (7 maj) przyszło do mnie dwóch znajomych. Szukali kogoś dla 1 z nich na "zamiana". Jam miałem dać 800E w gotówce a otrzymać 800E (+ prowizja za wypłatę z bankomatu 3E) w tym samym dniu (a nawet momencie). Kasa była potrzebna 1 z nich (krętaczowi - od tej pory tak go będę określał w celu odróżnienia od innych) na zakup auta tu w Holandii. Spotkaliśmy się następnego dnia ja, krętacz i drugi znajomy który o wszystkim wiedział i udostępniał nam internet do dokończenia operacji. Tu dałem się nabrać. Krętacz powiedział, że może mi przelać 503 euro, bo jeszcze nie dostał 300e od wujka. Reszta kasy miała być tego samego dnia lub na dzień następny. Niestety zgodziłem się koleś przelał mi 503 e (w tytule było "pożyczka 1 dniowa" zamiast zwrot pożyczki, jeśli to ma znaczenie) a ja dałem mu 800e w gotówce (co widział i może potwierdzić kolega będący w pokoju). Niestety nie dopilnowałem tego i 11 maja krętacz pojechał do Polski (o czy wiedziałem).
Nie domagałem się zwrotu następnego dnia, bo miałem krętacza za uczciwego człowieka. Zresztą nie tylko ja. Także ten kolega który to nagrał (pomagał krętaczowi znaleźć kogoś na zamianę), kolega który udostępnił nam internet (i pomagał w pewnym stopniu z kupnem tego auta) i trzeci, któremu krętacz powiedział, że pożyczył ode mnie pieniądze. Można powiedzieć, można powiedzieć, że wszyscy wraz z krętaczem mieliśmy o sobie dobre zdanie i dlatego żaden z nas nie przewidział takiego wałka (niechęć zwrotu pieniędzy).
17 maja zacząłem wydzwaniać do krętacza, ten jednak nie odbiera telefonów i nie odpowiada na sms - y , co całkowicie mnie i innych zaskoczyło. Nie odbiera też telefonów od znajomych. 18 maja napisałem mu w sms - się, aby wziął się w garść i oddzwonił albo odebrał telefon i się wytłumaczył i próbował dogadać co do zwrotu skoro najwyraźniej zabrakło mu kasy. Po tym sms - się wyłączył telefon (którego i tak nie odbierał).
Jakoś będę chciał odzyskać te pieniądze prawdopodobnie przez proces cywilny jak wrócę do polski (lipiec).
Co mam:
- zapisy na koncie z:
- 2 wypłaty po 400 i 450e 7 i 8 maja (50e ekstra na życie) które miały być przeznaczone na ten cel
- przelew krętacza 503 e (z "pożyczka 1 dniowa" w tytule) z jego konta walutowego
- iminę nazwisko adres krętacza
- co najmniej 3 świadków
- 1 ten co przyszedł do mnie z krętaczem zna treść naszej umowy
- 2 ten co udostępniał internet widział jak krętacz odbierał kasę
- 3 ten któremu krętacz powiedział, że to ode mnie ma pieniądze
- ewentualnie jeszcze 1, ten który zawoził go na miejsce kupna auta, i był przy tej transakcji. Może potwierdzić ile krętacz zapłacił. Nie wiem ile jego zeznanie warte.
Ci świadkowie (przynajmniej 3 pierwszych) są gotowi zeznawać).
- historia połączeń (aczkolwiek z polskiego numeru w ramach roamingu, wyglądają w historii jak połączenia przychodzące + kilka połączeń z holenderskiego numeru), wszystkie połączenia nieodebrane. Nie mam niestety sms - ów, bo skasowałem je omyłkowo dzisiaj rano, ale nie ma w nich nic, co mogło by zostać wykorzystane przeciwko mnie.
Jak w takiej sytuacji odzyskać kasę. Czytałem, że jak będę się starał o zwrot pożyczki, to świadkowie nie będą mogli zeznawać jak krętacz się nie zgodzi, bo chodzi o kwotę wyższą niż 500 zł i powinna być umowa na piśmie.
Dodatkowym problemem jest to, że nie chce znajomych narażać na duże koszty. 2 z nich zamierza pracować tu do jesieni. jak by mieli zjeżdżać na rozprawę to praktycznie przepada im cała tygodniówka (pomijam stracony czas na to). Jeszcze mogę z nimi o tym porozmawiać, choćby odnośnie tego kiedy udział w rozprawie był by najmniej uciążliwy.
Planuję też iść do biura w przez które pracuję i dowiedzieć się jak były rozwiązywane takie sprawy w przeszłości. Może oni mi doradzą jak to rozwiązać tutaj. Od was chciałbym porady jak sobie z tym poradzić po powrocie do Polski na polskich warunkach. Czy wysyłać pisemne wezwania do zapłaty, z jakiego artykułu napisać ewentualny pozew i tak dalej.
post jest dość długi i mogłem wyrazić się niejasno. Jak ktoś potrzebuje wiedzieć coś ekstra proszę pytać.
PS. wiem że to wygląda jak frajerstwo, ale ten gościu na prawdę nas zaskoczył. Grzeczny, poukładany i koniec końców takie coś odwala. Będę się z nim jeszcze próbował kontaktować. Bo nadal ciężko mi się w głowie to mieści. Ciągle mam nadzieję, że to nie krętactwo i jest jakieś bardziej przyjazne wyjaśnienie.
Jeśli temat jest nie we właściwym dziale, proszę o przeniesienie.