M
minardiF1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam! Sprawa dotyczy mojego taty. Jest to starszy człowiek. Przez całe życie prowadził samochód bardzo ostrożnie, nie miał na swoim koncie żadnych wypadków ani mandatów. Aż do pewnego fatalnego dnia, kiedy wyjeżdżając swoim samochodem z drogi podporządkowanej zatrzymał się by włączyć się do ruchu, czekał aż przejadą wszystkie samochody, aż tu nagle w boczne drzwi wjechał mu rowerzysta. Okazało się, że był to pan w wieku 72 lata i w wyniku uderzenia w drzwi samochodu złamał sobie nogę (nie było to złamanie otwarte, trochę kulał i mówił ze boli). Tata wezwał pogotowie, zaopiekował się rowerem. Pan cały czas się tłumaczył, że go nie zauważył, mimo że tata stał ok. minuty (ma na to świadka). Po przyjeździe policji okazało się, że to niestety wina mojego taty, bo zatrzymał się na ścieżce rowerowej i mimo że rowerzysta wjechał w stojący samochód, to i tak wina jest taty - ot tak, takie głupie prawo sobie rowerzyści wywalczyli (nawet policja stwierdziła, że to głupie, bo jak się wjeżdża w stojący pojazd to powinna być wina wjeżdżającego, ale nie mogą z tym nic zrobić). Ponieważ Pan został w szpitalu sprawa trafiła do sądu. Tata dostał wezwanie na złożenie zeznań. Pani prokurator poinformowała go że nie ma szans wygrać, bo to jego wina i że może się poddać dobrowolnie karze to nawet nie będzie musiał na rozprawę przychodzić (1000 zł grzywny i 0,5 roku więzienia w zawieszeniu na 2 lata). Tata chcąc uniknąć szarpania nerwów zgodził się na te warunki. Jeszcze się zdenerwował, bo rowerzysta zeznał (widocznie ktoś nim pokierował), że się nim nawet nie zainteresował (powinien mu chyba nogę złożyć na miejscu?). Teraz tata dostał pismo, że ten rowerzysta wytoczył mu sprawę cywilną i żąda 2 tys. odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu. Sprawa ma odbyć się za miesiąc. Czy tata ma szansę ją wygrać, mimo że wcześniej sam przyznał się do winy?